IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ścieżka z polanki do statku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar



PisanieTemat: Ścieżka z polanki do statku   Sob 21 Lut 2015 - 14:00

Droga, którą można przejść z polanki do miejsca w którym wylądował statek Exodus. W większej części jest porośnięta paprociami. Na jej trasie znajduje się niewielkie wzniesienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Ścieżka z polanki do statku   Pią 27 Mar 2015 - 22:53

/po ognisku

Połowa zadania Bellamy'ego na dzień dzisiejszy została wykonana. Pozbycie się tak wielu bransoletek, które to na pewno w jakiś sposób miały pomóc Arce w dowiedzeniu się jak jest na Ziemi, traktował jako swój mały triumf. Teraz jednak pozostawało mu do załatwienia mniej przyjemne zadanie, jakim było odnalezienie Octavii. Nie, żeby spędzanie czasu z siostrą uznawał za rzecz mało przyjemną, ale teraz był naprawdę zirytowany, bo nigdzie jej nie widział. Bellamy nie był jakimś strasznie zaborczym typem, czy też jakimś kontrol frikiem, który chciał całe życie Octavii kontrolować, ale jednak miło by było wiedzieć, gdzie się panna Blake znajduje. Naprawdę dużo nie wymagał. Chociaż w tym momencie miał wizję przywiązania O. do jakiegoś drzewa, albo zamknięcie w Exodusie. Oczywiście miał też przy okazji wizje siostry leżącej martwej w jakimś rowie, z oderwanymi kończynami, ale o tego typu rzeczach wolał nie myśleć, skupiając się na odnalezieniu dziewczyny i zafundowaniu jej jakiejś gadki, która wzbudzi jej wyrzuty sumienia. Jednak zanim do tego dojdzie musiał ją znaleźć, a to nie należało do łatwych zadań. Obszedł cały statek, przejrzał wszystkie okoliczne zarośla, ale nigdzie nie było śladu Octavii. Podczas drugiej rundki musiał zrobić sobie małą przerwę, żeby z frustracji przywalić łomem w drzewo. Był cały mokry od tego pieruńskiego deszczu i w dodatku zmęczony, ale dopóki nie odnajdzie siostry nie może przecież spać. Eh, podłe, małe dziewuszysko z niej było. Bellamy rzucił wszystko, żeby jej pilnować i tak mu się właśnie odpłaciła.

_________________

down here, weakness is death,
fear is death
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Ścieżka z polanki do statku   Pią 27 Mar 2015 - 23:36

//początek

Pho kręciła się niedaleko statku próbując się zrelaksować, co nie było łatwe. Miała tyle sprzecznych uczuć i myśli w tym momencie, nie wiedziała, od czego zacząć. Niemal nikogo nie znała na statku, na którym się znalazła. Poza Conley’em, którego obecnością była zaskoczona i może kilkoma innymi. Reszta to zupełni nieznajomi. Plus z tego, co słyszała popełniali zdecydowanie większe kary niż ona a jednak..znalazła się w jednym worku ze wszystkimi. Była w stanie przeboleć ‘bycia kryminalistką’ jednak fakt, że jej własna matka odwróciła się od niej plecami, kiedy Pho potrzebowała jej najbardziej? Tego się nie mogła tak łatwo pozbyć z umysłu. Wcześniej, kiedy słońce jeszcze było na horyzoncie próbowała szukać jakichkolwiek znajomych roślin. Albo, o których mogła czytać, które mogłaby użyć do modyfikacji, jako lekki na sen, czy ból. Znalazła kilka na okłady, upchała je w mały woreczek, jaki nosiła przy sobie. Poświeciła swoją ulubioną chustę żeby go stworzyć. Bo oczywiście nikt nie pomyślał żeby jej jakiś dać…tak, kolejny przytyk do matki. Siedziała pod jednym z drzew, zdawało jej się, że dobrze ukrytą. Nikt do niej nie przychodził. Nikt nie szukał, przynajmniej na razie..widziała sporo ludzi przy ognisku pozbywając się swoich bransoletek łączących ich z Arką. Część brunetki chciała to zrobić, druga chciała przekazać ojcu, że żyje, że ma się dobrze. Dlatego metalowa część biżuterii nadal z nią była. Przynajmniej na razie.
Z zamysłu wyrwał ją głuchy huk. Aż podskoczyła myśląc, że są atakowani. Poderwała się z ziemi próbując zorientować się czy jest ktoś w okolicy, kogoś, kogo mogłaby zauważyć w tych ciemnościach. Kiedy dostrzegła coś wysokiego z czymś, co wyglądało jak przerośnięty młotek, Przytuliła się mocniej do drzewa, poniekąd się za nie chowając, zbliżyła się do drugiego, które było bliżej tego kogoś. Jeszcze tego brakowało żeby została zabita na samym początku. Gdy dostrzegła, że to Bellamy odetchnęła z ulgą.
- Musisz tak walić po nocy? Jeszcze jakieś towarzystwo się przypatoczy…- odezwała się do niego wychylając zza drzewa tak by mógł ją zobaczyć. Starała się brzmieć pewną siebie w głowie. Zamaskować fakt, że Bell ją wystraszył i mało, co zawału serca nie dostała w wieku 17 lat. Podeszła bliżej otaczając się ramionami dopiero wtedy zauważyła, że był cały mokry.
- Nocny Jogging? – dodała bez sarkastycznej nuty o dziwo. Pho taka była. Pół żartem, pół serio. Bardziej na serio, może przez fakt, że była nadal w jakimś stopniu wystraszona a jej serce nadal robiło sprint w jej klatce piersiowej. Musiała zachowywać spokój.

_________________
Phoenix of love.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Ścieżka z polanki do statku   Sob 28 Mar 2015 - 0:04

To było trochę przykre, że podczas gdy wszyscy inni cieszyli się z bycia na Ziemi, oglądali drzewa, biegali za motylkami, zbierali kwiatki, czy co tam jeszcze innego robili, Bellamy musiał robić jakieś głupie rzeczy. Dlaczego zamiast obijać się na trawie zamarzyło mu się wchodzenie na dach Exodusa? Dlaczego nie wykorzystał łańcucha, który znaleźli do przywiązania Octavii do drzewa? Teraz była naprawdę sfrustrowany i najchętniej by czemuś przywalił. Albo komuś. Och, co by dał za takiego Maxa, który by się pojawił znikąd, zaczął rozprawiać o łukach i wtedy on, Bellamy, mógłby mu przyłożyć. To by było takie wyzwalające i oczyszczające. Niestety po Maxie słuch zaginął, więc jedyne co pozostawało, to przywalić drzewu. Nie był jednak masochistą, więc wolał sobie ręki nie łamać, a że uderzając łomem narobił hałasu... cóż, to już nie był jego problem, bo jemu nie przeszkadzało. Miał naprawdę kiepski humor, a pogarszało go jeszcze zimno. Znalazł się w niezbyt ciekawej sytuacji w której jego siostra przepadła jak kamień w wodę, a przez ten głupi deszcz i to, że zachciało mu się być miłym, był przemoczony, a noc była zimna. Zbyt dużo wrażeń jak na jeden dzień. Bellamy był tak zajęty pogrążaniem się w swoich smętnych, naprawdę bardzo pesymistycznych myślach, że nawet nie zauważył, że ma towarzystwo. Dopiero kiedy usłyszał głos, odwrócił głowę w stronę ciemnego kształtu, który wychylał się zza drzewa.
- Nie muszę, ale jednocześnie nie mam nic lepszego do roboty - odpowiedział, wzruszając ramionami - A jeżeli obawiasz się niechcianego towarzystwa, to może nie powinnaś siedzieć sama w napromieniowanym lesie nocą - dodał jeszcze, może tak trochę mało miło, ale taka była prawda! Bellamy nie potrafił zrozumieć po co wszyscy chcą się pchać do lasu. Chyba tylko po to, żeby w nim się gubić, a potem ginąć jaką tragiczną śmiercią, poprzez stracenie kończyny, albo skręcenie karku. Głupie nastolatki. Odwrócił głowę w stronę Pho, unosząc lekko brwi.
- Nie- pokręcił głową - Bardziej szukanie zguby, co w tym lesie jest tak samo owocne jak szukanie igły w stogu siana - odpowiedział z ciężkim westchnieniem. Pho była wystraszona, a Bellamy był (delikatnie mówiąc) wkurzony - Nie wiedziałem, że byłaś w więzieniu - powiedział, chcąc chociaż na chwilę dać wytchnienie swoim myślą, które wciąż krążył wokół Octavii.

