IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość

avatar



PisanieTemat: Plaża   Sob 21 Lut 2015 - 15:24

Kamienne wybrzeże rzeki. Poziom wody jest tutaj niski, a sama rzeka jest w tym miejscu pełna zwalonych drzew. Można tutaj znaleźć czerwone wodorosty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Dead
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Sob 7 Mar 2015 - 14:14

Maximilian po konwersacji, która nie do końca należała do tych najprzyjemniejszych, cofnął się do obozu by zabrać swój nóż. Szukał też jedzenia i picia, ale niestety nie dane mu było tego dokonać. Zresztą, nie miał też specjalnie czasu, bo chciał jak najszybciej wyruszyć samotnie na poszukiwania.. czegokolwiek, co mogłoby się im wszystkim przydać w przetrwaniu. Co prawda nie liczył, że znajdzie jakąś zwierzynę, ale zawsze będzie zorientowany w topografii terenu. Może i Kanclerz Jaha i jego podwładni zostawili im jakąś mapę, ale dobrze by było też polegać na sobie, a nie tylko na informacjach Arkowców. 
Australijczyk zabrał już potrzebne rzeczy do wyprawy, choć wielu by powiedziało, że jest idiotą. Nie wziął żadnych zapasów niezbędnych do przetrwania, a uważał, że ino nóż mu wystarczy aby w dżungli tej przetrwać. W dodatku nie miał zamiaru prosić nikogo o jakiekolwiek towarzystwo, zwłaszcza że nie miał jeszcze takiej siły przebicia jaką chciałby mieć. Tutaj Bellamy Blake wyrastał na przywódcę, i trudno się z tym nie zgodzić. Nie chciał mu też w jakiś sposób podpadać zwłaszcza, że miał broń palną no i był strażnikiem. Nie było więc sensu podejmować ryzyka walki.
Maximilian Deegan ruszył z obozu, nie informując wcześniej nikogo o swoich zamiarach. I tak najpewniej mało kto by się tym przejął, więc nie było sensu komukolwiek mówić. Poza tym nie miał stuprocentowej pewności co do kogokolwiek z tej całej setki przestępców, spośród których on sam był jednym z nich.
Wędrował dość długo i nawet stracił poczucie czasu oraz kilometrów kiedy tak maszerował. Nie był w stanie określić swojej wędrówki, bo na Arce raczej nie uczono o odległościach, ale on o tym czytał od czasu do czasu w różnych książkach. Te 15-20 kilometrów w sumie wziął ni stąd, ni zowąd. Może chciał w ten sposób zabłysnąć albo w jakiś sposób wybić się na tle grupy? Ciężko było tutaj jednoznacznie stwierdzić o co tak naprawdę kangurowi chodziło. 
Jego marsz trwał bardzo długo i nie napotkał po drodze żadnej innej, żywej istoty. Było za to dużo zieleni, wysokie drzewa i taka błoga cisza, że aż chciało się tutaj zatrzymać i zasnąć na chwilę, albo przynajmniej usiąść i odpocząć. Tak nie było nigdzie na Arce. Wszędzie jakieś maszyny, albo coś, co nie sprzyjało odpoczynkowi. Strasznie to go irytowało.
Przystanął na chwilę i dotknął delikatnie drzewa, które było najbliżej niego. Było to wspaniałe uczucie. Wziął bardzo głęboki oddech, a następnie wypuścił powoli powietrze. Po bardzo długiej, i bądź co bądź, wyczerpującej wędrówce, dotarł na miejsce, które uznał za docelowe. Było tutaj tak samo cicho jak wszędzie indziej. Czy Ziemia rzeczywiście była niezamieszkała przez nikogo? Gdzie się podziały zwierzęta? Nie ma szans, że ktokolwiek przeżył wojnę?
Plaża... Bez wątpienia miejsce, w którym się teraz znalazł było plażą. Usiadł na chwilę aby odpocząć. Marsz go zmęczył. Zaczynało zmierzchać. Chyba już nie zdąży wrócić do obozu, więc będzie musiał tutaj spędzić noc. A czy rano, odnajdzie drogę do domu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Grounders
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Sob 7 Mar 2015 - 16:17

