IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Poziom 1

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość

avatar



PisanieTemat: Re: Poziom 1   Pią 6 Mar 2015 - 20:23

Tris pewnie miała sporo racji w tym, że Exodus był ruiną, jednak była to ruina pełna przeróżnych niespodzianek! Gdyby teraz spojrzała pod swoje stopy, na podłodze mogłaby zauważyć nieduży scyzoryk. Nie miał on żadnych dodatkowych funkcji, tylko prosty, mały nożyk. Ale chyba dobre chociaż to, prawda? Nie była to jedyna niespodzianka, którą można było znaleźć na tym piętrze. Ktoś mógłby pomyśleć, że leżąca niedaleko drabiny pogięta kartka jest tylko kartką, jednak tak naprawdę była to mapa okolicy! Oczywiście nie było to zbyt specjalnego, ot prosta mapa w której była zaznaczona lokalizacja Mount Weather. Niestety ktoś zdążył już na nią nadepnąć, więc trochę się porwała. Nie mniej wciąż nadawała się do użytku!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Poziom 1   Pią 6 Mar 2015 - 20:59

Skinęła głową, uznając, że fakt, iż ona też nikogo takiego nie kojarzy był w tym momencie aż nadto oczywisty. Mogło się wydawać, że jako córka członkini Rady mniej więcej orientowała się co i jak z całą Setką, ale w gruncie rzeczy była w sytuacji podobnej do każdego tutaj. Niektóre osoby znała z widzenia, o innych słyszała plotki, ale z nikim nie była w bliższych relacjach, które pozwoliłyby powiedzieć jej o nim coś więcej.
- Okej - mruknęła do Tris, powoli kiwając przy tym głową. Miała już nawet skierować się do drabiny i powędrować do góry, kiedy coś rzuciło jej się w oczy; skrawek papieru wystający spod fragmentu ściany lub sufitu, który musiał spaść na niego podczas lądowania. Podeszła do niego i przykucnęła, łapiąc kawał metalu obiema dłońmi. Był dosyć ciężki, przez co musiała włożyć sporo siły, żeby bez szwanku uwolnić spod niego przygniecioną część kartki. Już widząc nieco naderwany, nie przykryty niczym kawałek zrodziła się w jej głowie myśl, że może to być właśnie to, za czym tak uparcie chciała się dokładnie rozejrzeć po Exodusie. Kiedy dostała ją całą i zdrową w swoje ręce, jej przypuszczenia się potwierdziły. Mieli mapę okolicy. To znacznie ułatwiało... Cóż, wszystko! W tym momencie do statku wszedł Bellamy, więc obróciła się w jego stronę z szerokim uśmiechem. Nawet fakt, że znowu została nazwana księżniczką zdołał jej umknąć z tego wszystkiego. A może już do tego przywykła? W każdym razie na zadane pytanie zamachała mu jedynie wspomnianym przedmiotem przed twarzą. Widać było, że fakt posiadania mapy mocno ją podbudował.
- Mówiłam, że nie wysłali nas tu bez niczego - stwierdziła, przyglądając się przy okazji, jaka droga czeka ich do Mount Weather. Nie było daleko, ale blisko też nie. Słysząc o fotelach obróciła głowę w jego stronę. - Bez narzędzi raczej wiele w tej kwestii nie zdziałamy - rzuciła, bo jakoś nie widziało jej się wymontowywanie ich gołymi rękoma. - Zawsze jest szansa, że znajdziemy jakieś na wyższych poziomach - dodała zaraz, skinąwszy głową w stronę drabiny. Im dłużej siedzieli tu na dole, tym później się robiło, a raczej nikomu z całej czwórki (albo trójka, jeśli się Bellamy'emu Octavia gdzieś po drodze zgubiła) nie uśmiechało się przeszukiwać Exodusa pół nocy.

_________________

to live is to suffer, to survive is to find some meaning in the suffering.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Poziom 1   Pią 6 Mar 2015 - 21:45

