IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Posąg przed TonDC

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar



PisanieTemat: Posąg przed TonDC   Pon 23 Lut 2015 - 17:15

Posąg znajdujący się niedaleko wejścia do TonDC. Pozostałość z miasta na którego zgliszczach powstała osada Klanu Ludzi Lasu. Monumentalna budowla, która mimo tego, że obecnie jest porośnięta bluszczem i mchem, to wciąż wygląda majestatycznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Grounders
avatar



PisanieTemat: Re: Posąg przed TonDC   Sob 9 Maj 2015 - 23:58

//no to start <3

Chociaż nie powinna tego robić, uczyła się samodzielności.
Z TonDC wymknęła się jakoś nad ranem, nieszczególnie zastanawiając się nad konsekwencjami swojego czynu. To był ten jeden z niewielu razów, kiedy gdzieś nad swoim uchem nie słyszała ciężkiego oddechu i cichych słów ostatniej bliskiej jej osoby; dziwnie i nieprzyjemnie było iść samą po lesie - mimo że znała go na pamięć - kiedy jedynym akompaniamentem stały się głuche odgłosy jej przytłumionych przez ściółkę kroków.
Z braku lepszych zajęć liczyła drzewa. Balansowała na przewróconym pieniu, w myśli śpiewała jedyną piosenkę, którą dobrze znała; nie śmiała jednak wydać z siebie najmniejszego odgłosu. W ciszy czciła dziecko, jakim wciąż była, chociaż zbyt często nie ukazywała tej twarzy. Zawsze otaczali ją dorośli, a w dodatku życie zdecydowało znęcić się nad nią okrutnie i poddać malutką istotę próbie; straciła wszystkich bliskich, nie zaznała nigdy matczynej miłości swojej rodzicielki. Czy jest gorsza kara dla niewinnego dziecka?
Po jakimś czasie i jej znudziło się bezcelowe szwendanie się wśród wysokich drzew i napawanie się zapachem lekko wilgotnego mchu; poniekąd zabawiała się w dorosłą osobę na patrolu. Nie była głupia – nieraz słyszała teorie spiskowe na temat metalowego ptaka, który niedawno spadł z nieba. Mimo że daleko jej było do zostania prawdziwym, dojrzałym i wprawionym w boju wojownikiem, lubiła sądzić, że wkrótce się takim stanie; kto wie, może jej chrztem bojowym mogłoby być natrafienie na jakiegoś intruza podczas tego spaceru i ostatecznie rozprawienie się z nim? Kilkakrotnie zdjęła nawet swój – dostosowany oczywiście do gabarytów dziewczynki – łuk i udawała, że jedną strzałą przebija na wylot cały tabun natrętów. W rzeczywistości jednak żaden nie zdecydował się przybyć i stawić jej czoła, więc z niemałym niezadowoleniem postanowiła wrócić do domu. Szła z ociąganiem, trzymając w dłoni swój nóż. Nie bała się nagłego ataku, ale i tak czuła się pewniej, dzierżąc broń; w najgorszym wypadku nie musiałaby tracić ani sekundy na wyjęcie swojego ostrza.
Niestety – wbrew jej oczekiwaniom podczas drogi powrotnej również nie wydarzyło się nic ciekawego. Z rozczarowaniem ukrytym w jej nieprzyjemnie jasnych oczach klapnęła na ziemię tuż obok posągu znajdującego się nieopodal TonDC. Lubiła to miejsce; pomimo że nie znajdowało się daleko od domu, umożliwiało spokojne podumanie nad własną - co prawda krótką, acz intensywną - egzystencją. Zaczęła grzebać nożem w glebie, aż w końcu wyryła nim kilka kwiatopodobnych wzorów, których z pewnością nie można było nazwać sztuką. Nie chciała jeszcze wracać do osady; delektowała się więc każdą chwilą samotności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Ziemianin
avatar