_________________

down here, weakness is death,
fear is death
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Ścieżka z polanki do statku   Sob 28 Mar 2015 - 20:58

Bellamy był nie w sosie i wcale mu się nie dziwiła. Jego powody mogły się różnić od jej, co nie znaczy, że były lepsze/gorsze.
- Jestem wystarczająco blisko obozu..zresztą potrzebowałam przestrzeni żeby przemyśleć kilka rzeczy. – mruknęła bez entuzjazmu w odpowiedzi na stwierdzenie przebywania samotnie w lesie. Jeśli będzie chciała, będzie siedzieć sama. Wiedziała, że to zupełnie sprzeczne z tym, jaką osobą była. Miała to gdzieś, odkąd została skazana a jej matka, której ufała i którą kochała nie mrugnęła nawet okiem ani podczas jej aresztowania, ani zesłania na Ziemię stała się inna…coś się w niej zmieniło i coś czuła, że to nic dobrego. Jakaś część Pho miała to gdzieś, ignorowała ten fakt jedocześnie będąc bardzo świadomą jego istnienia.
- Octavia? – zapytała znając Bellamy’ego na tyle by wiedzieć oczywiste. Widząc go tu teraz wywoływało u niej sprzeczne uczucia. Nie za bardzo wiedziała jak ma się do nich odnieść. Wspólna historia na Arce nie mogła pozostać na Arce, nie teraz, kiedy i on tu był. Spojrzała na niego mając ochotę poruszyć temat, który tkwił w jej głowie od jakiegoś czasu, nie zrobiła tego, zamiast słów wzięła głęboki wdech tamując tym samym chęć rozmowy. To nie był dobry czas. Podeszła bliżej stając tym razem obok niego. Na wspomnienie więzienia spojrzała mu prosto w oczy wywracając nimi sekundę później.
- Taki los imprezowicza,…choć to był jedynie pomniejszy powód. – odpowiedziała z przekąsem. Był większy i bardziej istotniejszy powód. Na razie nie chciała sama z siebie tego mówić. Za powodem szedł kolejny. Osoby, która ją wydała…Phoenix wiedziała, że była ostrożna, nawet bardzo. Osoba, która ją wydała musiała wiedzieć i potrafić rozróżnić oryginał od mutacji. I mieć oczywiście dostęp do jej pracowni. Strażnicy sami nie mogli być w stanie tego odnaleźć, nie bez specyficznej wiedzy. Nie miała pojęcia, kto to był do czasu zrzutu, kiedy umieszczano ją w statku, a jeden ze strażników będących bardzo dumnym z siebie i swojego osiągnięcia dorwania Pho wyjawił jej ten sekret. Spojrzała na swoją bransoletę przy lewej ręce z mieszanymi odczuciami. Nadal nie wiedziała, co zrobić z tym fantem. Jedynym powodem, dla którego to żelastwo było nadal przy niej był jej ojciec.
By otrząsnąć się z nienawiści i złości, jakie napłynęły do niej od myślenia o tym wszystkim otworzyła woreczek, który sama zrobiła wyjmując z niego kilka czarnych owoców, które podała Bellamy’emu.
- Nie bój się, jadalne. Wiem na pewno. – powiedziała wyjmując kilka dla siebie. Jej złość na matkę była niezmierzona, mimo to musiała jej przyznać, że dobrze przekazała jej swoją wiedzę. Teraz mogła szukać czegoś do jedzenia. Na chwilę obecną dla siebie i znajomych, których wielu tu nie miała. Trzymała tą umiejętność hash hash przynajmniej do czasu, gdy dowie się, komu może ufać, i jaka jest reszta. Nie miała zamiaru robić za matkę i harować dla wszystkich za nic.
- A jak ty się tu znalazłeś? Chyba cię nie odmłodzili hm? – zapytała posyłając mu lekkiego kuksańca. Nie chciała go bardziej rozzłościć, tylko mu pomóc. Pomimo wszystkiego, co się pomiędzy nimi wydarzyło, znaczył dla niej wiele. Nie chciała też zostawiać spraw z Arki w stanie, w jakim przyszło im je zerwać z powodów, na które nie mieli wpływu.

_________________
Phoenix of love.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Ścieżka z polanki do statku   Sob 28 Mar 2015 - 21:47

Słysząc jej odpowiedź wywrócił oczami. Wszyscy tutaj starali się tak bardzo być niezależnymi i całkowicie samodzielnymi, że nie zdziwi się, jak w ciągu najbliższych dni połowa zginie. Oczywiście nie życzył nikomu z setki źle, ale ta ich chęć samotności była durnowata. Większość z nich spędziła tyle czasu w samotności, że można by było pomyśleć, iż teraz będą chcieli cieszyć się z towarzystwa. Bellamy wiedział, że sam tak właśnie by się zachowywał. Co prawda ostatniego roku nie spędził w więzieniu, ale jego życie po zamknięciu Octavii właśnie to przypominało. Gdyby to od niego zależało, to teraz byłby pewnie gdzieś indziej, wśród ludzi, ale obowiązki wzywały. - Czego jak czego, ale przestrzeni to teraz nie będzie Ci brakować - skomentował krótko. Mógłby jej podać milion powodów dla którego nie powinna się nawet tak niewielki kawałek oddalać, ale nie był niczyim ojcem i wszyscy tutaj mogli sobie robić to, na co mieli ochotę. Bellamy gardził większością z tych osób, bo robili same durne rzeczy, ale kimże był, żeby oceniać! Chociaż Phoenix należała tutaj do tej nielicznej grupki osób, które jakby gdzieś przepadł, albo zginęły, to wywołałoby to w Blake'u smutek.
Pokiwał głową, chociaż tego dziewczyna mogła nie zauważyć, bo jednak trochę ciemno było - Akurat pod tym względem jestem całkowicie przewidywalny - zauważył. Pewnie nawet jakby Pho go nie znała, to nie byłoby tak bardzo ciężko jej zgadnąć o co chodzi. Właściwie to spotkanie Phoenix w tym właśnie momencie nie było mu ani trochę na rękę. Zbyt dużo wrażeń jak na jeden dzień. Nie, żeby miał zamiar jej unikać, bo nawet nie miał pojęcia, że znajdowała się na Exodusie, ale.. cóż, lepiej chyba by było, jakby się spotkali w innych okolicznościach. Albo chociaż w dzień, kiedy już Octavia się odnajdzie i będzie można zacząć wieść swoje spokojne życie na Ziemi. Dlatego też Bellamy teraz tak trochę się modlił, żeby Pho nie poruszyła żadnego 'drażliwego' tematu, na który rozmowa mogłaby się potoczyć mało sympatycznie. On na pewno nie miał zamiaru nic takiego mówić, czy też nawet sugerować.
- To musiała być naprawdę szalona impreza, skoro skończyła się pobytem w więzieniu i wylądowaniem tutaj - ręką wskazał na otaczające ich drzewa. Właściwie to można było chyba powiedzieć, że setka całkiem nieźle wyszła na tym swoim pobycie w więzieniu. -Ale teraz możesz zaopatrywać imprezy i nikt Cię nigdy nie zamknie, wręcz przeciwnie. Staniesz się ulubienicą tłumu - uśmiechnął się lekko. Nie miał zamiaru pytać o te inne powody, bo wychodził z założenia, że jakby chciała, to sama by powiedziała. Zresztą Bellamy sam wolał być nie wypytywanym, więc miał nadzieję, że Pho odwdzięczy mu się tym samym. Chociaż on miał o wiele więcej do ukrycia niż panienka Bicchieri, bo jakoś wątpił, żeby była wandalem, albo morderczynią. W końcu z niej był taki krasnal!
Przez chwilę obserwował Phoenix, która grzebała w woreczku. Na widok wyciągniętych przez dziewczynę owoców uniósł wysoko brwi. Tego to się nie spodziewał.
- Tia - zaśmiał się - Byłoby trochę wrednie, jakbyś próbowała mnie otruć za pomocą jagód - powiedział, biorąc od niej jagody. Jakby mu dała coś trującego to pewnie i tak by się nie zorientował, więc można powiedzieć, że w tym momencie zdawał się całkowicie na nią. - Dzięki - dodał jeszcze, bo naprawdę miłe ze strony Pho było, że dzieliła się z nim pożywieniem. Nawet jeżeli to było kilka jagódek. Patrząc na to, że obecnie nie mieli totalnie nic do jedzenia, to nawet te kilka owoców było już czymś naprawdę dużym.
- Nie musieli, przecież wyglądam jak nastolatek - stwierdził, odpowiadając jej takim samym kuksańcem, który chwilę wcześniej mu sprzedała - Ale oficjalna wersja brzmi, że jestem strażnikiem - dodał. Lepiej utrzymywać przed resztą, że tak właśnie było. Chociaż będą odczuwać jakiś szacunek, jak będą myśleli, że Bellamy jest strażnikiem, który w każdej chwili może ich sprać.
Ogólnie rzecz biorąc bardzo miło było spotkać starą znajomą, jednak Bellamy miał ważniejsze rzeczy do roboty, niż stanie wśród drzew i plotkowanie o jakiś bzdetkach. Dlatego też po wymienieniu paru uprzejmości ruszył w swoją drogę, bo trzeba było znaleźć Octavię, a nie trwonić czas na głupoty.