Prawdę mówiąc to Bellamy podejrzewał, że coś na Exodusie zostawili. Nie ze względu na setkę, ale istniało duże prawdopodobieństwo, że jakieś narzędzia, mapy, albo jakiekolwiek rzeczy da radę znaleźć. Zresztą nawet coś, co mogło się wydawać mało użyteczne, mogli zmienić w coś przydatnego. Tylu geniuszów tutaj mieli, że na pewno ktoś na jakiś mądry pomysł wpadnie. Uśmiechnął się lekko widząc radość Clarke. To było naprawdę urocze, że tak ucieszyło ją znalezienie kawałka papieru, który jedynie orientacyjnie określał gdzie znajduje się Mount Weather - Cieszę się Twoim szczęściem - powiedział, nadal się uśmiechając, ale już po chwili jego uwaga powędrowała w stronę drugiej dziewczyny, która wspomniała o radiu - Działające? - zapytał, unosząc brwi. Gdyby się okazało, że znalezione przez dziewczyny radio działa... wtedy Bellamy musiałby sprawić, żeby działać przestało. Jego egoistyczne pobudki właśnie do tego go namawiały, a on nie miał zamiaru się temu sprzeciwiać. Oczywiście najlepiej byłoby to zrobić tak, żeby w pobliżu nie było żadnych świadków. Bellamy wolał uniknąć zbędnych pytań, na które i tak nie miał zamiaru odpowiadać. Lepiej było nie wzbudzać podejrzeń, bo pewnie jakby wziął te radio i je rozbił, to by się pewnie dziewczyny zirytowały i byłby niepotrzebny dramat. Dlatego też Bellamy, porzucając chęć rozbicia radia na drobne kawałeczki, przyjrzał się fotelom - Dałoby radę to zrobić bez narzędzi. Wystarczy znaleźć jakiś pręt. Chociaż łom byłby najlepszy - odpowiedział Clarke. Łom ogólnie bardzo by się przydał Bellamy'emu i mu życie bardzo ułatwił, ale prętem też się zadowoli - Masz rację, lepiej sprawdzić resztę poziomów. Przydałoby się też sprawdzić dach i zobaczyć czy panele są uszkodzone - jeżeli panele nie były uszkodzone, to by oznaczało, że mogą się porozumieć z Arką.. Oznaczałoby też, że trzeba je jakoś popsuć, żeby nie można było tego zrobić. A przynajmniej opóźnić połączenie. A Octavia.. ona pewnie uciekła, bo jej się nie da kontrolować. Ona jest ałt of kontrol.

_________________

down here, weakness is death,
fear is death
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Poziom 1   Sob 7 Mar 2015 - 15:36

Rozmowa co chwile się urywała. Oczywiście nie był to wieczorek na którym można było sobie spokojnie posiedzieć i pogawędzić ale raczej czas na robienie rzeczy przydatnych przed zbliżającą się nocą. Gdy Maddon rozglądała się ponownie po pokładzie nic nie przykuło jej uwagi lecz, gdy spojrzała w dół zobaczyła coś niewielkiego leżącego tuż obok jej stopy. Schyliła się i kucnęła, odgarnęła resztki drobnych śmieci i podniosła z podłogi nieduży scyzoryk. Była trochę zaskoczona bo nie sądziła, że mogłaby go tutaj znaleźć ale było wszystko możliwe. Scyzoryk? na pewno się przyda pomyślała. Dziewczyna zastanawiała się czy mówić reszcie o nim czy raczej zachować to znalezisko dla siebie. Wiedziała, że mógł jej się przydać i to nie raz ale jeśli obiecała pomoc w znalezieniu czegoś pożytecznego to chciała dotrzymać słowa i to zrobić.
- Znalazłam scyzoryk nie jest idealny ale zawsze się przyda powiedziała do Clarke i bruneta który był tuż koło nich. Po pewnym czasie Tris zauważyła jak chłopak jest dość miły i słodki co do blondynki ale jakoś mogło jej się mylić.
- Nie wiem ale moim zdaniem nie działa z tego co widzę odpowiedziała dość szybko i spontanicznie do chłopaka. Zastanawiała się czy ma się teraz przedstawić czy raczej może nie ale nie chciała się do niego zwracać jak do osoby bez imienia. Znalezioną rzecz nadal trzymała w ręce a jeśli ktoś by chciał ją pożyczyć Maddon nie miałaby żadnych przeciwwskazań. Oczywiście miała zamiar dać go pannie Griffin tak jak mówiła wcześniej. Spojrzała na chłopaka po czym po chwili na Clarke zrobiła kilka kroków w ich stronę po czym zatrzymała się. Oparła się o drabinkę która prowadziła na następny poziom Exodus'a.

_________________
Tris Maddon

I won't go without a fight You can't stop me
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Poziom 1   Sob 7 Mar 2015 - 18:21

Odwzajemniła uśmiech, który może był nieco zbyt szeroki jak na taką drobnostkę, jaką było znalezienie mapy i delikatnie ją zwinęła, uważając, żeby bardziej jej nie uszkodzić. Była już wystarczająco naderwana, jeszcze trochę, a rozczytanie się z niej będzie wyjątkowo ciężkim zadaniem.
- Szczerze w to wątpię - stwierdziła, kiedy spytał o radio. Była zbyt zajęta zastanawianiem się, ile osób powinni wysłać po zapasy do Mount Weather i ile czasu może zająć wędrówka w tamtą stronę, żeby zauważyć cień niepokoju, który przemknął przez twarz Bellamy'ego. Zupełnie zapomniała o dość istotnej kwestii; mianowicie o tym, jak znalazł się na Exodusie. Owszem, wiedziała już, czemu zdecydował się dołączyć do Setki, ale nadal nie miała bladego pojęcia, jak udało mu się to osiągnąć. Fakt, że Jaha został postrzelony tu na Ziemi pozostawał słodką tajemnicą Blake'a i nie zapowiadało się na to, żeby miał zamiar podzielić się nią z kimkolwiek, kto nie był Octavią. - Przydałby się ktoś, kto byłby w stanie przywrócić je do stanu użytku - dodała, unosząc wzrok znad mapy. Na wzmiankę o łomie zmarszczyła nieznacznie nos, zastanawiając się, czy znalezienie go faktycznie nie będzie prostsze od przekopywania śmieci w poszukiwaniu narzędzi. Te jednak, przynajmniej jej zdaniem, mogły okazać się o wiele przydatniejsze. Może niekoniecznie przy wymontowywaniu foteli ze statku, ale przy ogólnym spojrzeniu na ich sytuację biły wszelkie łomy czy pręty na głowę. Zaraz jej myśli po raz kolejny w ciągu ostatnich paru minut przeskoczyły na inny tor, tym razem skupiając się na scyzoryku, który znalazła Tris. - Masz niezłe oko - zauważyła, uśmiechając się do dziewczyny. Zaciskając palce na zwiniętej w rulon mapie uniosła głowę w kierunku wejścia na wyższy poziom. - Nie ma sensu, żebyśmy tu dłużej siedzieli - zauważyła, mierząc spojrzeniem pozostałą dwójkę. Zostały im dwa poziomy oraz dach, więc teoretycznie najlepszym pomysłem było rozdzielenie się. Z drugiej strony, jeśli zostaną razem szanse na to, że coś przeoczą były o wiele większe. Zacisnęła usta w wąską kreskę i uniosła nieznacznie brew, czekając, że towarzystwo zabierze głos. Nie będzie przecież wydawać poleceń, prawda?