PisanieTemat: Re: Posąg przed TonDC   Pon 11 Maj 2015 - 20:27

hasztag jolo

Od kiedy na Ziemię spadła puszka z Nieba, życie stanęło do góry nogami. Chociaż obecnie mieszkańcom TonDC bardziej zagrażali Żniwiarze, którzy to zrobili się bardziej agresywni niż wcześniej (o ile to w ogóle możliwe), to jednak nastroje w osadzie nie były zbyt wesołe. Lexa wydała rozkazy, wszyscy się do nich stosowali, lecz nie wszystkim wojownikom podobało się to, że zamiast od razu rozprawić się ze skaikru mają jedynie patrolować okolicę i czekać. Deimos należał jednak do tej grupy, której to nie przeszkadzało. Skoro do tej pory nie zostali zaatakowani, to może im się uda i nie dojdzie do bezsensownego rozlewu krwi? Taką miał nadzieję, bo i tak już wystarczyło, że musieli się użerać ze Żniwiarzami. Przede wszystkim trzeba było zapewnić bezpieczeństwo wszystkim tym, którzy wojownikami nie byli, a dopiero potem brać się za kolejne wojenki. Będąc dowódcą zwiadowców, Deimos miał teraz naprawdę pełne ręce roboty. Trzeba było nie tylko nadzorować i sprawdzać sytuację w okolicach puszki z nieba, ale także musiał wysyłać dodatkowych ludzi, żeby mieli oczy i uszy szeroko otwarte i wypatrywali zbliżających się Żniwiarzy. Po ostatnim atak, tak blisko samego centrum TonDC warty zostały podwojone i na każdym kroku można było spotkać uzbrojonych wojowników. Mieszkańcy już i tak byli wystraszeni, a te ataki nie podnosiły ich na duchu ani trochę. Tylko patrzeć jak Lexa straci kontrolę nad sytuacją i do władzy dorwą się jacyś radykałowie. Osobiście Deimosowi przywództwo Lexy odpowiadało - była młoda, miała głowę pełną pomysłów i nie zamykała się na żadne rozwiązania. Dodatkowo nie czerpała przyjemności z bezsensownego rozlewu krwi, co akurat działało na jej korzyść. Jednak jej metody nie wszystkim przypadały do gustu, a teraz - kiedy sytuacja była tak napięta - radykałowie mieli szansę zyskać spore poparcie. Polityka jednak nie była zbytnio zmartwieniem Deimosa. On miał za zadanie być dobrym zwiadowcą i ostrzegać swoich ludzi przed niebezpieczeństwem bez względu na to, kto byłby hedą.
Teraz wracał ze zwiadu, po całym dniu w, na szczęście spokojnym, lesie. Właściwie to był trochę rozczarowany, że nic się nie wydarzyło. Żadnych Żniwiarzy, żadnych podejrzanych osobników. Oprócz paru zajęcy i jednego dzika nie spotkał nikogo na swojej drodze. Do czasu... co prawda dziewczynka, którą spostrzegł, nie była żadnym zagrożeniem, mimo że pewnie znalazłaby się w wiosce duża grupa twierdząca inaczej. Dla Deimosa była jednak zwyczajną dziewczynką, może trochę małomówną, bardziej wycofaną, ale dziewczynka to dziewczynka. A dziewczynki nie powinny same wałęsać się po lesie, zwłaszcza teraz - Yu beda nou be hir* - powiedział, zatrzymując się w niewielkiej odległości od niej - Em ste nou klir hir gon a strik gada - dodał, mając nadzieję, że dziewczynka słyszała o ostatnich atakach Żniwiarzy. Gdyby pojawiła się tutaj grupka, nie miałaby żadnych szans, żeby sobie poradzić. Trigedakru stracili już wystarczająco wielu ludzi i nie było sensu, żeby tracili kolejnych z tak błahego powodu.



*nie powinnaś tu być
**nie jest tutaj bezpiecznie dla małej dziewczynki

_________________

better the butcher than the meat
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Grounders
avatar