/zt

_________________

down here, weakness is death,
fear is death
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Ścieżka z polanki do statku   Wto 28 Kwi 2015 - 19:26

Finn była najmłodsza z całej Setki i miała świadomość, że to wcale nie było dobrze. Z drugiej strony, ciekawe czy pobiła rekord na najmłodszego kryminalistę w historii Arki. Może i była najmłodsza i najmniejsza, ale miała przynajmniej porządne doświadczenie w fachu złodziejki, co było naprawdę przydatne. Jeden chłopak nawet zabrał Finn jej porcję jedzenia, więc ta ukradła mu dwie: swoją i jego (albo jakiegoś innego dzieciaka; nieważne). Potrafiła sobie sama poradzić w obozie, a lekceważenie jej nic nie zmieni. Ba, wręcz pomoże młodej złodziejce.
Cały problem polegał na tym, że musiała zostać w grupie, żeby sobie dalej radzić. Pewnie gdyby tylko wyszła dalej do buszu, któreś ze zwierzątek by ją natychmiast rozszarpało. Nawet by z tego za dużego pożytku nie miało, bo taka Finn to się raczej nadawała na przystawkę, a nie na porządny obiad.
Mimo wszystko, dziewczynie naprawdę podobała się Ziemia. W sumie to nawet dobrze, że złapali ją, kiedy przeglądała sobie akta, w końcu inaczej by tu nigdy nie trafiła. W sumie to nawet dobrze, że nie znalazła tych akt ojca - szukając ich przeglądnęła też inne papiery i trochę kojarzyła kogo za co zamknęli. Kolejny plus - wiedziała kogo unikać, żeby nie skończyć jako salami. Tyle że, cholera, nadal nie miała pojęcia co się stało z jej ojcem, a właśnie ta informacja interesowała ją najbardziej. Co ona, dziecko z niepokalanego poczęcia, Jezus 2.0? I na koniec się okaże, że Bóg Ojciec zesłał ją na Ziemię, aby zbawiła ten świat. Parsknęła śmiechem. W takim razie, tatusiu, załatw mi jakiś porządny namiot.
Finn usiadła na ziemi, nie do końca wiedząc co ma ze sobą zrobić. Ostatecznie zajęła się przyglądaniem dziwnym liściom, które rosły tutaj wszędzie. Zdążyła już wybadać, że mają coś brązowego od spodu i wyrastają praktycznie bezpośrednio z ziemi. Nie mogła znaleźć ich kwiatów, a w końcu kwiaty oznaczały że pojawią się owoce. Może już przekwitły? Nie, wtedy wszędzie leżałyby owoce. Chyba muszą kwitnąć na jesień. Dziwne. A może to po prostu jakieś niewyrośnięte krzaczki, z których dopiero za kilka lat będą owoce?

_________________
Feel the ocean as it breathes, shivering teeth. See the mountains where they meet, smothering me. As the wind fends off the waves I count down the days. Heavy stones fear no weather.
From the rain comes a river, running wild that will create an empire for you. As some bodies become sticks, we welcome the fear. Heavy stones fear no weather.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Ścieżka z polanki do statku   Wto 28 Kwi 2015 - 20:14

Po misji poszukiwawczej

No i minął następny dzień w którym Tris miała złe samopoczucie. Wcześniejsze wydarzenia które się wydarzyły dały jej wiele do myślenia. Ślad który miała na policzku miała nadal miała nikłe szanse na pozbycie się tego będzie miała ślad do końca życia będzie pamiętała co się zdarzyło na plaży. Mogła jedynie opatrywać policzek by nie wdało się zakażenie. Nie mogła cały czas to rozpamiętywać musiała wziąć się w garść i myśleć co zrobić żeby przetrwać na Ziemi. Oddaliła się trochę od Exodus'a bo nie chciała bezczynnie siedzieć użalając się nad sobą. Weszła na jedną ze ścieżek na polance która kierowała się do statku a także z niego. Nie wiedziała czy powinna iść ale się tam udała nie patrząc za siebie. Drogę miała spokojną i niedaleką nic się nie wydarzyło więc jak na razie była spokojna i nie musiała się martwić na sam początek. Pogoda była dość słoneczna nie za gorąco ale dało się wytrzymać i jedynie jakieś niewielkie ciemne chmurki na niebie ale prawdopodobnie nie zwiastowały deszczu. Wszędzie była zieleń. Drzewo koło drzewa wiele krzaków i ścieżka po której szła dziewczyna. Co miała robić nie wiedziała więc usiadła obok jednego z drzew oparła się plecami na konar i spoglądała w niebo. Po pewnym czasie spostrzegła postać była to dziewczynka której wcześniej nie widziała. Nie zauważyła jej wcześniej lecz nie mogła tak sobie siedzieć jakby była wyłącznie sama więc się odezwała do niej. Wstała kierując się w jej stronę.
- Hej jak masz na imię? - zapytała.

_________________
Tris Maddon

I won't go without a fight You can't stop me
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Ścieżka z polanki do statku   Wto 28 Kwi 2015 - 21:05

Jakaś dziewczyna nagle się skądś pojawiła i zaczęła iść w kierunku Finn. Pewnie wyszła z którychś większych chaszczy czy coś, to dziewczę jej nie zauważyło. Tak czy siak, dwunastolatka kojarzyła tę dziewczynę - co prawda, nie pamiętała jej nazwiska, ale zdjęcie w kartotece wystarczyło, żeby ją rozpoznać. Z resztą, o zamachowcach na Kanclerza ciężko zapomnieć, zwłaszcza że nie ma ich zbyt wielu. Z jakiegoś dziwnego powodu ośmiolatki nie lubią oblewać najważniejszych osób w społeczeństwie kwasem, a im później wezmą się do roboty, tym mniej czasu im zostaje. W końcu kończą osiemnaście lat, zbierają się na odwagę i próbują zamordować Kanclerza, a ostatecznie nie ma z tego żadnego pożytku. Jaha ciągle żyje i ma się dobrze, a zamachowcy fruwają sobie po kosmosie. I gdzie tu sprawiedliwość?
Tak czy siak, dziewczyna spytała Kelly o imię, a ta przez chwilę zastanawiała się czy nie zaliczyć jej do kategorii "Niebezpieczna, uciekaj!". No w końcu chciała kogoś zabić, a z drugiej strony, to był w końcu Kanclerz. Ostatecznie, chyba nie może być taka zła, nie? Z resztą, nawet gdyby była, to lepiej nikomu nie podpaść. Zwłaszcza psychopatycznemu mordercy.
- Finn Kelly, a ty? - dziewczynka w końcu odpowiedziała. I nie myślcie sobie że to zwykłe uprzejmości, ona naprawdę nie miała zielonego pojęcia. Z resztą, jak przeglądała te akta, to raczej nie starała się wszystkiego zapamiętać. Jakby nie patrzeć, miała wtedy dość sporo na głowię i nie miała czasu żeby dogłębnie się w to wczytać.