_________________

to live is to suffer, to survive is to find some meaning in the suffering.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Poziom 1   Sob 7 Mar 2015 - 19:59

Mała rzeczy, a cieszy po prostu. Teraz będą wszyscy musieli się nauczyć cieszyć z jakiś drobnostek, albo zbudowanych własnymi rękoma rzeczami, bo raczej nic nadzwyczajnego, ani bardziej wartościowego raczej nie zdobędą. Tak czy inaczej, Bellamy trochę zmienił zdanie o Clarke. Na początku go trochę zirytowała, ale potem Max go zirytował bardziej, więc można powiedzieć, że blondynka w tym porównaniu wychodziła o wiele lepiej. Wręcz na niewielki plus! - Cóż za szkoda - stwierdził, kiedy dziewczyny powiedziały, że radio nie działa. Przynajmniej tym nie musiał się na razie martwić, bo pewnie naprawienie sprzętu trochę zajmie, o ile znajdzie się ktoś na tyle uzdolniony, żeby się tym zająć. Tak w głębi ducha to Bellamy się modlił, żeby jednak taka osoba się nie znalazła. Dobrze, że Clarke była zbyt zamyślona, a Tris nie zwracała na niego jakiejś większej uwagi. Im mniej wiedziały, tym chyba lepiej. Zresztą Bellamy nie był taki głupi, żeby komukolwiek poza Octavią powiedzieć, co tak naprawdę się stało. Właściwie to nawet się zastanawiał czy powie siostrze. To co zrobił nie było żadnym powodem do chwalenia się, więc bardzo możliwe, że nikt się nie dowie prawdy. No chyba, że ludzie z Arki wylądują na Ziemi. Wtedy Bellamy będzie mógł wąchać kwiatki od spodu. Smutna perspektywa. Dlatego jeżeli nawet to radio nadawało się do naprawy, to Bellamy się zajmie nim tak, żeby nie dało się go już odratować - Trzeba będzie kogoś znaleźć, kto będzie potrafił się tym zająć - powiedział na głos. Lepiej było nie wzbudzać żadnych podejrzeń. Tematem scyzoryka się jakoś zbytnio nie przejął. Dobrze dla dziewczyny, że go znalazła. Niech sobie zachowa, bo pewnie się przyda. Bellamy wolałby jakby znalazła łom, ale najwyraźniej nie zawsze się dostaje to, o czym się marzy. Nie było jednak co płakać, były jeszcze dwa poziomy, może uda się znaleźć coś, chociaż trochę podobne do łomu. Albo narzędzia. Narzędzia też by były całkiem przydatne. Popatrzył za Clarke w stronę włazu na drugi poziom - Mogę wejść na dach, żeby sprawdzić panele. Chyba, że któraś z was miałaby na to ochotę - zaproponował. Nie chciało mu się za bardzo grzebać w tych śmieciach walających się na Exodusie, no i dodatkowo miał nadzieję, że jakby udało im się coś znaleźć, to by się przyznały. Zresztą wątpił, czy któraś z pań chciałaby się bawić w rozkręcanie jakiś śrubek, czy inne zabawy z użyciem narzędzi. - Przy okazji, można by spróbować odciąć spadochrony - dodał. Spadochrony z Exodusa zdecydowanie bardziej przydadzą się im na ziemi, niż na dachu statku. Taki właśnie z Bellamy'ego był czynny człowiek. Więc te wszystkie złe myśli na jego temat, co to poniektóre osoby z setki o nim miały, był całkowicie bezpodstawne!

_________________

down here, weakness is death,
fear is death
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Poziom 1   Pon 9 Mar 2015 - 14:19

Tris nam zniknęła, to się wcisnę na jej miejsce, żebyśmy rozgrywki nie blokowali.

