IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dexter Sullivan

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Dexter Sullivan   Sro 10 Cze 2015 - 21:41


Dexter Sullivan
Imię i nazwisko:
Dexter Sullivan
Data urodzenia:
5 lipca
Miejsce urodzenia:
Mount Weather
Wiek:
29
Rodzina
Garret Sullivan - ojciec
Dorothy Sullivan - matka
Zawód:
Strażnik
played by:
Max Irons

biografia
Dorothy Sullivan nie mogła donosić ciąży.
Dexter był bardzo długo wyczekiwany przez swoich rodziców. Odkąd tylko matka spojrzała w te niemowlęce oczy, chłopiec stał się jej oczkiem w głowie i nic nigdy tego nie zmieniło. Wciąż traktuje go jak małego chłopca, choć czasem podnosi mu tym ciśnienie aż za bardzo, to pod nosem uśmiecha się z miłością, patrząc za odchodzącym w złości synem. Wróci, zawsze wracał.
Dexter nigdy nie potrafił usiedzieć w miejscu, zawsze gdzieś biegł, gdzieś się chował, na coś się wspinał, skakał, zwisał. Był bardzo żywiołowym dzieckiem i nie sposób było za nim nadążyć. Nie dla niego były książki i nauka, w szkole szło mu gorzej niż źle, bo nie był w stanie usiąść w ciszy i skupieniu, żeby się uczyć. Nie, to nie dla niego. Jego ciągnęło zajęć ruchowych, pracy fizycznej, nie lubił nadmiernie wysilać umysłu, kiedy nie widział w tym sensu.
Choć nigdy nie dane mu było ujrzeć rozgwieżdżonego nieba, poczuć wiatru we włosach, czy  kropli deszczu na skórze, to w jakiś pierwotny sposób tęsknił za tym wszystkim. Ale nie przyszło mu nawet do głowy uciekać, próbować wydostać się na zewnątrz, co to, to nie. Doskonale zdawał sobie sprawę jaki wpływ ma radioaktywne powietrze na mieszkańców bunkra i wcale nie zamierzał sprawdzać na własnej skórze jak bardzo to boli. Potęskni sobie za światem zewnętrznym z bezpiecznego wnętrza.
Odkąd sięga pamięcią wiedział co chce w życiu robić. Chciał chronić mieszkańców Mountain Weather przed wszelkim niebezpieczeństwem, stąd też bardzo łatwa w podjęci decyzja o zostaniu strażnikiem. Odbył wszelkie potrzebne kursy i szkolenia, zdał egzaminy i w końcu dumnie przywdział mundur. I bardzo dobrze mu się żyło i wiodło, nawet dostał jakiś tam awans. Nawet miał dziewczynę i nawet z nią mieszkał. Sielankowo było do pewnego momentu, kiedy to jeden z poziomów stracił szczelność i jego dziewczyna straciła życie. Wtedy zrozumiał jedno: nigdy nie darzył jej miłością taką, jaką darzą się jego rodzice. Owszem, kochał ją na swój sposób, ale nie było to ta miłość, która usuwa grunt spod nóg, strata nie była tak bolesną wyrwą w sercu, że dalsze funkcjonowanie wydaje się niemożliwe. Nigdy też nie powiedział jej, że ją kocha, bo nigdy tego nie poczuł w taki sposób, że powinien.
Po tym incydencie zaprzysiągł jeszcze rzetelniej spełniać swoje obowiązki strażnika. Ostatecznie został przydzielony do eskorty więźniów z zewnątrz do odpowiednich miejsc. I wtedy też dowiedział się o źródle krwi potrzebnej do transfuzji, o śmierciach niewinnych istnienień. Chciał chronić soich, owszem, ale nie za cenę niewinnych istnień! Wtedy wmóiono mu (a on naiwnie uwierzył), że to właśnie ci "Ziemianie" są odpowiedzialni za rozszczelnienia, za choroby i śmierci ludzi w bunkrze, że to ich wina i jedyny sposób na zrewanżowanie się jest wykorzystanie ich krwi do uzdrawiania mieszkańcow Mountain Weather. A skoro nie byli niewinni... Dex nie oponował, słuchał rozkazów, eskortował więźniów, ptrzył na nich z pogardą, pałał do nich nienawiścią. Równiez za to, że żyli na powierzchni, że widzieli słońce, że widzieli horyzont, chmury. I czuł się za to winny.
Dopiero nie tak dawno temu temu zmienił podejście do Ziemian. Odkąd nieco ponad rok temu jeden z więźniów odezwał się do niego po angielsku, Dex przestał patrzeć na nich przez pryzmat żądnych krwi dzikusów. Było w nich coś więcej, coś znajomego, ale nie potrafił wyjaśnić natury tego odczucia. Zaczął uczyć się ich języka i przyszło mu to z wyjątkową łatwością, choć nie jest w tym biegły, to rozumie jego budowę i szybko łapie. Próbuje zgłębić nature i historię Ziemian rozmawiając z nimi, kiedy oni chcą rozmawiać i kiedy nie ma w pobliżu nikogo, kto mógłby ich podsłuchać. Choć nie są zbyt otwarci, to małymi kroczkami, szczegół do szczegółu i coś się w Dexterowej głowie rysuje. Nie żeby zaraz miał stać się ich obrońcą, po prostu próbuje poznać świat zewnętrzny, za którym tak niewytłumaczalnie tęskni, z bardzo skąpych skrawków opowieści więźniów.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dorothy Sullivan nie mogła mieć dzieci. Starali się tak wiele razy, ale każda kolejna niedonoszona ciąża była coraz bardziej bolesna. Świadomość, że nie może mieć dzieci rozrywała jej serce na kawałki. Garret Sullivan robił wszystko, co mógł, żeby pomóc swojej żonie. Jako lekarz miał wiele możliwości, ale niestety... nie mógł w żaden sposób zabezpieczyć ciąży. Aż w końcu, za piątym razem, najniebezpieczniejszy do tej pory miesiąc minął, a Dorothy czuła się dobrze, płód też wyglądał na zdrowy. Nie posiadali się z radości! Obydwoje byli niesamowicie ostrożni.
Skurcze zaczęły się o miesiąc za wcześnie, w nocy. Garret, obudzony wyraźnym jękiem bólu żony, od razu sprawdził stan Dorothy i zarządził, że natychmiast muszą się udać do sali medycznej. Tak też zrobili, choć nie było to łatwe ze skręcająca się z bólu. W pewnym momencie zaczęła krwawić, co nie wróżyło nic dobrego. Byli sami, ale nie było czasu na wołanie pomocy, Dorothy musiała natychmiast urodzić, bo jej życie było zagrożone.
I tak też się stało, urodziła. W końcu wydała na świat syna. Zdążyła się tylko uśmiechnąć i zanim w ogóle spojrzała na dziecko, straciła przytomność. Może to i wyszło lepiej dla niej?
Ich synek urodził się martwy. Sam Garret powstrzymywał łzy, żeby nie zmartwić żony. Jak tylko zauważył krew, podejrzewał najgorsze. I stało się, miał tylko nadzieję nie stracić też żony. Zajął się nią, dopilnował, żeby spała, a sam... cóż, dopuścił się czegoś okropnego, ale czy można za to winić człowieka wiedzionego bezgraniczną miłością?
Tak się składało, że Garret ył jednym z lekarzy, którzy badali i selekcjonowali Ziemian. A tym razem wśród nich była kobieta. Ciężarna. W około ósmym miesiącu ciąży. Miał swoje sposoby, sprowadził Ziemiankę na salę operacyjną nieprzytomną, nie chciał, żeby w ferworze walki zwróciła na nich czyjąś uwagę. Wykonał cesarkę i odetchnął z ulgą widząc, że dziecko żyje. Chłopiec, tak jak jego synek, który nie miał okazji odetchnąć powietrzem. Obiecał sobie, że zrobi wszystko, żeby temu dziecku nic się nie stało, skoro jego syn nie mógł żyć, to to dziecko musi. Nawet, jeśli właściwie nie jest jednym z nich. Nikt nigdy się nie dowie, a on sam zabierze tę tajemnicę do grobu.
Maleńkie dziecko Ziemianki zastąpił ciałem własnego synka, doskonale zdając sobie sprawę, że tym samym skazuje kobietę na śmierć. Ale może to i lepiej dla niej? Jedyne, co mógł dla niej zrobić, to dopilnować, żeby jej śmierć była szybka i bezbolesna, po czym wpisał w rejestr, że zmarła. Płód również. Zajął się wszystkim.

