IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sydney Lee

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Sydney Lee   Czw 21 Maj 2015 - 22:17


Sydney Lee
Imię i nazwisko:
Sydney Alisha Lee
Data urodzenia:
01/10
Miejsce urodzenia:
Arka
Wiek:
17 z hakiem
Rodzina
Samantha Lee (matka); Dave Lee (ojciec); Kathy Lee (siostra przyrodnia)
Popełnione przestępstwo:
niepochlebne uwagi na temat rządzących, pobicie i próba zabójstwa strażnika
played by:
Àstrid Bergès-Frisbey

biografia
Sydney zamknęła oczy. Czuła się znużona, ba!, wykończona walką, której nie mogła wygrać.

- Sydney, coś ty narobiła?!
- Oh, mamo...
- Nie "mamuj" mnie! Jak mogłaś to zrobić? Wątpię by ponowny proces mógł cię uratować...


Oczywiście, że ją skazali, wcale jej to nie zdziwiło. Chyba właśnie dlatego podniosła tamten cholerny pistolet - nie dlatego by zabić, przecież nawet nie potrafiła strzelać i broń dziwnie leżała jej w dłoni, ciążąc i jakby ciągnąc na dno. W tamtej chwili nie zdawała sobie jeszcze sprawy, że owo dno rzeczywiście na nią czeka. Szczerze mówiąc, nie miała pojęcia dlaczego jej palce zacisnęły się na pistolecie. Pragnienie władzy? Odwrócenia się ról? Czy po prostu desperacja? Nie zdołała wypowiedzieć choćby i szeptem groźby, bo już ktoś szedł w ich stronę i to bynajmniej nie żaden z jej przyjaciół - oni poruszali się znacznie ciszej, nie tupali tak głośno, domagając się w ten sposób uwagi wszystkich wokół.

- Mamo, ale on chciał... - Sydney nie wytrzymała i podniosła głos.
- Nieważne czego chciał! To wciąż ich słowo przeciw twojemu!
- Przecież nikomu nic się nie stało...


Rodzina Lee mieszkała na stacji rolniczej i tam również pracowali. Trudno powiedzieć, by powodziło im się jakoś szczególnie, ale żyjąc prosto można być szczęśliwym. I Sydney była, była szczęśliwa - przynajmniej do czasu, kiedy miała jakieś siedem, może osiem lat - wówczas Dave, ojciec dziewczyny, odkrył, że jego żona nie jest mu wierna i to od dość dawna. Fakt, że Sydney nie była do niego zbyt podobna, pogarszał jedynie sytuację, ponieważ zwątpił, czy dziewczynka rzeczywiście jest jego córką. Te przypuszczenia (mimo że niesłuszne) w ekspresowym tempie doprowadziły do rozpadu małżeństwa państwa Lee; mała Sydney pozostała z matką, a ojciec się wyniósł i kilka lat później odnalazł szczęście u boku innej.

- Śmiem twierdzić, że Joe był dość przywiązany do swoich jedynek. - Głos Samanthy był mniej więcej tak ciepły jak pokrywa lodowa na biegunach. "Joe! To już jest dla niej "Joe", a nie strażnik Wilson!", pomyślała z oburzeniem Lee.
- Na pewno bardziej niż tata do ciebie - przyznała Syndey, nie mogąc odmówić sobie tej ostatniej uszczypliwości. Z trudem wierzyła własnym uszom, że nawet w tej chwili matka wolała wziąć stronę strażnika a nie jej. Wspominanie ojca było jak wbijanie szpilek w Samanthę, czego Sydney była świadoma i nie wzbraniała się przed korzystaniem z tego w chwilach takich jak ta.


Mała Lee dorastała i - co dość fortunne dla niej samej - była zdecydowana szukać wzorców poza domem. Samantha nie dawała najlepszego przykładu, zwłaszcza, że odejście Dave'a oznaczało znaczne uszczuplenie przychodów, a dziurę w budżecie jakoś należało załatać. Jak? No cóż, dzisiaj Sydney wspomina z krzywym uśmiechem, jak naiwnie wierzyła matce, że ci panowie to faktycznie "kandydaci na nowego tatusia"... Relacje na linii matka-córka można określić jako napięte, nie brakowało w nich złości i żalu - Samancie zdarzało się obwiniać dziecko o rozpad małżeństwa, nieraz też okazywała małej, że jest zbędna i przeszkadza jej w korzystaniu z życia; Syd lekceważyła matkę i grała jej na nerwach, gardziła jej prowadzeniem się, które doprowadziło do zniszczenia ich rodziny. Jednak po mimo tego wszystkiego obie kobiety kochały się w jakiś pokręcony sposób i każdej zależało na tej drugiej bardziej niż chciałaby się przyznać, lecz mimo to nie potrafiły spędzać czasu razem. Co do Dave'a - Sydney uznała, że prościej będzie jej mu wybaczyć to, że ją zostawił i jakoś spróbować włączyć się do jego nowej rodziny niż patrzeć z boku na cudze szczęście. Oczywiście nie ufała mu już - w gruncie rzeczy przede wszystkim chciała być częścią codzienności swojej przyrodniej siostry, wciąż  jeszcze takiej słodkiej i niewinnej. I tak Lee została dumną, starszą o prawie dwanaście lat siostrą małej Kathy - jedynej osoby, która nigdy jej nie skrzywdziła i którą Sydney kocha całym sercem. Pięć lat później puściły jej nerwy i wszystko się skończyło.

- Wzajemnie, zdaje się, że ani on, ani TA KOBIETA - tak Samantha nazywała Jean, nową panią Lee - nie palą się do tego, by cię odwiedzić.
Rysy Sydney stwardniały - już nie wyglądała ani na uroczą, ani na nieszkodliwą. Oddałaby wszystko, żeby móc zaprzeczyć.
- Nie przychodź tu więcej - powiedziała z całym spokojem, jaki umiała w sobie znaleźć.
Ojciec przyszedł na krótko tylko raz - pozostałe dni odwiedzin spędziła samotnie z każdym dniem starsza, bliższa osiemnastych urodzin.

umiejętności
Szybka asymilacja i zdolność przystosowania się do różnych sytuacji. Nie ma problemu z przekonującym kłamaniem i udawaniem. Sydney potrafi całkiem nieźle się skradać, generalnie zawsze porusza się cicho, gdyż nie lubi ściągać na siebie niepotrzebnej uwagi. Jest uparta i zdecydowana przetrwać. Całkiem przyzwoicie ogarnia biologię, a przynajmniej rośliny, choć oczywiście nie zna większości ziemskiej flory (a fauny już w ogóle), ale coś tam na pewno wie. W razie gdyby znajomi matki czegoś próbowali, założy dźwignię czy wymierzy przyzwoity cios pięścią, mimo że nie wygląda na tego typu dziewczynę. No i ma całkiem niezłe oko, jeżeli chodzi o procę, zaś dzięki przyjaciołom opanowała parę złodziejskich sztuczek, jak radzenie sobie z zamkami.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



PisanieTemat: Re: Sydney Lee   Nie 24 Maj 2015 - 17:24

akcept!
Witaj na forum!
Cieszymy się że z nami jesteś i mamy nadzieje, że z nami zostaniesz i będziesz się świetnie bawić! W razie jakichkolwiek pytań czy problemów napisz do Administracji na PW, na pewno ktoś Ci pomoże!l
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Sydney Lee

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
What's wrong with a little chaos? :: Po godzinach :: Archiwum-

Forum stworzone na podstawie serialu The 100. Styl, ogłoszenie, wszystkie kody oraz grafika znajdujące się na forum zostały stworzone przez administrację.