Clarke z kolei nadal podświadomie czuła tę nutkę niepewności wobec Bellamy'ego, która pojawiła się już w pierwszej chwili, kiedy zobaczyła go na pokładzie Exodusa. Sprawiał wrażenie rozgarniętego i o dziwo okazał się być milszy, niż by mogła podejrzewać, wciąż jednak było w nim coś niepokojącego. Nie obawiała się co prawda bezpośredniego zagrożenia z jego strony, jednak przeczuwała, że w przyszłości może być powodem wielu problemów. Nie było to rzecz jasna pewne, jednak warto było wziąć sobie taki scenariusz do serca i nie dać się zwieść tej uroczej buźce!
- Fakt. Myślicie, że wśród setki przestępców znajdzie się mechanik? - pytanie zawisło w powietrzu, a blondynka zaśmiała się gorzko, kręcąc głową. Tacy z nich przestępcy byli jak z niej księżniczka, czyli żadni. Byli grupą bezbronnych, nieprzystosowanych do życia na własną rękę dzieciaków, które trafiły tu za kradzież żywności czy leków bądź inne "przewinienia", takie jak samo przyjście na świat na przykład. Westchnęła cicho, by zaraz zacisnąć usta w wąską kreskę i wbić puste spojrzenie w podłogę. O utrzymaniu ich wszystkich w ryzach nie było nawet mowy; po odzyskaniu wolności wątpliwym było, żeby dali sobie znowu włazić komuś na głowę i dyktować, co mają robić. Zachowanie całej Setki przy życiu było niezłym wyzwaniem. Pytanie tylko, czy ktoś się tego podejmie? Na ten moment bardziej prawdopodobna była wersja, że zapanuje u nich prawo dżungli i każdy będzie musiał myśleć o sobie.
- Pójdę z tobą - oznajmiła Bellamy'emu tonem nieznoszącym sprzeciwu i skinęła głową w stronę Tris. - Ty w tym czasie rozejrzyj się po poziomie drugim, okej? My już zajmiemy się trzecim - tu urwała na chwilę, kierując spojrzenie na Blake'a. Musiała przestać mówić w liczbie mnogiej, skoro pewności żadnej nie miała, czy jemu jej plany do gustu przypadną. - W każdym razie ja się nim zajmę - sprostowała w końcu. To, że razem szli się ze spadochronami szarpać nie oznaczało, że chłopak nagle się stanie skory do przekopywania śmieci i odłamków metalu walających się po podłodze. Z cichym westchnieniem poziom pierwszy pożegnała i po krótkiej chwili pokonywania szczebli drabinki zniknęła pozostałej dwójce z oczu.

/zt

_________________

to live is to suffer, to survive is to find some meaning in the suffering.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Poziom 1   Wto 10 Mar 2015 - 19:42

Dziewczyna nadal stała słuchając co maja do powiedzenia. Wiedziała, że ten scyzoryk nie wystarczy na ich przeżycie. Miała nadzieję, że znajdzie coś jeszcze. Zastanawiała się czy na następnych poziomach będzie coś jeszcze. Może dopisze jej szczęście i znajdzie coś większego ale także pożytecznego. Jakoś nie zastanawiała się nad relacjami co do Clarke i Bellamy'ego miała tylko nadzieję, że nie będą mieli o niej jak najgorszego zdania ale mieli sporo czasu na pozna się ze sobą. Jak na razie nie była aż tak rozgadana lecz mogła to jeszcze zmienić. Dopiero co ich poznała więc starała się ich oceniać powoli oczywiście w swoich myślach. Na początkowe słowa Bellamy'ego jedynie spojrzała na niego nic mu nie odpowiadając.
- Ja odpuszczę sobie dach odpowiedziała i spojrzała w stronę bruneta.
Nie przepadała za sporymi wysokościami. Szczerze powiedziawszy nawet tymi kilkumetrowymi. Nie była tego fanką. Tak po prostu miała lęk wysokości starała się go zwalczać za wszelką cenę. Tris słuchała co Clarke do niej mówiła wiedziała, że będzie na jeden poziom pójść zupełnie sama. Wiedziała, lecz miała taką nadzieję, że nie będzie miała żadnych kłopotów.
- Nie ma problemu pójdę na poziom drugi jak co jakoś wam dam znać skierowała słowa w stronę dwójki osób z którymi była. Odeszła kilka kroków od nich po czym poszła do drabinki, wspięła się na nią i poszła na dalszy poziom. Rozeszli się.


// zt.

_________________
Tris Maddon

I won't go without a fight You can't stop me
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Poziom 1   Czw 26 Mar 2015 - 16:08

Murphy odgarnął materiał zakrywający wejście do Exodusa i spojrzał na jeszcze nie do końca wyczyszczoną z resztek siedzeń podłogę. Wyglądało na to że jak na razie są tu sami. Na statku nie było zbyt ciepło, nie mieli co liczyć na ogrzewanie. Kopnął kawałek metalu aby móc przejść krok dalej. Zauważył kilka materiałów, lin, szkła, nic szczególnego dopóki w jego głowie nie narodził się pewien pomysł. Odwrócił się dla pewności, że nie będzie zaraz mówił sam do siebie. Spojrzał na dziewczynę, a potem z powrotem na otaczający go nieład. Można by zrobić hamaki, więcej miejsca i nie musisz się gnieździć między spoconymi nastolatkami...- powiedział z lekką odrazą- nie żebym był maniakiem czystości ale wole zachować swoją osobistą przestrzeń- dokończył, robiąc kilka kroków w stronę potrzebnych mu materiałów. Właściwie czemu jej to wszystko mówisz, pomyślał. Jedną z jego życiowych zasad było stwierdzenie żeby nie ufać nikomu prócz sobie dlatego postanowił się zamknąć dopóki dziewczyna nic nie odpowie.

