IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Savannah Coleman

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Savannah Coleman   Nie 29 Mar 2015 - 22:08


Savannah Coleman
Imię i nazwisko:
Savannah Coleman
Data urodzenia:
1 listopada
Miejsce urodzenia:
Arka
Wiek:
16
Rodzina
Brad Coleman - ojciec †
Alaska Coleman - matka
Jacob Cross - ojczym †
David Cross - przyszywany brat
Popełnione przestępstwo:
morderstwo
played by:
Marina Nery

biografia
Zdawałoby się, że jako córka pracownicy kuchni i zwykłego woźnego Savannah nie miała na Arce najlepszego z możliwych "startów". A jednak - mimo że rodzina Coleman nie zajmowała jednej z najlepszych kwater, jakie oferowała Arka, ani nie cieszyła się właściwie jakimkolwiek rozpoznawaniem wśród Arkowiczów - stanowili całkiem zgraną i kochającą się drużynę. Przez pierwsze dwanaście lat swojego życia Savannah mogła liczyć na wsparcie, miłość i dobre rady ze strony obojga rodziców. Wszystko zmieniło się w chwili nagłej śmierci jej ojca. Niby zwyczajny wypadek przy pracy skończył się dla niego tragicznie... tak, jak dla jego żony i córki. Alaska długo była załamana i śmierć męża wyraźnie odcisnęła na niej swoje piętno. Większość czasu spędzała w czterech ścianach ich kwatery, w swojej pracy przestała być tak efektywna, jak dotychczas, również jej relacje z Savannah mocno się zdystansowały. Dziewczyna również nie przyjęła najlepiej odejścia właściwie obojga jej ukochanych rodziców (ojca - dosłownie; matki - w przenośni), wiele pomogło jej jednak wsparcie przyjaciół, szczególnie jednej przyjaciółki - Pyxis. Dziewczyny znały się... od kiedy tylko ich pamięć mogła sięgać i chociaż momentami różniły się od siebie niczym ogień i woda, to i tak jedna nie wyobrażała sobie życia bez tej drugiej.
Kolejny przełom w życiu Savy nastąpił w momencie, kiedy jej matka poznała Jacoba Crossa - również wdowca, z synem w zbliżonym do dziewczyny wieku. Nastolatka nie przepadała za nim już od samego początku - jako jeden z najbardziej cenionych Strażników na Arce jawił się jej jako sztywny, oszczędny w emocjach, twardo trzymający się zasad facet... zresztą i podobne wrażenie od początku na niej robił. Alaska jednak wpadła po uszy i nim się Savannah obejrzała, już zamieszkali z mężczyzną i jego synem w jednej kwaterze. Zapatrzona w niego matka dziewczyny pozwalała mu wprowadzać również do ich życia kolejne zasady i bezmyślnie przytakiwała na każdy nowy zakaz czy karę nakładane na nastolatków. Początkowo i Savy próbowała się dopasować, ale gdy Jacob zabronił jej przyjaźnić się z Pyxis... no cóż, tego nie była w stanie zrobić. Mimo wszystko jedna dobra rzecz ją spotkała dzięki nowemu związkowi jej mamy... Korzystając ze swoich szerokich znajomości, Jake pomógł jej znaleźć kogoś, przy kim mogła przyuczać się do zawodu, o którym zawsze marzyła - zawodu lekarza - jeszcze zanim ukończyła naukę w zwykłej szkole. Dzięki temu wertowaną od lat teorię mogła w końcu powoli przekładać na praktykę (albo przynajmniej na oglądanie jej w praktyce). Wtedy też dziewczyna zaczęła powątpiewać w to, czy jej ojczym (chociaż z Alaską nigdy ślubu nie wzięli, to i tak wszyscy nazywali ją jego córką i na odwrót) rzeczywiście jest taki najgorszy... To, że jednak był, udowodnił jej sam...
Tamten dzień rozpoczął się zupełnie tak, jak wszystkie inne. Była sobota, David (jej przybrany brat) wyszedł gdzieś z kumplami, Alaska odpracowywała swoją zmianę w kuchni, Jacob miał wolny dzień, a sama Savannah pracowała nad zadaniami domowymi, które chciała skończyć przed wieczornym spotkaniem z przyjaciółką. A przynajmniej próbowała, gdy rozpoczęta przez starszego Crossa pozornie zwyczajna rozmowa, została przerwana przez rzucony przez niego w jej stronę niby zwyczajny komplement. Chwilę później jego ręka znalazła się zbyt blisko miejsca na jej ciele, którego dotykać z pewnością nie powinna. Savannah, jak sama sądzi na własne nieszczęście, próbowała podejść do tego łagodnie. Może