PisanieTemat: Re: Posąg przed TonDC   Nie 17 Maj 2015 - 13:29

Złowieszczy szelest kroków mężczyzny sprawił, że przeszedł ją niechciany dreszcz; niezwykle szybko uniosła głowę i zbadała Deimosa uważnym spojrzeniem, wystrzeliła z oczu kilka piorunów i mimowolnie zmarszczyła lekko czoło. Adrenalina, która na ułamki sekundy pobudziła jej krew dudniącą teraz w uszach, zaczęła znów wracać do normy, więc dziewczynka rozluźniła się ledwo widocznie, wiedząc, że nie będzie musiała nagle walczyć, uciekać bądź wołać o pomoc. A do tego ostatniego nie posunęłaby się nigdy.
Oczywiście, że kojarzyła Deimosa. Był zwiadowcą, wszyscy go znali i wyczekiwali niekiedy z niecierpliwością jego powrotu. Nie miała nigdy okazji z nim pomówić; zresztą kto chciałby rozmawiać z nią, przeklętym dzieckiem, które nie znało się zbytnio na kontaktach międzyludzkich i preferowało sianie zniszczenia? No właśnie, grono potencjalnych przyjaciół niebezpiecznie się kurczyło, aż wreszcie osiągnęło poziom krytyczny o nazwie „nie mam przyjaciół, przyjaciele się mnie boją”. I właśnie na tym poziomie Ripa dryfowała przez całą egzystencję, kiedy to rówieśnicy oraz ich rodziciele patrzyli na nią nieszczególnie przychylnym wzrokiem. Może i ją szanowali, ale kto chciałby, żeby ich pociecha bawiła się z – świadomą czy nie – morderczynią?
Ale Deimos zdawał się jej nie obawiać. Z jednej strony ucieszyło ją to, ale z drugiej wywołało dość spore niezadowolenie, które kwitło w jej umyśle. Przyzwyczaiła się do strachu i niechęci, które wywoływała, dlaczego teraz miałoby być inaczej?
- Ai'm gona, nou a strik gada* – powiedziała w końcu z chłodem i uporem godnym dziecka, którym twierdziła, że nie jest. Znów wydęła lekko w niezadowoleniu usta i zmrużyła delikatnie oczy. Wyrzuciła z siebie te słowa wciąż siedząc, a potem odwróciła wzrok i wbiła go w nóż, którym znowu zaczęła grzebać w ziemi.

*Jestem wojownikiem, a nie małą dziewczynką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Ziemianin
avatar



PisanieTemat: Re: Posąg przed TonDC   Nie 17 Maj 2015 - 19:27

Z perspektywy Deimosa Ripa nie była żadną morderczynią, tylko zwyczajnym dzieckiem. Co prawda życia zbyt kolorowego nie miała i w pewnym sensie śmierć za nią od dnia narodzin podążała, jednak czy to był powód, żeby się jej bać? Rodzice mogli się obawiać o swoje dzieci, jednak Daimos nie miał dzieci i dzieckiem też nie był. Jakoś wątpił, żeby taka mała dziewczynka była w stanie zrobić mu krzywdę. Być może kiedyś ta pewność doprowadzi jego samego do śmierci, ale chyba ten dzień nie miał nadejść jeszcze dzisiaj.
Stał więc teraz, przypatrując się dziewczynce i mając nadzieję, że posłucha jego słów. Nie, żeby wątpił w to, że jakby przyszło co do czego, to potrafiłaby o siebie zadbać, jednak nie zmieniało to faktu, że obecnie żyli w dosyć niebezpiecznych czasach. Mimo że Daimos i jego zwiadowcy patrolowali okolicę, to nie można było mieć całkowitej pewności, że nagle nie pojawi się gromada Żniwiarzy. Bez względu na to jak wojowniczą naturę miała Ripa i ile potrafiła, to z więcej niż jednym przeciwnikiem pewnie by sobie rady nie dała, przez co skończyłaby jako obiad dla Żniwiarzy. Taki koniec do przyjemnych raczej nie należał. Dlatego też, nie w ramach bycia złośliwą bestwią, lecz po w ramach bycia człowiekiem, który rozmawia z małym, upartym dzieckiem, Deimos uśmiechnął się wesoło. Dobrze, że Ripa przeniosła wzrok na nóż, więc nie mogła chyba zobaczyć tego uśmiechu. Deimos nie chciałby jej rozzłościć, bo jednak oberwanie od dziecka nie było czymś, co pragnąłby kiedykolwiek przeżyć.
Pokiwał głową - Gon me, yu're a strik gada* - wzruszył ramionami. Była mała i była dziewczynką, więc według jego rozumowania była po prostu małą dziewczynką - En mebi a gona** - dodał. Przecież to nie było tak, że wątpił w jej zdolności. Teraz poruszanie się samotnie po lesie nie było bezpieczne dla nikogo, kto chciałby dożyć późnej starości. - Nie zmienia to faktu, że nie jest tutaj zbyt bezpiecznie - powiedział po angielsku, bo skoro już tak się Ripa upierała przy tym, że jest wojownikiem, to rozmawianie w tym języku nie powinno jej sprawiać żadnych, większych trudności. Utkwił wzrok w dziewczynce, uważnie obserwując jej ruchy. Na pewno było w niej coś z wojowniczki, ale dla Deimosa wciąż pozostawała dzieckiem. Być może było to spowodowane dosyć sporą różnicą wieku między nimi. A może obudziły się w nim jakiejś ojcowskie uczucia? Kto wie.