_________________
John Murphy
I'm nobody's son. You made sure of that.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Poziom 1   Czw 26 Mar 2015 - 16:46

Zanim weszła do środka, ogarnęła teren wokół statku wzrokiem, nie mogąc uwierzyć, że zaledwie kilka godzin temu zapinała pasy w fotelu pasażera. Teraz, kiedy stała przed wejściem z mokrymi od deszczu włosami, otoczona obcymi dźwiękami, wydostającymi się z lasu i oddychająca powietrzem, które faktycznie miało jakiś zapach, miała wrażenie, jakby Arka znajdowała się w całkowicie innej czasoprzestrzeni. Sam exodus wyglądał w otoczeniu nietkniętej przyrody jakby dopiero co spadł z kosmosu, na którą to myśl uśmiechała się ironicznie pod nosem, kręcąc głową i podążając za chłopakiem do wnętrza statku.
W środku było ciemnawo i wcale niewiele cieplej niż na zewnątrz. Metalowe ściany co prawda chroniły od deszczu i wiatru, ale kompletnie się nie sprawdzały, jeśli chodziło o trzymanie ciepła.
Home, sweet home.
Zrzuciła z ramion plecak i kurtkę, stwierdzając, że przemoknięta i tak na nic się nie przyda, po czym rozejrzała się dookoła, odruchowo pocierając ręce o siebie. Propozycja jej towarzysza miała sens; podłogę zaścielało tyle pozornie bezużytecznych śmieci, że niewykorzystanie ich byłoby - w mniemaniu Laurel, która połowę życia spędziła na wyczarowywaniu czegoś z niczego - niewybaczalnym marnotrawstwem.
- Dobry pomysł - odpowiedziała krótko, odwieszając kurtkę na wystającym ze ścianie kawałku metalu i niemal od razu biorąc się do pracy. Zajęcie czymś rąk okazało się zresztą zbawienne, bo podtrzymywanie rozmowy było kolejną rzeczą, w której była beznadziejna. - Te fragmenty powinny się nadać - rzuciła w przestrzeń, podnosząc w górę sporą płachtę nieco przetartego, ale wciąż całkiem mocnego materiału. Przyciągnęła do siebie również leżące luzem liny i razem z tym wszystkim usiadła na posadzce, krzyżując nogi i przyglądając się krytycznie nierównym brzegom tkaniny. Żałowała, że nie znalazła nigdzie igły ani nici, ale o takich luksusach chyba będzie musiała póki co zapomnieć. - A propo czystości - zagadnęła, wyciągając z kieszeni nożyk własnej produkcji - nie widziałeś przypadkiem nigdzie po drodze prysznica?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Poziom 1   Czw 26 Mar 2015 - 21:22

Idąc śladami dziewczyny chwycił kawałek materiału i liny i przysiadł się niedaleko niej. Jak na coś co ma już około sto lat wyglądało całkiem dobrze i trzymało się kupy. Murphy był raczej typem samotnika chyba, że chodziło o dowodzenie jakiejś grupie. Co prawda te dwie cechy gryzą się ze sobą ale mało co zgadzało się w jego charakterze. Towarzystwo jednej osoby było jednak wystarczającym towarzystwem jak na ten czas. Wyjął kawałek ostrego metalu, który przedtem stąd zabrał i zabrał się do pracy. Tuż przy barze z kanapkami i strip klubu -odparł z uśmiechem. Chwycił dwa końce materiału i zrobił kilka dziur. Spojrzał na dziewczynę która najwidoczniej miała częściej do czynienia z taką robotą niż on. Czemu tak bardzo go interesowała? Może lepiej by było mieć jednak kogoś wśród tej całej gromady przestępców, o kim będzie się wiedziało coś więcej. Związał linę na jednym końcu silnym supłem który sam nie wiedział czy wytrzyma jego ciężar i wziął się za drugą stronę. Miał ochotę na coś ciekawszego niż wiązanie hamaków. Było ciemno a wtedy nachodziły Johna najlepsze pomysły. Gdyby nie padał deszcz prawdopodobnie poszedł by gdzieś z dala od obozu. Czym zajmowałaś się na Arce? - zapytał spontanicznie- oprócz pisania wierszy dla Radnych?