_________________
Feel the ocean as it breathes, shivering teeth. See the mountains where they meet, smothering me. As the wind fends off the waves I count down the days. Heavy stones fear no weather.
From the rain comes a river, running wild that will create an empire for you. As some bodies become sticks, we welcome the fear. Heavy stones fear no weather.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Ścieżka z polanki do statku   Wto 28 Kwi 2015 - 22:39

Tris była lekko zdziwiona wiekiem dziewczyny. Wyglądała młodo i jak mogła jej wcześniej nie zauważyć to była aż dziwne. Przecież powinna zapamiętać osoby z całej setki ale jak widać tak nie było. Gdy tylko Maddon było tuż obok dziewczyny spojrzała na nią. Zastanawiała się czy jest tutaj sama czy raczej jest z kimś ale poszła ta osoba czegoś poszukać i zaraz wróci. Czy ma jakiś rodziców lub rodzeństwo albo wręcz przeciwnie jest tutaj całkowicie zdana na samą siebie. Ponownie na nią spojrzała. Tris nie miała złych intencji co do dziewczyny nie miała zamiaru straszyć jej ani nic z tych rzeczy ale raczej mogłaby jej pomóc jeśli oczywiście chciałaby tego dziewczynka. Panna Maddon nie miała rodzeństwa dlatego jakoś mogła odczuć, że mogłaby się nią zaopiekować ale czy dziewczyna tego także chciała tego nie wiedziała. Po zadanym pytaniu w jej stronę usłyszała odpowiedź i jej imię.
- Miło mi ja jestem Tris Maddon - odpowiedziała po chwili. Finnsech wydawała się być całkiem miła takie słodkie dziecko które prawdopodobnie nie potrzebowała pomocy z jej strony.
- Co robisz tutaj sama moim zdaniem tak młoda dziewczyna nie powinna spacerować po ścieżkach w samotności - dopowiedziała po chwili do niej. Może Tris odebrała mylne pierwsze wrażenia co do niej i młoda dziewczyna nie potrzebowała żadnej opieki i samo sobie poradzi.
- Jesteś tutaj sama? - Maddon ponownie zapytała dziewczynę. Może i za dużo zadawała pytań jak na pierwsze spotkanie ale tak jakoś wyszło z jej strony. Tak jakby nie mogła się powstrzymać i wolała wiedzieć, czy Kelly jest tutaj sama czy raczej zaraz ktoś przyjdzie i się doczepi do Tris. Dziewczyna nadal stała nad Finnsech.

_________________
Tris Maddon

I won't go without a fight You can't stop me
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Ścieżka z polanki do statku   Czw 30 Kwi 2015 - 18:12

Finn przyglądnęła się sylwetce dziewczyny i od razu wyłapała, że ta musi mieć coś wciśnięte do kieszeni. Setka nie miała na Ziemi praktycznie niczego, więc każde nawet małe coś było bardzo przydatnym cosiem. Nawet zgnieciona kartka papieru byłaby w tych warunkach cudowną zdobyczą (chociaż to na pewno nie był papier, materiał kieszeni by się wtedy inaczej układał; raczej coś twardego o regularnych, może lekko zaokrąglonych kształtach). Warto by było zainteresować się tym przedmiotem.
- Też jest mi miło cię poznać, choć szkoda że w takich warunkach. - Finn wstała i podała dziewczynie rękę, oczywiście z lekkim uśmiechem. Trochę jakby nabrała pewności i uznała, że Tris jest przyjaźnie nastawiona. Z resztą, tak nawet było. To ktoś inny miał tutaj nie do końca czyste zamiary.
Dwunastolatka wzruszyła ramionami, słysząc wypowiedź dziewczyny.
- Robię to co wszyscy: zwiedzam okolicę, oglądam rośliny, korzystam z wolności. Z resztą nie jestem sama; kawałek w tamtą stronę - tu wskazała - wylądował statek. Tam jest reszta Setki, więc jak będę krzyczeć wystarczająco głośno, to pewnie ktoś przybiegnie. Choć w sumie zależy co będę krzyczeć. "Pomocy" raczej nie wystarczy, przyda się raczej "Zabiłam dzika i zerwałam masę owoców, pomóżcie mi to przytaszczyć". - Finn lekko zachichotała. Nie ważne co by mówić, miała rację - mało kto zainteresowałby się wołającą o pomoc dziewczynką, ale na łatwe jedzenie każdy by przybiegł.
- Z resztą, koło Exodusa nic nie ma. A popatrz tylko co tutaj znalazłam! - Dziewczynka okręciła się pokazując na wszystkie paprocie. Chwyciła Tris za rękę i zaciągnęła ją do najbliższej rośliny. Podekscytowana zaczęła opowiadać. - Wyglądają trochę jak małe krzaki, ale spójrz: mają takie dziwne brązowe coś od spodu liści. Nie mam zielonego pojęcia po co to w ogóle mają. I jeszcze nigdzie nie ma ich kwiatów! Myślałam sobie, że może już przekwitły, ale wtedy powinny mieć jakieś owoce, orzechy czy coś, a one nic nie mają. Tylko liście z brązowym czymś od spodu. Nawet nie mają gałązek! - Finn trajkotała jak najęta, faktycznie zainteresowana swoim odkryciem, choć nie w aż takim stopniu w jakim wydawała się być. Kiedy była już pewna, że ściągnęła całą uwagę Tris, zabrała się do dzieła.
Pampararam, rzut kością
1 lub 4 - Finn ładnie sobie wyciąga scyzoryk, a ten ginie w jej kieszeni na wieki wieków amen.
2 lub 5 - Dziewczę co prawda wyciągnęło i schowało scyzoryk, ale przez przypadek musnęło Tris. Ta może zacząć coś podejrzewać.
3 lub 6 - Tris zobaczyła/poczuła/wyczuła tajemnym zmysłem/cokolwiek, że Finn właśnie ją okrada.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



PisanieTemat: Re: Ścieżka z polanki do statku   Czw 30 Kwi 2015 - 18:12

The member 'Finnsech Kelly' has done the following action : Rzut kostką

'Liczba oczek' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: kostka   Czw 30 Kwi 2015 - 21:09

Tris zauważyła, że dziewczyna dość dokładnie się jej przygląda a przecież nie jest jakimś seryjnym mordercą ani nie ma złych intencji co do niej. Może się jej bała albo chciała zrobić coś innego na co Tris nie jest przygotowana. Było dość spokojnie więc jak na razie dziewczyna się niczym nie przejmowała i usiadła obok Finnsech lecz jednak wstała ponownie. Może miała jakieś dziwne odczucie ale Maddon miała wrażenie jakby dziewczyna zaczęła się ponownie jej przyglądać było to dość dziwne ale starała się nie zwracać na to uwagi. Nie wiedziała nadal co się wydarzy i czy przypadkiem znowu nie padnie jako ofiara kogoś rozzłoszczonego. Starała się być w pewnym sensie uważna. Gdy Finn wstała do niej i podała jej rękę przy czym odpowiadając na jej pytanie jedynie co uśmiechnęła się do niej także wyciągając do niej swoją dłoń.
- No szkoda ale lepiej tutaj niż w głębi jakiegoś lasu - jednak odpowiedziała jej po chwili. Po słowach dziewczyny uśmiechnęła się dając jej do zrozumienia, że wie co miała namyśli. Tris nie chciała jej skrzywdzić. Wiedziała, że niedaleko jest Exodus i wiele nastolatków którzy przybyliby z pomocą gdyby ktoś krzyczał o pomoc a w szczególności tak młoda osoba jak Finnsech. Nie chciała zadzierać z większością bo miała zamiar jeszcze sobie pożyć na Ziemi. Tris przysłuchiwała się co mówiła do niej dziewczynka. Była zdziwiona, że jest tak rozgadana na dodatek wiele mówiła do osoby którą dopiero co poznała. Jeśli Maddon przytrafiłaby się coś podobnego z jej punktu widzenia także by tak robiła nie zważając z kim rozmawia. Na słowa Finn, że znalazła coś spojrzała na nią a gdy dziewczynka złapała ja za rękę prowadząc ja w jakieś miejsce Tris bez żadnego oporu poszła z nią nie patrzeć czy przypadkiem nie jest to jakaś pułapka. Podeszły do jakiejś rośliny, Maddon nigdy wcześniej tego nie widziała jedynie z książek które miała na Arce jak jeszcze tam była. Cały czas słuchała dziewczynki której buzia się nie zamykała, mówiła cały czas ale Tris nie miała nic przeciwko tego lubiła słuchać jak mówią inni. Jest dobrą słuchaczką więc mogła mówić i mówić a dziewczynie by się to nie znudziło.
- Też nie wiem co to jest nie widziałam tego wcześniej mam nadzieję, że nie jest trujące - odpowiedziała. Tris zastanawiała się czy nie to roślina która powali każdego nie miało żadnych owoców ani kwiatów więc ją to zastanowiło. Może po prostu taki miał swój urok i Maddon była przewrażliwiona na tym punkcie. Dziewczynka potrafiła zwrócić na siebie uwagę nawet Tris nie sądziła, że może to być jej taki mały podstęp żeby coś wykombinować.