*dla mnie jesteś małą dziewczynką
**i może wojownikiem

_________________

better the butcher than the meat
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Grounders
avatar



PisanieTemat: Re: Posąg przed TonDC   Sob 23 Maj 2015 - 0:58

Sama nieszczególnie zastanawiała się, do czego by doszło, gdyby naprawdę spotkała Żniwiarzy; nie oszukujmy się przecież, że niczym mężny i doświadczony mąż stanęłaby do tej niesprawiedliwej walki i bez większych trudności zatriumfowała. Deimos miał rację – była tylko dzieckiem i to kompletnie zagubionym w swojej moralności, takim, któremu nikt nigdy nie wytłumaczył, gdzie leży ta niewyczuwalna dla niej granica pomiędzy czernią a bielem, dobrem a złem. Od najmłodszych lat swojego życia dryfowała w szarościach i wszystkich jej odcieniach, kiedy to wpajano dziewczynce, że w każdym człowieku można znaleźć cechy pozytywne i negatywne... aczkolwiek z dużym nastawieniem na to drugie. A słabości wrogów to twoje przewagi.
Ale jako że do niekończącego się spisu jej wad można było dopisać także niepowstrzymaną butność, zadarła lekko nos do góry i wysłała swojemu rozmówcy spojrzenie tak obojętne, że wpadające w bezkresny chłód. Można było nabrać wrażenia, że do tego zostały stworzone jej oczy – do wzroku, który potrafił zabić wszelakie resztki pozytywnego myślenia i wrodzonego entuzjazmu ludzkiego. Aż strach pomyśleć, skąd trzynastoletnia dziewczynka czerpała takie zasoby negatywnej energii. Z czeluści piekieł?
Wydęła lekko usta i nonszalancko wzruszyła ramionami – cóż, a przynajmniej wydawało jej się, że w tym geście widoczne było lekceważenie i zobojętnienie.  W rzeczywistości wyglądała jednak jak nieudolna parodia dorosłego, groźnego oraz niebezpiecznego człowieka; we wzbudzaniu strachu wcale nie pomagały jej łagodne rysy twarzy i nieposkromione kosmyki włosów w kolorze słomy, które w innym świecie mogłyby należeć do przepięknej księżniczki.
- Ba ai kik ste raun* – odpowiedziała w swoim ojczystym języku - chociaż nie miała najmniejszego problemu ze zrozumieniem słów mężczyzny, sformułowanie składnego, sensownego i złożonego zdania po angielsku mogłoby zająć jej dłuższą chwilę. Dlatego zamilkła na parę sekund, wyraźnie próbując sobie coś przypomnieć, po czym wreszcie znowu się odezwała. - Jeśli oni tu przyjdą, to ty też zginiesz. Emo gonakru ste biga en, yu tel, em ste nou klir nau. Ba nou get yu daun. ** I tak kiedyś wszyscy umrzemy.
Te słowa nie do końca trafnie określały jej stosunek do życia, ale była nadmiernie ciekawa reakcji mężczyzny.