Po spotkaniu mężczyzny z Mount Weather, zmuszona była obrać nieco inny kurs. Nadal jednak chciała dotrzeć do miejsca w którym rozbiła się metalowa puszka. Wiodła nią ciekawość, która była czasami silniejsza od rozsądku. Mogła przecież w tej chwili wracać już do swojego klanu, pozostawiając Lexę i jej podwładnych z problemem. Właśnie, problemem. Byłoby trzeba być totalnie krótkowzrocznym i ograniczonym, aby nie widzieć w tym zagrożenia. Ziemianie przez kolejne swoje pokolenia zdobywali doświadczenie potrzebne do przetrwania na nieprzyjaznej planecie. Rosła nienawiść, niepewność, okrucieństwo oraz nieufność. Obecnie nic nie było takie na jakie wyglądało. Przemierzała las, kiedy nieoczekiwanie na swojej drodze napotkała człowieczka. Mimo, że sama była młoda ( liczyła sobie zaledwie dwadzieścia zim) to ów człowieczek wydawał się jej dzieckiem. Jego wiek szacowała pomiędzy czternastym a szesnastym rokiem życia. Był szczupły, niewysoki jak na standardy ziemskie. Ubranie wyraźnie wskazywało jego pochodzenie. Nie widział jej, będąc pochłonięty swoimi myślami lub podziwianiem widoków. Gwen nie miała problemów ze spostrzeżeniem, że to dziecko szło z kierunku do którego zmierzała. Czyli jej podejrzenia się spełniły. Puszka i jej lądowanie były bardzo głośne, wskazywałoby to na wielkość tego czegoś... A co za tym idzie te dziecko nie mogłoby przylecieć tu same. Przez chwilę się wahała, rozważając trzymanie się swojej pierwotnej decyzji, a pójściem za przybyszem. Wygrała opcja druga. Z dziecinną łatwością śledziła go, ani razu nie dając możliwości przyłapania. Była najlepszą tropicielką, a to biedaczysko wyśledziłby nawet upośledzony monaw. Wielokrotnie miała możliwość zabicia go, lecz zwlekała niczym leniwy lew w południowy dzień na sawannie. Była drapieżnikiem, czyhającą na swoją ofiarę. Nie mogła zrozumieć co on robi tu w pojedynkę. Doszli do plaży. On zachwycał się pięknem wody, drzew i promieniami zachodzącego słońca. Ona czaiła się w krzakach, czekając na dobry moment do ataku. Zaciągnie go do swojego klanu, podda torturom, a potem zabije lub rzuci na pożarcie. Ewentualnie zwróci ścierwo jemu podobnych, dając tym samym ostrzeżenie co ich czeka. Uśmiechnęła się do siebie na tą myśl. Gwenevere wyszła z ukrycia. Miała oczywistą przewagę, więc atak odłoży w czasie. Stala za nim, odziana w skóry i futra. Z włócznią w ręce i kuszą na plecach. Twarz była dzika, oczy przyciemnione, a skórę na policzkach i czole zdobiły niebieskie smugi.

_________________
.
✽ HODNES LAIK KWELNES ✽
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Dead
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Nie 8 Mar 2015 - 0:09

Maximilian rozglądał się dookoła by znaleźć tutaj coś, co chociażby namiastkę jaskini posiadało a żeby można się było tam schronić. Co prawda czaić się w niej mogło również takie niebezpieczeństwo, że ktoś takowe miejsce mógł zamieszkiwać. Nigdy bowiem nie wiadomo, co też promieniowanie mogło zrobić z ewentualnymi pozostałymi istotami na Ziemi. Ale jak do tej pory nic nie wskazywało na to, że Autralijczyk, czy jego pozostali koledzy i koleżanki, będą narażeni na jakiś atak osób trzecich, czy zwierząt. Na razie to wszystko wyglądało dość spokojnie, więc nie miał czym i kim się martwić młody kangur.
Niebo było coraz ciemniejsze, lecz nie była to ciemnia tego rodzaju jaką widział codziennie o każdej porze w kosmosie. Tutaj zmierzch nabierał zupełnie innego koloru, nawet zaryzykowałby, że zakochał się w tym widoku. To było takie piękne i takie zajebiste uczucie, że aż chciał krzyczeć w niebogłosy jakby był podczas stosunku seksualnego z jakąś cycatą blondyneczką. Max raz po raz wciągał powietrze ziemskie niczym narkotyk i rozkoszował się widokiem nie tylko niebios, ale i okolicznej flory. To wszystko wydawało mu się takie piękne, że aż nie dowierzał, że to może być prawdziwe.
Maximilian, mimo tak późnej pory, nie zatrzymał się by przekimać się na plaży. Szukał w dalszym ciągu miejsca, gdzie mógłby spokojnie się schronić. W ostateczności jak będzie musiał to po prostu nagromadzi gałęzi i się nimi ogrodzi. Chociaż nie wiadomo po co miałby to zrobić na zupełnie pustej planecie.
Nagle w pewnym momencie przed jego oczyma przeleciał jakiś.. ptak. Ale to nie był zwykły ptak. Nie mógł rozpoznać co to jest konkretnie za gatunek, ale jedno co zauważył to owe stworzenie miało.. dwie głowy i dodatkową parę skrzydeł. I pomimo tego, że jest dość odważnym człowiekiem to jednak cofnął się i cofał tak coraz szybciej aż pechowo upadł.
Kiedy próbował się podnieść, zauważył że ktoś za nim stał. To była kobieta, ale wyglądała.. dziwnie i strasznie jednocześnie.
- O kurwa... – powiedział i tym razem niczym rak cofał się w stronę zbiornika wodnego. Nie wiedział co to za jedna, więc wolał się usunąć stąd jak najszybciej. Prawda jednak była taka, że w nocy będzie się ciężko wrócić do obozu setki. Maximilian Deegan może zakończyć dziś życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Grounders
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Nie 8 Mar 2015 - 16:44