_________________
John Murphy
I'm nobody's son. You made sure of that.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Poziom 1   Pią 27 Mar 2015 - 22:35

Posiadanie zajęcia, na którym mogła skupić uwagę chociaż częściowo, jak zwykle ją odprężało. Tylko wtedy wszystko wydawało się w porządku; kiedy nie musiała na siłę szukać sposobów na zajęcie rąk ani udowadniać sobie czy innym, że nadawała się do czegokolwiek oprócz łamania prawa. Nie zdawała sobie z tego sprawy, ale kiedy marszczyła brwi, starannie odmierzając odległości między otworami w materiale i przewlekając przez nie kolejne centymetry liny, po jej ustach błąkał się uśmiech. Delikatny, ledwie zauważalny, ale pozbawiony też charakterystycznego dla niej sarkazmu i złośliwości.
- Tak też mi się wydawało - przytaknęła, podchwytując żart i jednocześnie związując ze sobą oba końce liny. Rozciągnęła je mocno w dłoniach, sprawdzając, czy wytrzymają; wydawały się solidne.
Na kolejne pytanie chłopaka nie odpowiedziała od razu i właściwie - zastanawiała się, czy odpowiedzieć w ogóle. Podniosła się z podłogi, rozglądając się dookoła, jakby szukała odpowiedniego miejsca do zamocowania hamaka, podczas gdy w rzeczywistości grała na czas. Gdyby znajdowali się na Arce, w czasie normalnego dnia pracy, zastanowienia w ogóle by nie było; od razu kazałaby mu spadać i zająć się swoimi sprawami. Tym razem jednak nie widziała nic złego w zdradzaniu informacji o sobie i nie była pewna, czy bardziej ją to dziwiło, czy niepokoiło.
Podeszła do przeciwległej ściany, odwracając się do chłopaka plecami i przyglądając się wystającemu ze ściany, metalowemu uchwytowi.
- Robieniem problemów - odezwała się w końcu, wciąż nie patrząc na rozmówcę. - Tak przynajmniej twierdzi mój ojciec - dodała po chwili, po raz pierwszy od momentu wylądowania wracając myślami do kogokolwiek, kto został na Arce. Skręciła dwa końce liny ze sobą, oceniając odległość od uchwytu. Znajdował się stanowczo zbyt wysoko, żeby mogła do niego sięgnąć, postanowiła więc spróbować przerzucania. - Zabierałam to, czego nikt już nie chciał, robiłam z tego coś, co jednak okazywało się całkiem użyteczne, sprzedawałam. Może i byłam złodziejką i handlowałam na czarno, ale miałam to w dupie, dopóki miałam czym zająć ręce. - Wtedy przynajmniej nie rzucałam się na nikogo z pięściami. - Cholera - mruknęła pod nosem, kiedy rzucona przez nią lina musnęła metalową obręcz i opadła na posadzkę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Poziom 1   Sob 28 Mar 2015 - 11:23

Hamak, który nie wyglądał do końca perfekcyjnie zdawał się być solidny. John postanowił jeszcze chwilę nad nim popracować, chociażby po to żeby doczekać się odpowiedzi od Laurel. Kiedy takowa padła z jej ust delikatny uśmiech z jego twarzy zniknął, a myśli wypełniły wspomnienia jego rodziców. Jego ojciec przez całe, zbyt krótkie, życie starał się aby Murphy był kimś lepszym niż on. Uczył go, wychowywał, pokazywał mu świat lecz był z nim zbyt krótko. Przynajmniej go masz - westchnął podnosząc się z podłogi ze swoim nowym łóżkiem i idąc w stronę uchwytu znajdującego się niedaleko tego który upatrzyła sobie Panna Mason. Postanowił, że zawiesi go prostopadle do jej, był od niej wyższy i obręcz nie stanowiła dużego problemu. Zanim jednak przewiesił linę zobaczył, że w tym Laurel radzi sobie nieco gorzej. Kiedy lina nie przeszła przez uchwyt, John zostawił swój hamak i pochylił się nad leżącą liną. Pozwolisz? - zapytał lecz raczej nie oczekiwał odpowiedzi- nuda to najgorsze co może być, szczególnie w miejscu za której zaspokojenie mogą Cię zabić - powiedział nawiązując do ostatniej wypowiedzi dziewczyny. Mocniej chwycił linę, stanął na palcach i przełożył przez obręcz. Podał dziewczynie ją (mam nadzieje że twój hamak ma dwie liny xd) i chwycił drugą, z drugiej strony. Praca przyszła z taką samą łatwością, poczekał aż dziewczyna zawiąże supeł i podał jej drugą line. W końcu zabrał się za swoją robotę. Lada chwila oba łóżka wisiały około metr nad podłogą. John usiadł na swoim, trochę po podskakiwał aby sprawdzić czy wszystko jest w porządku, a następnie położył się odwracając głowę w stronę Laurel i smutno się uśmiechając.

_________________
John Murphy
I'm nobody's son. You made sure of that.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Poziom 1   Sob 28 Mar 2015 - 12:52