gdyby od razu zaprotestowała i uciekła, nie wydarzyłoby się nic więcej? Ale zamiast tego jedynie zabrała jego dłoń z uda, przeprosiła za swój brak czasu na rozmowę z nim i wróciła do lekcji. On ponowił gest, dotyk, a ona znów nie uciekła. Co więcej - z każdą chwilą stawał się coraz bardziej natarczywy i pewny siebie. Gdyby nie to, że na stole wciąż leżał jego własny nóż, którym bawił się chwilę wcześniej, Sav nie miałaby się właściwie czym bronić. Kiedy go złapała, Jacob tylko ją wyśmiał i nawet nie przerywał prób dobrania się do tego, co miała pod ubraniami. Pierwszy cios - na który się zdobyła o wiele później, niż chciała - chybił, jednak wciąż nie uczulił Crossa, by na niego uważać. Drugi - trafił go w rękę, którą trzymał pod jej bluzką. Trzeci - mocno zadrapał policzek. Dalsza część od tamtej pory jawi się dziewczynie jako makabryczny sen... niestety bardzo realny sen. Ciężko powiedzieć, kiedy próba obrony samej siebie przerodziła się w atak. Wpadła w krótki amok i dopiero, gdy ten się skończył, zdała sobie sprawę z tego, co zrobiła. Pyxis była pierwszą osobą, o której wtedy pomyślała. Kiedy pojawiła się w jej drzwiach - zalana łzami, brudna od krwi, w ubraniach w kompletnym nieładzie - nie potrzebne były nawet żadne słowa. Przyjaciółka wróciła wraz z nią na miejsce zbrodni. Savannah była zbyt roztrzęsiona, by móc podejmować w tamtym momencie jakiekolwiek decyzję, więc przystała na pomysł Pyx, by spróbować wszystko naprawić. Może udałoby im się sprawić, by wszystko wyglądało na głupi wypadek? Z perspektywy czasu oczywiście to wszystko brzmi jak absurd, ale wtedy, ten rok temu, była to jedyna nadzieja, która trzymała Savy na nogach.
Kto się mógł spodziewać, że właśnie w takim momencie zastanie je matka dziewczyny? Kobieta z krzykiem opuściła mieszkanie i nie wróciła do niego nawet wtedy, gdy w jego drzwiach pojawili się Strażnicy. Nikt nie chciał ich słuchać. Jacob Cross był zbyt szanowany, zbyt lubiany, zbyt porządny, by móc się dopuścić tego, o czym dziewczyny mówiły. Każda z nich trafiła do pustej celi w więzieniu Arki, jednak na tym nie skończył się koszmar życia Savanny. Przez około rok jej pobytu w tym miejscu, nie raz zdarzało się, że któryś ze Strażników celowo pomijał jej celę przy wydawaniu posiłków. Surowo karana była nawet za najmniejsze przewinienia, a czasem zdarzało się nawet, że obrywało się jej zupełnie niesprawiedliwie. Nie raz słyszała przykre komentarze. Nie raz życzono jej rychłej śmierci, a nawet wmawiano, że sama powinna sobie wymierzyć sprawiedliwość. Na Arce jednym z największych błędów było zaatakowanie Strażnika, a już szczególnie tak wysoko postawionego i byli koledzy jej ojczyma nie dawali jej o tym zapomnieć. Któregoś dnia, jakieś pięć miesięcy temu, jeden z nich bardzo obrazowo przypomniał jej również o tym, co mogłoby się stać, gdyby przed zamiarami Jacoba się nie broniła... Nigdy nikomu o tamtym wydarzeniu nie opowiedziała, a o jego niechcianym wyniku - ciąży - przez wiele miesięcy nie zdawała sobie nawet sprawy. Syndrom zaprzeczenia ciąży to zjawisko, z którego istnienia wciąż mało kto zdaje sobie w ogóle sprawę. Bo jak to możliwe, by przez tyle czasu nie zorientować się, że w ciele rodzi się nowe życie? A jednak... Savannah zamiast przybierać na wadzę, wręcz chudła, brzuch nie rósł, a miesiączka wciąż się pojawiała - co prawda mniej obfita, ale nie miała powodów, by się tym przejmować. Nie pojawiły się też u niej żadne inne objawy ciąży. Wszystko zmieniło się dosłownie parę dni przed wysłaniem Setki na Ziemię... Ciężko powiedzieć, co ją w końcu wybudziło z tej głębokiej nieświadomości - może pierwsze silniejsze ruchy dziecka?
Nim trafiła do Exodusa, jej brzuch zdążył się leciutko zaokrąglić, jednak nie na tyle, by kogokolwiek zaalarmować. Zresztą Savannah specjalnie kryła się z tym faktem... W obecnej sytuacji - znajdując się na, znanej właściwie tylko z książek, Ziemi - sama nie jest pewna, czy była to prawidłowa decyzja.