_________________
Tris Maddon

I won't go without a fight You can't stop me
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



PisanieTemat: kostka   Czw 30 Kwi 2015 - 21:09

The member 'Tris Maddon' has done the following action : Rzut kostką

'Liczba oczek' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Ścieżka z polanki do statku   Pią 1 Maj 2015 - 23:17

Dziewczynka wzruszyła ramionami, słysząc odpowiedź Tris. Lepiej niż w głębi jakiegoś lasu? Finn nie była tego do końca pewna.
- Skoro tak czy siak jesteśmy jesteśmy w lesie, to chyba nie ma znaczenia czy jesteśmy bliżej polanki czy w dzikiej puszczy. Tak i tak musimy sobie jakoś radzić, a gdybyśmy wylądowali nawet w jakichś tropikach, to nasza sytuacja pewnie wyglądała bardzo podobnie. Z jednej strony, to że Arka nas wysłała na Ziemię jest strasznie słabe, a z drugiej strony, no to w końcu jest Ziemia! Tak czy siak by nas zabili, ale chyba lepiej jest umierać w takim miejscu. Obejrzymy te wszystkie rzeczy, o których oni mogą tylko czytać, tam na górze, w tej metalowej puszce. Z drugiej strony, to robimy im za szczury doświadczalne, a ja nie zamierzam pozwolić im się wykorzystywać. Ale, wiesz... chyba się strasznie rozgadałam, tak swoją drogą. - Swoją drogą, to nie było takie niezwykłe. W końcu kiedyś trzeba się wygadać, a przez ostatni miesiąc Finn nie miała jak ani komu. Na dodatek jeszcze przez te ostatnie dwa dni tyle się wydarzyło... Może trzeba jakoś odwrócić uwagę Tris, ale trzeba się też kiedyś wygadać, więc czemu nie za jednym zamachem?
Tak czy siak, może Tris była szlachetna i pomogłaby obcej dziewczynce w potrzebie, ale bądźmy szczerzy, nie było zbyt wiele takich osób w Setce. W końcu to była grupka zdemoralizowanych przestępców, raczej nie było wśród nich wielu szczerych i uprzejmych istotek o wielkim sercu. Prędzej czy później dojdzie tu do bójek, kradzieży, a może nawet morderstw. Nawet sama Maddon była właśnie okradana i nie wiadomo ilu jeszcze kieszonkowców zajmowało się cudzymi kieszeniami. Finn wątpiła, że nawet kiedy ustanowią sobie jakieśtam zasady, to ktokolwiek będzie ich przestrzegał. No, może ewentualnie pod groźbą kary, wtedy wszystkie kradzieże i pobicia będą się odbywać, kiedy Wielki Brat na chwilę mrugnie. W sumie podobna sytuacja co na Arce, tyle że tutaj mamy mniej jeleni do okradania.
- Nieee, chyba te roślinki nie są trujące - wtedy to pewnie właśnie bym umierała i pół obozu z resztą też. W końcu znając życie trochę osób przewaliło się tą ścieżką. No, tylko by się przydało wykombinować, do czego możemy je wykorzystać.
Scyzoryk płynnie zmienił swojego właściciela, a zadowolona Finn wcisnęła go do kieszeni, oczywiście nie dając niczego po sobie poznać. Przedstawienie musi trwać, inaczej Tris się zorientuje że coś jest nie tak. Cóż, cały problem polegał na tym, że Kelly nie była świadoma, że starsza dziewczyna już powoli cos podejrzewa.

_________________
Feel the ocean as it breathes, shivering teeth. See the mountains where they meet, smothering me. As the wind fends off the waves I count down the days. Heavy stones fear no weather.
From the rain comes a river, running wild that will create an empire for you. As some bodies become sticks, we welcome the fear. Heavy stones fear no weather.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Ścieżka z polanki do statku   Sob 2 Maj 2015 - 13:14

Było jakoś dziwnie cała sytuacja zaczęła się wydawać dziewczynie dość dziwna nie wiedziała dlaczego ale miała takie odczucie. Finnsech była rozmowna dziewczynką nawet Tris nie sądziła, że można aż tyle gadać. Może chciała odwrócić od niej uwagę od czegoś ale nie była tego pewna. Mogło się wydawać to niedorzeczne ale Maddon prawie nigdy nie nie myliła co do swoich przeczuć.
- Może masz rację ale moim zdanie jeśli byłoby tutaj bezpiecznie to sami by wylądowali na Ziemi a nie wysłali nas ale z drugiej strony może to i dobrze bo możemy zobaczyć jak tutaj jest i zobaczyć to wszystko na własne oczy a nie w jakiś książkach - odpowiedziała. Może była w tym jakaś cząstka prawdy ale jeśli wysłali na Ziemię nastolatków to dlaczego oni sami także nie zrobili tego. Może chcieli sprawdzić czy da się tutaj żyć i czy jest tu jakieś jeszcze życie. Ostatnio Tris mogła się przekonać na własnej skórze, że nie są tutaj sami lecz jeszcze inni ludzie którzy na pewno nie mają dobrych intencji co do nich. Dwunastolatka na pewno jeszcze tego nie wiedziała ale dziewczyna mogła się założyć, że prędzej czy później każdego może taka sytuacja spotkać jaką miała Maddon. Finn cały czas gadała buzia jej się nie zamykała i Tris mogła przyznać, że nie mogła się przy niej nudzić i lubiła słuchać jak ktoś mówi więc nie miała nic przeciwko temu dlatego starała się jej nie przerywać w opowiadaniu. No dobra każda osoba ma inny charakter niektórzy są mniej gadatliwi a niektórzy bardziej. Każdy zachowuje się inaczej od drugiej osoby.
- Ja nie mam pojęcia do czego możemy tą roślinkę wykorzystać kompletnie się na tym nie znać - skierowała słowa do dziewczyny. Było dość dziwnie całe to zagadywanie dziewczyny musiało mieć coś na celu ale Tris nie miała pojęcia co może kombinować. Starała się niczego nie przeoczyć nawet jeśli z kimś rozmawia ale nie zawsze się jej to udawało. Tris była trochę zajęta słuchaniem i patrzeniem na roślinność ale niedługo potem zrobiło się dość dziwnie a gdy zauważyła nietypowe zachowanie dwunastolatki zaczęła coś podejrzewać ale mogła się mylić. Niedługo potem poczuła muśnięcie na swoim udzie czym ostrym tak jakby ją coś ukuło. Nie wiedziała co to było ale odruchowo sprawdziła kieszeń w której miała scyzoryk ale w tym momencie już go nie było i właśnie w tym momencie wiedziała co się wydarzyło. Spojrzała na dziewczynkę nie spuszczając z niej wzroku. Złapała ja za nadgarstek by wiedziała, że się domyśliła co zrobiła i lepiej żeby go oddała i się z tego jej występku wytłumaczyła. Nie sądziła, że taka młoda osóbka może coś takiego zrobić lecz jeszcze nie znała wszystkich i nie mogła się spodziewać, że wszyscy będą uprzejmi.
- Młoda damo chyba masz coś mojego i radzę ci oddać ten scyzoryk który wzięłaś z mojej kieszeni co nie toleruję kradzieży - powiedziała podniesionym i stanowczym głosem do Finn. Nie miała zamiaru jej zrobić krzywdy lecz chciała tylko odzyskać swoją własność. Całe jej to gadanie miała zaplanowane a Tris jakoś nie mogła się domyśleć więc stało się to co się już wydarzyło i nie mogła jak na razie nic na to poradzić ale sądziła, że dziewczynka będzie mądrzejsza i odda je ten scyzoryk. Trzymała ją nadal za nadgarstek a drugą ręką starała się odzyskać własność.
- Mam nadzieję, że nie będę musiała się powtarzać i oddasz mi go czy raczej mam powiedzieć reszcie, że jesteś zwykłą złodziejką i niech lepiej pilnują swoich rzeczy - powiedziała ponownie do niej. Jeśli by go odzyskała to prawdopodobnie nikt by się nie dowiedział o tym małym incydencie który się wydarzyła ale miała nadzieję, że dwunastolatka będzie rozsądna i odda go.
- I jak będzie? - dodała po chwili.