Obserwowała go przez chwilę w zamyśleniu, przyglądając się, jak bez większych problemów przewiesza swoją linę przez obręcz i jednocześnie zastanawiając się nad tym, co powiedział. Wnioski nasuwały się same i gdyby tylko miała nieco więcej empatii, zapewne spróbowałaby dowiedzieć się więcej. Wymiana kilku niegroźnych zdań była jednak na chwilę obecną i tak największym poświęceniem, na jakie było ją stać; już wtedy zastanawiała się, czy nie gubiło jej przypadkiem zmęczenie i to dziwne poczucie zagubienia, które ogarnęło ją w sekundzie, w której po raz pierwszy postawiła stopy na Ziemi. Nie chciała przyznać tego na głos, ale ogrom przestrzeni i tego, co mogło się w niej kryć, ją przerażał; tak samo jak jedna wielka niewiadoma, jaką zdawał się stanowić każdy kolejny dzień. Czy może - każda kolejna godzina.
- Taa - mruknęła, odrywając wzrok od pleców chłopaka. - Zawsze dobrze jest mieć przy sobie kogoś, kto wspaniałomyślnie przypomni ci, że jesteś tylko zbędnym elementem, zużywającym tlen i przestrzeń. Szczęśliwa ja - dorzuciła z wyraźnym sarkazmem, a ton jej głosu zdawał się ochłodzić o co najmniej kilkanaście stopni.
Kiedy po raz drugi w ciągu dzisiejszego wieczoru zaproponował jej pomoc, tylko wzruszyła ramionami, cofając się o pół kroku i bez słowa (rzadko używane dziękuję utknęło gdzieś między strunami głosowymi) biorąc od niego przeciągnięty przez uchwyt fragment liny. Zawiązała oba końce w solidny supeł, dla pewności szarpiąc nim jeszcze kilkakrotnie.
Kiedy oba hamaki wisiały już szczęśliwie nad podłogą, zebrała swoje rzeczy, plecak rzucając na jeden koniec prowizorycznego łóżka, a mokrą kurtkę rozwieszając na wolnym kawałku liny. Przez chwilę miała ochotę to samo zrobić ze spodniami, ale po krótkim rozważeniu możliwych opcji, zrezygnowała z tego pomysłu. Wyciągnęła za to z kieszonki plecaka srebrną bransoletkę i nie namyślając się szczególnie długo, zapięła ją na sznurze. Następnie usiadła wreszcie na hamaku, przez chwilę balansując na nim nieco niepewnie, by kilka sekund później położyć się na plecach, strącając wcześniej mokre i ubłocone buty ze stóp.
- Jestem Laurel, tak w ogóle - odezwała się cicho po jakimś czasie, przerywając tymczasową ciszę, nie do końca pewna, po co. Koniec końców, kogo to obchodziło?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Poziom 1   Sob 28 Mar 2015 - 13:51

Leżąc na hamaku który delikatnie bujał się na boki oczy same mu się zamykały, lecz czuł dziwną więź z dziewczyną z którą spędził ostatnią... pewnie około godzinę . Miał wrażenie, że przeszła tyle samo zła co on i to nauczyło ją, że świat nie jest tak piękny jak wydawałoby się większości, hasających pewnie jeszcze przy ognisku towarzystwu. Mógł się mylić lecz postanowił pozostać jeszcze w stanie świadomości i nie zasypiać.
-John - powiedział uśmiechając się zamiast podać zwyczajową dłoń.
Przez chwilę milczał po czym dodał już lżejszym tonem niż wszystkie swoje poprzednie wypowiedzi- mamy tak świetne miejsca, że nie wiadomo czy nam nie poderżną gardeł z zazdrości jak tu przyjdą. Wygiął wargi w grymas przypominający uśmiech.
Murphy miał bardzo specyficzne poczucie humoru które nie każdy był stanie zrozumieć. To co czasami opowiadał dla żartu potrafiło przerazić ludzi bo nawet nie wiedzieli że ktoś jest w stanie wymyślić coś tak okrutnego. Może i był swego rodzaju psychopatą, może i w jego głowie było więcej okrucieństwa i zła lecz nikt nie staje się taki bez powodu i tak też było w jego przypadku. Podniósł się z hamaka i schylił do plecaka. Wyjął z niego manierkę wypełnioną w małym stopniu deszczówką. Wziął łyka i gestem wychylił rękę w stronę dziewczyny.

_________________
John Murphy
I'm nobody's son. You made sure of that.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Poziom 1   Sob 28 Mar 2015 - 14:44

Bębnienie deszczu w metalowe ściany exodusa w jakiś sposób ją uspokajało; czuła, jak całodniowe napięcie opuszcza mięśnie, a oddech staje się coraz powolniejszy. Chociaż nie mogła powiedzieć, że ufała znajdującemu się obok chłopakowi - jeszcze nie - to jego obecność, paradoksalnie, nie wywoływała w niej żadnego poczucia zagrożenia. Zawiesiła wzrok gdzieś na suficie, korzystając z ostatnich chwil ciszy. Wiedziała, że za kilka chwil we wnętrzu statku zaroi się od zmokniętych, głośnych nastolatków. Ognisko nie mogło trwać wiecznie - mówiły jej o tym coraz intensywniejsze odgłosy deszczu i jej własne przeczucie.
- Niech spróbują - odpowiedziała, z większą pewnością siebie w głosie, niż faktycznie odczuwała. Kątem oka zauważyła ruch i dopiero wtedy zerknęła w stronę Johna, dostrzegając wyciągniętą w jej stronę manierkę. Zawahała się; jej metoda na przetrwanie polegała na unikaniu zaciągania jakichkolwiek długów, a i tak miała wrażenie, że dzisiaj takowego się dorobiła. Bezinteresowne akty dobroci zawsze budziły w niej podejrzliwość - jeżeli przez szesnaście lat życia zdążyła się czegokolwiek nauczyć, to tego, ludzie nigdy nie oferowali ci niczego, bez niepisanej nadziei na otrzymanie czegoś w zamian. Wyglądało jednak na to, że udało jej się też zbudować dzisiaj coś na kształt wątłej nici porozumienia z drugą istotą ludzką - coś, co w jej przypadku zakrawało na cud - i nie chciała póki co psuć tego bezpodstawnymi oskarżeniami o nieszczere intencje. No i naprawdę chciało jej się pić.
- Dzięki - mruknęła, biorąc do ręki naczynie i ważąc je w dłoni. Gdzieś na krawędzi świadomości mignęła jej myśl, że powinna załatwić sobie własne, ale to było coś, o co miała zamiar martwić się jutro. - No to za pierwszy dzień za Ziemi - dodała, unosząc lekko manierkę i pociągając z niej łyk wody, by następnie wyciągnąć ją w kierunku właściciela.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Poziom 1   Nie 29 Mar 2015 - 14:15