umiejętności
Prawdę mówiąc Savannah nie należy do zbyt mocno uzdolnionych osób. Większość swoich umiejętności nabyła dzięki własnym ambicjom i ciężkiej pracy. To właśnie nim (i po części również ojczymowi) zawdzięcza chociażby swoją dobrą znajomość sztuki lekarskiej. Większość jej wiedzy pochodzi oczywiście z książek, ale podstawy - jak chociażby opatrywanie różnych ran - ma nieźle opanowane również w praktyce. Przyglądała też się z boku w życiu paru pomniejszym zabiegom, ale prawdziwego skalpela nigdy nie miała w ręce.
Po roku spędzonym w zamkniętej celi i szykanowaniach ze strony Strażników, nauczyła się ukrywać swoje emocje. Robić obojętną minę nawet do złej gry. Przez ostatnie miesiące znalazła też w sobie tyle siły, by niektórym z tych szykan się nie poddawać. Niestety przy okazji również z wrażliwej, otwartej i przyjaznej nastolatki, zmieniła się w bardziej chłodną, czasem nawet obojętną dziewczynę (co oczywiście nie oznacza, że jej charakter obrócił się do góry nogami - po prostu tę bardziej podatną na zranienie część siebie stara się trzymać jak najgłębiej).
Tak naprawdę jedynym jej prawdziwym talentem, z którym już się urodziła, jest talent do śpiewania. Mimo swojej drobnej postury Savannah potrafi wstrząsnąć nawet najtwardszym sercem. Ostatnio jednak, jak można się domyślić, straciła jakiekolwiek chęci do śpiewania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



PisanieTemat: Re: Savannah Coleman   Nie 29 Mar 2015 - 22:18

akcept!
Witaj na forum!
Cieszymy się że z nami jesteś i mamy nadzieje, że z nami zostaniesz i będziesz się świetnie bawić! W razie jakichkolwiek pytań czy problemów napisz do Administracji na PW, na pewno ktoś Ci pomoże!l
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Savannah Coleman

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
What's wrong with a little chaos? :: Postacie :: Karty postaci :: Delinquents-

Forum stworzone na podstawie serialu The 100. Styl, ogłoszenie, wszystkie kody oraz grafika znajdujące się na forum zostały stworzone przez administrację.