Dorothy Sullivan nie mogła mieć dzieci. Ale wierzyła, że stał się cud i wydała na świat tego jednego malca, który miał być jej synem. Odkąd tylko spojrzała w te niemowlęce oczy, chłopiec stał się jej oczkiem w głowie.

umiejętności
Od dziecka uwielbiał biegać, chować się, skradać, wspinać, skakać. Zostało mu to do dziś. Jest bardzo zwinny, szybko biega i umiejętnie się wspina. Nauczył się też bardzo skutecznie chować i naprawdę cicho skradać. Ponad to na kursach na strażnika nauczył się walki wręcz, sztuki obrony z wykorzystaniem siły przeciwnika, obsługi broni, a także wiązania węzłów. Jak trzeba, to też umie machać łopatą, naprawić kran, załatać dziurę w ścianie... takie tam męskie sprawki, których nauczył go ojciec.
Umie porozumiewać się w języku Ziemian. Tyle o ile, ale umie!

+ nie wie o tym, że jest odporny na promieniowanie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



PisanieTemat: Re: Dexter Sullivan   Czw 11 Cze 2015 - 14:06

akcept!
Witaj na forum!
Cieszymy się że z nami jesteś i mamy nadzieje, że z nami zostaniesz i będziesz się świetnie bawić! W razie jakichkolwiek pytań czy problemów napisz do Administracji na PW, na pewno ktoś Ci pomoże!l
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Dexter Sullivan

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Dexter Vanberg - Luksemburg, Rue de Wiltz 19

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
What's wrong with a little chaos? :: Postacie :: Karty postaci :: Mountain Men-

Forum stworzone na podstawie serialu The 100. Styl, ogłoszenie, wszystkie kody oraz grafika znajdujące się na forum zostały stworzone przez administrację.