_________________
Tris Maddon

I won't go without a fight You can't stop me
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Ścieżka z polanki do statku   Pon 4 Maj 2015 - 1:45

/Wiesz jak ciężko jest się dźgnąć zamkniętym scyzorykiem? Bo ja zakładam, że Tris nie nosi w kieszeni otwartego scyzoryka >.<

- W tym wypadku akurat nie ma co się oszukiwać: jesteśmy na Ziemi, bo tylko marnowaliśmy tlen tym u góry. Skoro prędzej czy później musieli nas zabić, wybrali opcję prędzej - dziewczynka gorzko odpowiedziała. - Jeżeli dobrze się sprawimy w roli króliczka doświadczalnego, przyślą nam paru kolejnych kolegów. Dlatego muszę się pozbyć tego czegoś jak najszybciej. - Wskazała na swoją bransoletę.
Może to nie było nic wielkiego, ale Finn była naprawdę ciekawa tych dziwnych roślin. Miały małe szanse zmienić jakoś szczególnie życie Setki, ale, no cholera, Finn była strasznie ciekawa czemu te roślinki tak wyglądają. Efekty jakiejś mutacji czy co?
- Przydałoby się to jakoś rozpracować, w końcu wszystko się przyda, zwłaszcza że mamy strasznie mało naszego wszystkiego.
Cholera, Finn musiała jakoś mocniej musnąć Tris, skoro ta coś w ogóle zauważyła. Cóż, przez ten miesiąc dwunastolatka musiała wyjść z wprawy. Dobrze chociaż, że kiedy Maddon chwyciła jej nadgarstek, scyzoryk zdążył znaleźć się już w drugiej dłoni.  Szczerze mówiąc, nastolatka miała marne szanse odzyskać swoją własność - w końcu sztuczki kieszonkowców niewiele różnią się od sztuczek magików. Co prawda Finn nie miała cylindra w którym mógłby zniknąć scyzoryk, ale kieszenie, rękawy i zręczne palce zapewniały bardzo podobny wynik.
Swoją drogą ta sytuacja była gdzieś u swoich podstaw przezabawna: dziewczyna wierzyła, że ma przed sobą prawdziwą złodziejkę, wiedziała że na pewno była ona za coś skazana i miała świadomość, że za parę lat zginie. Mimo to wszystko, czym Tris groziła złodziejce, ograniczało się do bo powiem mamie innym. Kiedy indziej pewnie Finn podkoloryzuje trochę faktów i zrobi z tej historii ciekawą anegdotkę; póki co, trzeba wyjść cało z opresji.
- Hej, ja nic nie mam! - dziewczynka gorączkowo zaprotestowała. Nawet na dowód podniosła wolną dłoń i zaprezentowała, że nic w niej nie ma; w tej złapanej wyprostowała tylko palce. Potem już trochę spokojniejszym głosem kontynuowała, cały czas patrząc dziewczynie w oczy. - Widzisz, nic tu nie trzymam. Nie jestem czarodziejką, nie umiem teleportować przedmiotów. Musiałaś go po prostu gdzieś zgubić. Jeżeli mnie puścisz, to będziemy mogły go razem poszukać.
Przez chwilę dziewczynka milczała, musiała to wszystko dobrze ograć. Spróbowała uwierzyć w swoją zmyśloną wersję historii, pozwoliła, żeby na jej twarzy odmalowały się uczucia. Ostatnia była podejrzliwość.
- Zaraz... Skąd ty w ogóle miałabyś wziąć scyzoryk?! Przecież Arka nie zostawiła nam żadnych noży, nie mówiąc już o scyzorykach! Mamy manierki, narzędzia, nawet siekiery, ale ani jednego scyzoryka. To znaczy że... Ty mnie wrabiasz. Ty mnie bezczelnie wrabiasz! I co?! Liczysz, że się wystraszę i pozwolę ci sobą manipulować? Może właśnie taki był twój plan: wmówić mi, że coś ci ukradłam i potem mnie szantażować, że powiesz o tym innym? O nie, ja się nie dam w to wciągnąć! A myślałam, że jesteś w porządku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Ścieżka z polanki do statku   Pon 11 Maj 2015 - 11:15

(wybacz, że dopiero teraz ale nie miałam kompletnie wolnego czasu)


Czasami Tris chciała być w domu na Arce gdzie nie musiała się martwić o swoje przetrwanie. Niestety nie było żadnego odwrotu i jest na Ziemi więc musiała jakoś sobie z tym poradzić. Poznawała więcej osób takich które były do niej nastawiane w pozytywny sposób a także takie które życzyły jej nie najlepiej.
- Może i masz rację ale tak od razu musieli się nas pozbywać i tutaj wysyłać - odpowiedziała po czym ponownie usłyszała słowa Finn o bransoletce. Dziewczyna także nie była z jej powodu zadowolona a chciała się jej pozbyć za wszelką cenę nie wiedziała jak więc nadal była na jej nadgarstku. Gdy dziewczynka pokazała tą bransoletkę wiedziała, że jednak nie jest jedyną osobą która jeszcze ją ma i ją nosi.
- Też ją mam i nie wiem jak mam się jej pozbyć i jednak nie jestem jedyna która jeszcze ją ma - powiedziała. Tak naprawdę Tris nie miała pojęcia jakby mogła ją ściągnąć nie znała się na takich wynalazkach więc nie miała jak doradzić czy pomóc Finnsech. Były w takiej samej sytuacji. Dziewczyna rozglądała się po ścieżce na której była i widziała dość różne rośliny których nie widziała nigdy wcześniej. Można było ująć, że była w pewnym stopniu nimi zachwycona tym pięknym otoczeniem w którym była ale wiedziała, że mogło za nim czaić się coś złego i mogła na to być nieprzygotowana. Nigdy nie wiedziała czy zaraz nie stanie się coś złego i czy nie zostana zabite. Nikt tego nie wiedziała a na pewno nie wiedziała tego Maddon. Po późniejszym czasie gdy Tris zauważyła, że nie ma przy sobie swojego scyzoryka i nie miała zamiaru się sprzeczać o niego z młodszą od siebie dziewczyną to wiedziała, że nie jest to ładnie ze strony Finn, że coś takiego zrobiła a mogła po prostu w jakiś tak sposób zapytać nie Maddon o użyczenie go ale jej zdanie mogło to być za trudne do wypowiedzenia. Jej nastrój gwałtownie się zmienił a myślała, że będzie wszystko w porządku i, że spędzi spokojny dzień bez żadnych komplikacji ale się myliła.
- No i ponownie kłamiesz a nie lubię jak ktoś to robi i nie mówi prawdy jeśli w czym zawinił - skierowała słowa w stronę dwunastolatki. Tris mogła być bardziej czujna ale nie sądziła, że tak młoda osoba mogłaby coś takiego zrobić. Z jednej strony może miała jakiś powód dlaczego to zrobiła ale z drugiej strony może chciała go mieć i chciała go zabrać. Tris nadal ją trzymała za nadgarstek. Nie chciała jej przeszukiwać bo nie chciała wyjść na dziewczynę która coś chciałaby jej zrobić więc spokojnie czekała ale tylko nie długi czas. Faktycznie jak Finn pokazała drugą rękę nic w niej nie miała ale była pewna, że dziewczynka go ma więc nie chciała jej odpuścić. Zostawała przy swoim i nie rezygnowała z jej zdania a jeśli Finn się nie przyzna będzie musiała coś innego wymyślić.
- Jeśli jesteś taka pewna to pokaż mi swoje kieszenie jeśli byś mogła ale raczej powinnaś to zrobić - powiedziała stanowczym głosem. Nie chciała się na nią wydzierać bo nie miała takiego zamiaru tylko chciała w pewnym sensie spokojnie do niej dotrzeć, że źle zrobiła i powinna to odwrócić i przyznać się do swojej winy. Nie znała jej aż tak dobrze więc nie mogła wiedzieć co będzie nadal kombinowała.
- Ja takich rzeczy nie gubię więc nie ma takiej możliwości a po za tym każdy tutaj ma coś przydatnego - odpowiedziała spokojnie. Była pewna, że go nie zgubiła w końcu jakiś czas temu bardzo jej się przydał.
- Dobra nie zgrywaj kogoś urażonego czy pokrzywdzonego bo nie mam zamiaru się znowu nabrać na twoje sztuczki tak jak wcześniej - dopowiedziała po chwili. Nie odpuszczała. Słowa dwunastolatki powoli zaczęły wyprowadzić Tris z równowagi. Starała się być opanowana ale przy niej po prostu nie było to możliwe. Nie sądziła, że pozna taka młodą na dodatek bezczelną osobę która potrafi kłamać jak z nut.
- Jeśli chcesz wiedzieć to prawdą jest, że nie dali nam nic z Arki żebyśmy je mieli ale go znalazła z resztą nastolatków z którymi byłam i przeszukiwałam Exodus'a stąd go mam nie rozstaje się z nim ani na chwilę i Cię nie mam zamiaru oszukiwać i Tobą manipulować bo nie kłamie w przeciwieństwie do Ciebie i nie ja jestem nie w porządku do Ciebie tylko Ty do mnie - powiedziała spokojnym głosem.