*Ale wciąż jestem żywa.
**Ich armia jest duża i, jak mówisz, nie jest tu bezpiecznie. Ale nie martw się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Ziemianin
avatar



PisanieTemat: Re: Posąg przed TonDC   Nie 24 Maj 2015 - 21:50

Deimos przypatrywał się tej niewielkiej istocie, która z takim uporem pokazywała swoją obojętność względem praktycznie wszystkiego. Chyba najsmutniejsze w życiu obecnie żyjących na Ziemi ludzi było to, że większości z nich zostało odebrane dzieciństwo. W czasach, zanim wojna wyniszczyła planetę i prawie zmiotła z powierzchni ludzkość, Ripa pewnie byłaby uśmiechniętą dziewczynką, ubraną w kolorowe ubrania, a włosy miałaby zaplecione w warkocze. Jej życie wyglądałoby zupełnie inaczej, a ona sama nie byłaby tą dziwną dziewczynką, której unikały inne dzieci, lecz zwyczajnym dzieckiem. Może i ludzkość przeżyła, ale codziennie płaciła za to cenę.
Cóż, jej obojętny wzrok, czy też wydymanie ust nie robiło na nim jakiegoś specjalnego wrażenia. Bez względu jak bardzo starałaby się być nonszalancka, czy wyniosła, to dla niego i tak pozostanie dzieckiem. Starzy ludzie już tak mają, że zawsze będą traktować młodszych jak dzieci, a akurat różnica wieku, która dzieliła Ripe z Deimosem była na tyle duża, że chyba mężczyzna miał takie niepisane przyzwolenie, żeby uważać ją za 'małą dziewczynkę'. Może i ona sama się kimś takim nie czuła, ale była mała i była dziewczynką, więc jak dla niego wszystko się zgadzało. Mogła zaprzeczać ile chciała, ale tego się wyprzeć nie mogła.
- Gon nau* - pokiwał głową. Teraz może i była żywa, ale kto wie, czy zaraz zza zakrętu nie wyskoczy na nich setka Żniwiarzy? Być może by się wtedy okazało, że Ripia i Deimos tworzą zgrany duet, który doprowadziły do śmierci liczną grupę przeciwników, ale pewnie w końcu ktoś położyłby kres ich życiu - Pewnie masz rację - wzruszył ramionami - Może i bym zginął, może i nie. Żniwiarze nie zabijają wszystkich. Miałbym więc szansę ujść życiem, a Ciebie... Ciebie pewnie by zjedli - uśmiechnął się, chociaż to ani trochę zabawne nie było. Jak już to raczej tragikomiczne. - Ale masz rację, ogeda hef souda wan op. Ba mebi oso nou laik hef.** - stwierdził wciąż się uśmiechając. Tak, Deimos zdecydowanie należał do tej grupy ludzi, którzy myśleli, że są w jakiś pokręcony sposób lepsi od innych i, w przeciwieństwie do tych innych, o wiele sprytniejszy, więc znajdzie jakiś super kod na życie i dożyje spokojnej starości. Nie tylko więc Ripa była butna w tym towarzystwie.


*jak na razie
**wszyscy ludzie muszą umrzeć. ale może my nie jesteśmy wszystkimi

_________________

better the butcher than the meat
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Grounders
avatar