(Prosze o wybaczenie braku znakow polskich ale zabrano mi laptopa i korzystam z tableta za duzo roboty z literkami)
Chlopak wychylił się z hamaka i chwycił manierkę, wiedzial ze dopóki pada powinien wytawic ja aby wypelnila sie cala woda. Nie mial jednak zamiaru tego robic, i tak jak na jego standardy wykazal sie dzis duza aktywnoscia. Zakrecil manierke i schowal do plecaka.
-Oby nie ostatni -skomentowal toast Laurel znow udowadniajac ze w jego glowie nie wszystko do konca w pozadku.
Polozyl sie na plecach i obserwowal sufit z ktorego zwisaly kawalki kabli. Deszcz bił o statek ze slabnaca sila a w exodusie nie pojawila sie wciaz reszta setki. Jakies dziewczyny ktorych John jeszcze nie znał weszly do statku lecz skierowaly sie drabina na wyzsze pietro. Murphiemu to odpowiadalo nie mial ochoty sluchac pogawedek zaklucajacych te wspaniala cisze. Chociaz o podrzynaniu gardel myslal jak o zarcie wolal jednak jeszcze troche poczekac az kazdy polozy sie spac. Wiedzial ze dzis usnie jako ostatni.

_________________
John Murphy
I'm nobody's son. You made sure of that.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Poziom 1   Pon 30 Mar 2015 - 23:36

Wiedziała, że powinna była zachować czujność, ale zarówno lekkie kołysanie hamaka, bębnienie deszczu o dach exodusa, jak i spokojny oddech chłopaka obok, wciągały ją powoli do krainy błogiej nieświadomości. Wyciągnęła się na plecach, coraz bardziej zawężające się spojrzenie kierując na pogrążony w półmroku sufit i tylko połowicznie zwracając uwagę na to, co działo się dookoła. Wydawało jej się, że gdzieś niedaleko rozległy się kroki, ale te po chwili się oddaliły, znikając najprawdopodobniej na wyższym poziomie. Nie podniosła się, żeby sprawdzić, do kogo należały. Nie myślała ani o tym, ani tak naprawdę o niczym konkretnym; zresztą, nawet jeśliby chciała, to miałaby z tym problemy, bo po pewnym czasie uformowanie w głowie jakiejkolwiek logicznej wypowiedzi zaczęło przypominać przedzieranie się przez złoża gęstej cieczy.
Nie pamiętała, kiedy ostatnio czuła się tak spokojnie. Zabawne; na Arce pozornie nie zagrażało jej żadne niebezpieczeństwo, a minęło sporo czasu, dokąd udało jej się przespać tam chociaż jedną spokojną noc. Odkąd sięgała pamięcią, przebywała na ciągłym czuwaniu, godzinami nasłuchując dźwięków z korytarza przylegającego do jej kwatery, a później - do jej celi. Oczekując strażników, kary, konsekwencji, ostrza między chuderlawymi łopatkami. Tutaj zagrożenie wydawało się realniejsze, a paradoksalnie nie odczuwała jego obecności tak intensywnie. Być może miało to się zmienić wraz z upływem kolejnych dni, ale póki co - pozwalała sobie na lekkomyślność, już w połowie świadomie odwracając się na bok i zamykając powieki.
Chciała powiedzieć coś jeszcze do Johna, ale zanim udało jej się zebrać odpowiednie sylaby i poskładać je w całe zdania, deszcz ucichł, a exodus rozpłynął się we mgle; zostało tylko równomierne kołysanie, przerywane od czasu do czasu kolorową mozaiką obrazów i dźwięków, składających się na senne marzenia, niby w całości będące wytworem jej zmęczonego umysłu, a w jakiś sposób zdecydowanie bardziej realne, niż obracający się gdzieś na orbicie, jasny punkt w przestrzeni, który przez szesnaście lat stanowił zgrabną iluzję domu.

| chyba zt?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Poziom 1   

Powrót do góry Go down
 

Poziom 1

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Sala Tortur (Poziom - II; podziemia)
» Poziom a nie ranga i GHHOP (Give Him His Own Playground)
» Zgłoszenia na poziom S

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
What's wrong with a little chaos? :: Ziemia :: east :: Obóz setki :: Exodus-

Forum stworzone na podstawie serialu The 100. Styl, ogłoszenie, wszystkie kody oraz grafika znajdujące się na forum zostały stworzone przez administrację.