_________________
Tris Maddon

I won't go without a fight You can't stop me
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Ścieżka z polanki do statku   Sob 23 Maj 2015 - 3:13

- Nie musieli; ale to jest Arka, czego się spodziewałaś? Czekoladek i misiów na pożegnanie? Dobrze że akurat chciało im się marnować na nas Exodusa, powinnyśmy właśnie piszczeć z wdzięczności.
Jak na Arkę to był już szczyt luksusu. Pewnie gdyby mieli łączność Wszechpotężny Jaha kazałby Setce ograniczyć ilość zrywanych owoców do garści dziennie. Jeszcze ci okropni przestępcy wyjedliby całe owoce tym porządnym Arkowiczom i ci by nie mogliby zebrać zapasów na kilka lat. Okropność. Jaka setka okropnych dzieciaków.
Ale tak już bardziej na poważnie, to trzeba by było naprawić łączność. I to wcale nie tylko i wyłącznie po to, żeby Finn mogła znaleźć człowieka, którego szuka, nieee.
- Trzeba będzie coś pokombinować, jak spotkamy resztę. Widziałam już parę osób bez bransolet, to coś musieli wymyślić.
No co za bezczelna Tris, śmie chcieć z powrotem swój zegarek. To co trafiło w łapki złodzieja nigdy się stamtąd nie wydostanie. Chyba, że za sprawą innego złodzieja. Ale wtedy trzeba znaleźć złodzieja o klasę wyżej od naszego złodzieja, jeśli jeszcze coś ogarniacie. Finn nie była może idealnym super-hiper złodziejem, ale ciężko by było żeby znaleźć kogoś lepszego od niej wśród Setki. Po prostu była na tyle dobra, żeby dobrze kraść i na tyle zła, żeby dać się złapać. Ci lepsi od niej nie siedzieli w więzieniu ani nie zwiedzali kosmosu.
- Nie kłamię! - odpowiedziała gwałtownie. - Mogę ci przysiąść na Starych i Nowych Bogów. - Chciała to rzucić w ramach żartu, ale w sumie nie każdy na Arce musiał maniaczyć seriale i wiedzieć o co chodzi. W sumie, to to chyba zabrzmiało, jakby była w jakiejś sekcie. Na wszelki wypadek Finn szybko dorzuciła: - Znaczy na cokolwiek, co tam chcesz.
Twe życzenie jest rozkazem, jak to się mówi. Jako że dziewczę miało wolną tylko jedną rękę, miało równocześnie i łatwiejsze, i trudniejsze zadanie. Najpierw wywaliła lewą kieszeń na drugą stronę, potem sięgnęła do prawej. Wyciągnęła z niej scyzoryk, kiedy przewracała kieszeń na drugą stronę. Oczywiście, scyzoryk niemal od razu się rozpłynął w powietrzu. Przecież Finn nie da tak łatwo skończyć zabawy.
- Proszę bardzo - powiedziała zniecierpliwiona, opierając prawą rękę na biodrze. - Coś jeszcze?
Tris robiła się już wkurzająca nawet dla słusznie oskarżonej złodziejki. Gdyby dziewczynka faktycznie była niesłusznie oskarżona, to by było pewnie jeszcze gorzej.
- Zawsze musi być ten pierwszy raz - mruknęła pod nosem.
Swoją drogą, to Finn mogłaby grać w teatrze. Jak będzie jakaś setkowa sztuka, to główna rola jest zaklepana dla Kelly. Potem w CV będzie mogła sobie wpisać "okłamywanie ludzi" i "granie w sztuce podczas próby przetrwania na postapokaliptycznej planecie". Każda praca jej.
- Ty chyba sobie jaja robisz! Jak mam nie być urażona, jak ty mnie oskarżasz o kradzież i kłamstwo?! No błagam, bez przesady! Jestem cierpliwa, ale nie dam się robić za idiotkę! Uważasz że skoro jestem młodsza, to nie mam mózgu i dam sobie wszystko wmówić?! Przykro mi złotko, nie jesteś cholerną hipnotyzerką ani nie masz żadnych bzdurnych zdolności telepatycznych!
To było swoją drogą dość zabawne. Kłamstwa wymyślane przez Finn były bardziej prawdopodobne od tego, co mówiła Tris. A przecież choć trochę z tego musiało być prawdą, inaczej dwunastolatka nie miałaby teraz tego scyzoryka.
- Błagam. Tris Maddon, dziecko wybrane przez Boga, Zbawca z Przepowiedni, który odnajdzie mistyczny artefakt zwany Tajemnym Scyzorykiem? Który akurat przypadkiem był na pokładzie dokładnie wysprzątanego statku? I dziwnym trafem jedna jedyna sztuka w tej części Wszechśwaiata od tak wskoczyła w łapki Dziecka z Przepowiedni. Oczywiście, nikt z tej zgrai nastolatków, o której mówiłaś, nie śmiał go podnieść, zanim Wielka Tris nie postanowiła, że będzie należał do niej. I żaden z tych nastolatków, dwa razy większych i starszych od naszego Wybrańca, nie zamierzał zabrać tej dziewczynie scyzoryka. No bo jak? Jeszcze wszechmogący bogowie by się na niem zemścili!
Im dłużej dziewczyna mówiła, tym cała historia brzmiała coraz zabawniej. No bo ej, jaką szansę to miało się wydarzyć? Zaraz faktycznie się okaże, że tysiące lat temu ktoś napisał przepowiednię o Wielkiej Tris Która Odnalazła Scyzoryk..
- Naprawdę uważasz, że w to uwierzę? Że ktokolwiek na świecie w to uwierzy? Sądzę, że wątpię. Tak czy siak, nie przekonałaś mnie; niezła próba, ale, tak jak wspomniałam, mam mózg. Nie masz już dla kogo grać, więc, z łaski swojej, puść mnie. Chyba że musisz mnie koniecznie zaciągnąć do innych i ich też próbować oszukać. Powodzenia. Z mojej strony to tyle, do widzenia pani.
Zasadniczo Finn miała już zamiar się zbierać, niech tylko ta Tris ją puści. Znaczy mogłaby jej się wyrwać, nie takie rzeczy robiła, ale nie miała zamiaru.

_________________
Feel the ocean as it breathes, shivering teeth. See the mountains where they meet, smothering me. As the wind fends off the waves I count down the days. Heavy stones fear no weather.
From the rain comes a river, running wild that will create an empire for you. As some bodies become sticks, we welcome the fear. Heavy stones fear no weather.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Ścieżka z polanki do statku   Sob 23 Maj 2015 - 11:00