PisanieTemat: Re: Posąg przed TonDC   Nie 7 Cze 2015 - 15:35

Ta słowna potyczka zakrawająca o droczenie się z naiwnym dzieckiem wzbudzała w niej narastające fale młodocianego uporu, którym nie omieszkała zalać swojego rozmówcy. Sama nie sądziła, że odebrano jej dzieciństwo. Ceniła sobie treningi walki na tyle, że uważała je za najlepszą rozrywkę i nigdy w życiu nie zamieniłaby swoich wspomnień – jakkolwiek okrutnych – na lata przepełnione beztroską zabawą i hasaniem wśród pełnych stokrotek polanek. Zawsze chciała mieć coś do powiedzenia. Chciała imponować. Chciała być ważna. Doceniana. Traktowana jak równa dorosłym. I chociaż nigdy w życiu nie przyznałaby się na głos, że tak naprawdę to wszystko nie jest jej obojętne, to uparcie brnęła w udowadnianie wszystkim naokoło, że jest niezależną wojowniczką, mimo że nie wskazywał na to ani jej młodziutki wiek, ani nieszczególnie groźny wygląd.
Na słowa Deimosa dotyczące zostania obiadem Żniwarzy mimowolnie drgnęła, a na jej twarzy pojawił się niezadowolony grymas.
- Ai na gon raun*. Nie boję się – kontynuowała z uporem maniaka, lecz zdawała sobie sprawę, że z każdą chwilą coraz mocniej się pogrąża. Jak to jej zawsze powtarzano – branwada seintaim en taim set yu daun**. W końcu westchnęła głęboko i wbiła z całej siły nóż prosto w ziemię, niszcząc przy tym rysunki, które wyryła w niej wcześniej, ale jako że nigdy nie uważała się za wspaniałą artystkę, to pozbycie się tych „prac” nie stanowiło utraty dóbr narodowych.
Już obmyślała w milczeniu słowa, jakimi mogłaby obdarzyć Deimosa w ramach odwetu za jego kolejne uwagi, ale czy miało to sens? Nie łatwiej byłoby najprościej w świecie poddać się i wrócić do domu, jako że i tak miała zamiar zrobić to w najbliższym czasie? Uniosła wzrok i obdarzyła wyczekującym spojrzeniem jej rozmówcę, chociaż sama nie wiedziała, czego miała się spodziewać.
- Wracam do obozu – rzuciła w końcu, popisując się przyzwoicie poprawną angielszczyzną, po czym podniosła się z miejsca i zaczęła powolnym (a nawet bardzo powolnym) oraz niechętnym ruchem się oddalać, nie mogąc jednak powstrzymać się przed zerknięciem parę razy na Deimosa.

*umiem walczyć
**nawet dureń wie, kiedy się poddać

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Ziemianin
avatar



PisanieTemat: Re: Posąg przed TonDC   Wto 9 Cze 2015 - 21:42

Właściwie to Deimos nie miał zamiaru wchodzić w żadne potyczki słowne z Ripą. Po prostu tak jakoś wyszło. Być może ona sama nie marzyła o tym, żeby stać się radosnym dzieckiem, które spędza dni na zabawie, a nie na szkoleniu się na zabójcę, ale chyba nie było co się dziwić. Nie znała innego życia, a skoro to obecne w pewnym stopniu jej odpowiadało... Deimos również lubił swoje życie, chociaż wolałby, żeby jego dzieci wiodły trochę bardziej beztroski żywot i miały kiedy być dziećmi. Obecnie takie coś było jednak mało możliwe, więc być może to było powodem, dla którego wciąż żadnego potomstwa się nie doczekał.
Nie życzył jej wcale, żeby się stała posiłkiem dla Żniwiarzy, tak samo jak nie zamierzał sugerować, że dziewczynka by się poddała. Wręcz przeciwnie - był przekonany, że gdyby znalazła się w takim niebezpieczeństwie, to walczyłaby tak długo, jak tylko byłaby w stanie.
- W to nie wątpię - odpowiedział jej, całkowicie szczerze, bez żadnego cienia sarkazmu. Tak, uważał ją za małą dziewczynkę, jednak to wcale nie wykluczało się z tym, że potrafiła walczyć. Akurat tutaj wiek nie grał większego znaczenia. Zresztą Ripa nie wyglądała na taką, która na widok Żniwiarza by się rozpłakała - tego akurat był pewien. Tak czy inaczej, nie miał nic więcej do dodania, tak samo jak nie miał zamiaru zmuszać dziewczynki do powrotu do wioski. Gdyby zechciała zostać, to jemu by to nie przeszkadzało. Była chyba na tyle rozumną istotą, że mogła sama podejmować decyzje. Dlatego też, kiedy usłyszał, że wraca, trochę się zdziwił. Kiwnął jednak głową, nie komentując tego w żaden sposób. Po chwili sam również ruszył, w tę samą stronę co Ripa, bo tak się składało, że wędrowali do tego samego miejsca.

/zt

_________________

better the butcher than the meat
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posąg przed TonDC   

Powrót do góry Go down
 

Posąg przed TonDC

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Klasa Obrony Przed Czarną Magią
» Ogród przed domem
» Schody przed szkołą
» Gabinet prof. Obrony Przed Czarną Magią
» Wielkie rody Westeros

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
What's wrong with a little chaos? :: Ziemia :: west-

Forum stworzone na podstawie serialu The 100. Styl, ogłoszenie, wszystkie kody oraz grafika znajdujące się na forum zostały stworzone przez administrację.