Wiele wypowiedzi które usłyszała Tris mogły dać jej wiele do myślenia ale starała się to zachować tylko dla siebie. Nie chciała by wiedziała jakie ma myśli ale oczywiście na obecny czas a mogło się to zmienić w mgnieniu oka. Nadal słuchała co dwunastolatka do niej mówiła dość dokładnie wsłuchując się w jej słowa. Może i miała w niektórych kwestiach jakąś tak rację ale dziewczyna nie zgadzała się z tym w stu procentach. Jakby Maddon nie chciała lecieć na Ziemię to zostałaby bezpiecznie na Arce ale na niej także nie było nic pewnego co to ich przeżycia. Wiele różnych plotek słyszała, że na Arce działo się wiele złego i mogli tam nie przeżyć a na dodatek mogło tam się wiele wydarzyć dość niespodziewanie.
- Nie mam zamiaru się z Tobą sprzeczać! - odpowiedziała i nadal wsłuchiwała się w jej słowa. Dziewczynie wydawało się, ze Finn jest osobą bardzo przebiegłą i dążącą do celu za wszelką cenę. Oczywiście nie chciała jej ocenia na pierwsze wrażenie ale nie mogła tak wszystkiego zostawić by się potoczyło własną ścieżką. Usłyszała odpowiedź Finn i myślała, że zaraz padnie ze śmiechu bo jak można było coś takiego mówić.
- Nie chce słyszeć twojej przysięgi bo wiem jak jest na prawdę więc nic z tym nie wskórasz bo wiem jaka jest prawda - dopowiedziała po chwili do dziewczynki. Powoli Tris zaczęła się irytować jak tak młoda osóbka może kłamać w żywe oczy nawet nie martwiąc się o to, że źle robi. Może i nastolatka nie poznała jeszcze takich osób które mają dar do kłamania więc było jeszcze przed nią wiele do poznania. Nadal nie chciała odpuszczać. To całe trzymanie ją za nadgarstek było uciążliwe już po pewnym czasie. Ileż mogła ją tak trzymać a musiała ją kiedyś puścić bo do końce swojego życie nie mogła tak cały czas. Tris nigdy nie oskarżała kogoś bez powodu i tak było i tym razem więc miała rację i przy niej się trzymała a może kiedyś w pewnym momencie dziewczynka zrozumie, że źle zrobiła więc nadal przystawała przy swoim.
- Kłamstwo prędzej czy później wyjdzie na jaw więc nie nie ma co się oszukiwać - dodała niedługo potem. Gdy Finn wyjmowała z kieszeni swoje rzeczy Tris miała nadzieję, że z niej wypadnie jej zguba. Coś przez chwilę jej oku przykuło uwagę ale było to za szybko więc nie mogła dostrzec czy był to faktycznie jej scyzoryk? nie była pewna a mogła się temu przyjrzeć. Jedynie co to ujrzała mały odbłysk od światła jakby coś się odbiło od czegoś metalowego.
- Czy coś jeszcze oczywiście, że tak przydałby się ten mój nieszczęsny scyzoryk - ponownie dodała spoglądając na dziewczynkę. Tris nadal była przy swoim przekonaniu więc nie odpuszczała. Finnsech mogła odczuć, że Tris zaczęła być dość denerwująca nawet na osobę która ma stalowe nerwy mogło to być już uciążliwe. Czasami takie jej zachowanie miała wady wiec nieraz pakowała się z tego powodu w jakieś kłopoty z których trudno jej było wyjść. Maddon usłyszała ale dość niewyraźnie jak Finn mówi coś pod nosem za bardzo nie dosłyszała co ale nie chciała się dopytywać więc nic się nie odezwała. Chwilę później stwierdziła, że nie ma sensu jej trzymać w nieskończoność więc puściła jej nadgarstek. Może była to słuszna decyzja albo wręcz przeciwnie. W pewnym momencie Tris zaniemówiła gdy słyszała co mówi dwunastolatka była lekko zdziwiona co ona wygaduje ale nic się nie odzywała.
- Przyznam. że masz wybujałą wyobraźnię więc mogłabyś zostać idealną aktorką która mogłaby kłamać komuś w żywe oczy ale nie ze mną te numery więc przyznaj się do swojej winy i będzie po sprawie a po za tym to, że jesteś młoda to nie znaczy, że masz przywilej okradania innych - odpowiedziała. Tris już nie miała pomysłu jak mogła do niej dotrzeć bo to jej gadanie nic nie dawało więc prawdopodobnie dziewczyna było na spalonej pozycji ale jeszcze nie tak do końca. Ponowne słowa które słyszała z ust Finn były nie do pojęcia jak mogła tak w ogóle mówić i wypowiadać takie bzdury. Chyba naoglądała się za dużo filmów i teraz starała się je naśladować.
- Nie opowiadaj mi takich bzdetów tylko zrób jak powinnaś postąpić już na początku więc jak będzie? Nie mam zamiaru marnować czasu bo jest tu jeszcze wiele do zrobienia - dopowiedziała. Całe to gadanie było już nie do zniesienia. Nadal się starał wypatrzyć ten nieszczęsny scyzoryk a może przez przypadek mógł jej wypaść i leży koło niej a Tris go po prostu nie zauważyła a powinna być uważna już na samym początku ich znajomości.
- Przyzna, że nigdy nie poznałam tak upartej i kłamliwej osoby jak Ty więc jesteś ta pierwszą osobą a zwykłe oddanie czyjejś rzeczy nie jest niczym złym a jeśli tak byś zrobiła to byłoby już po sprawie - powiedziała krótko. Wcześniejsze jej puszenie mogło być nie rozważne ale było już za późno a Tris mogła już stracić swój scyzoryk. Może młoda zmądrzeje i go jej odda miała nadzieję.
- Na dodatek nie udawaj, że nic nie wzięłaś tylko się przyznaj i powiem to jeszcze raz a nie chce się znowu powtarzać to jest to uciążliwe - dodała.

_________________
Tris Maddon

I won't go without a fight You can't stop me
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Ścieżka z polanki do statku   Sro 3 Cze 2015 - 15:36

|Pozwolę sobie trochę zagiąć czasoprzestrzeń, bo inaczej nie ma sensu pisać posta, tylko Finn się po prostu zmywa

Nie, zupełnie nie ma zamiaru, Finn to widzi na własne oczy. Tylko tak przypadkiem ją oskarża. A to, że Tris miała całkowitą rację nie miało ani trochę znaczenia. Wcale, nic a nic, tak czy siak się uparcie kłóciła. A racja, nieracja... kto by się tym przejmował?
- To mi po prostu uwierz! To nie ja wywołałam tą głupią kłótnię!
Pfy, wcale nie, ale co tam, to zabrzmi dobrze. Co z tego, że w sumie nawet gdyby Finn nie kradła tego scyzoryka, to i tak by wywołała kłótnie. W końcu to ona pierwsza zaczęła rzucać oskarżeniami. Znaczy takimi gniewnymi, krzyczanymi oskarżeniami, bo Tris to pierwsza rzuciła tekstem o kradnięciu.
No cholera, kłamstwo wyjdzie na jaw, a ona zna prawdę, jakie to dramatyczne. Normalnie Finn chyba spłonie w piekle za takie niecne występki. Jak śmiała normalnie. Te moralizatorskie wywody powoli robiły się nudne.
- A jaka jestem naprawdę, co? Jestem złą i okropną kryminalistką, tak? Hmm, chyba nie jestem tu jedyna! Za coś tutaj musiałaś trafić. - Oczywiście, Finn wiedziała że chodziło o zamach na kanclerza. Mimo wszystko, lepiej się nie demaskować. Jeszcze kiedyś jej się przydadzą te informacje, efekt zaskoczenia z resztą też. - Niech zgadnę... Zniesławienie? Zastraszanie młodszych? Albo może składanie fałszywych zeznań? Obstawiam wszystkie trzy opcje na raz.
Szczerze mówiąc te przestępstwa nie były jakieś szczególnie okropne i na nikim nie wzbudziłyby wrażenia, ale pewnie połowa dzieciaków była tutaj za coś takiego. Z resztą, w tym momencie Finn potrzebowała akurat takich oskarżeń.
Tris robiła się naprawdę wkurzająca. Mogłaby po prostu odpuścić, to obydwie miałyby spokój, a tak to będą się kłócić w nieskończoność.
- To może zacznij go, kurwa mać, szukać - wypaliła na jednym ciągiem.
I przy okazji mnie puść. Teoretycznie Finn mogłaby się spróbować sama uwolnić, ale przez tą Tris będzie tylko na nią bardziej cięta. A może by tak zacząć wrzeszczeć o pomoc? Co prawda, Finn wątpiła że ktoś przybędzie jej z pomocą, ale jako ostatecznie wyjście to było całkiem niezłe.
- A to że jesteś stara nie oznacza, że masz przywilej oskarżania innych.
Serio, mogłaby zacząć krzyczeć. Tylko tak żeby ktoś przybiegł. Pomocy! raczej nie zachęci wielu osób, już lepiej się trzymać tego Ubiłam gigantycznego dzika.
- Och, teraz nagle to są bzdety. A kiedy ty mi o tym opowiadałaś, to to miało tyle sensu.
Ku zaskoczeniu Finn, Tris ją faktycznie puściła. Jest jakaś niepełnosprytna czy co? Chyba że faktycznie Kelly przekonała starszą dziewczynę. To by znaczyło że dwunastolatka jednak nie całkiem wyszła z wprawy i przynajmniej potrafi kogoś przekonać, że wcale czegoś nie zrobiła. Niby normalne, ale żeby ktoś się do niej przekonał tak nagle i niespodziewanie?
- No to cześć - Finn rzuciła ciągle nieco zdziwiona.
I jeżeli Tris nie miała zamiaru nagle ją złapać, rzucić się za nią czy tam zrobić coś w tym stylu, to dwunastolatka odwróciła się na pięcie i sobie poszła.

_________________
Feel the ocean as it breathes, shivering teeth. See the mountains where they meet, smothering me. As the wind fends off the waves I count down the days. Heavy stones fear no weather.
From the rain comes a river, running wild that will create an empire for you. As some bodies become sticks, we welcome the fear. Heavy stones fear no weather.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ścieżka z polanki do statku   

Powrót do góry Go down
 

Ścieżka z polanki do statku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
What's wrong with a little chaos? :: Ziemia :: east :: Obóz setki-

Forum stworzone na podstawie serialu The 100. Styl, ogłoszenie, wszystkie kody oraz grafika znajdujące się na forum zostały stworzone przez administrację.