Nie odrywała od niego wzroku, będąc rozbawioną nieświadomością dziecka. Dał się podejść i nawet nie zauważył jej obecności. Całkiem pochłonął go krajobraz, który był dla Gwen czymś powszednim.
Nie zaskakiwały ją dwugłowe jelenie, olbrzymie, agresywne małpy czy też hordy dzikich psów z wielkimi kłami. Ziemianin musiał się z tym czymś nauczyć żyć. Patrzyła na niego, zdając sobie sprawę, że mogłaby to wszystko zakończyć jednym, wprawnym ruchem ręki. Chłopiec padłby na ziemię martwy w przeciągu chwili. Intuicja jednak podpowiadała jej aby się wstrzymała z aktami przemocy. Nagle, na widok okolicznego ptaszyska jej cel się przestraszył i upadł do tyłu. W końcu ją zauważył, aż chciało się pokazać ząbki w uśmiechu pełnym politowania. Zaczął się ślamazarnie odsuwać, przerażony perspektywą spotkania. Wolnym krokiem szła w jego kierunku, aż dotarł do wody. Gwen podparła się na swojej włóczni, nie spuszczając wzroku z Maxa. Jego przerażenie mile łechtało jej ego.

_________________
.
✽ HODNES LAIK KWELNES ✽
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Dead
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Nie 8 Mar 2015 - 22:53

Maximilian w pewnym momencie zatrzymał się, gdyż uznał, że gdyby chciała to zabiłaby go już do tej pory przynajmniej z dziesięć razy. Za pewne śledziła go od początku jego wyjścia z obozu i dotarcia aż na tą plażę. I choć tak naprawdę to nie było aż takie ważne to z chęcią by się dowiedział co nieco na jej temat. W każdym razie miło by było poznać tożsamość swojego oprawcy zanim ten go ukatrupi.
- Jestem.. Maximilian.. Max. Rozumiesz? – zwracał się do kobiety, którą pierwszy raz na oczy widział, próbując nawiązać z nią jakiś kontakt. Nie wiedział czy ona go w ogóle rozumie, dlatego próbował powtarzać swoją wypowiedź kilka razy. Jak się to wszystko dla niego zakończy? Czy był sens wybierać się samotnie z obozu?
- Jak masz na imię? Skąd jesteś? Co tu robisz? – zadawał pytania, które być może wyprowadziły przybyszkę z równowagi. Czy kangur czasami nie przeholował?
- Umiesz mówić? – zapytał w końcu. Szkoda, że nie zauważył iż w jego kierunku w wodzie płynie jakieś ogromnych rozmiarów zwierzę. Co to mogło być?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Grounders
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Nie 8 Mar 2015 - 23:27

Nie zatrzymywała się nawet w momencie kiedy poczuła wodę w butach. Skóra bardzo szybko nasiąknęła, nie mówiąc o ubraniu chłopaka. Z bliska mogła bardziej doszacować jego wiek i przyjrzeć się mu. Okiełznała w sobie ochotę roześmiania się z tej całej sytuacji. Bardzo rzadko z resztą się uśmiechała. Wiecznie milcząca, ponura oraz gburowata. Gotowa zabić spojrzeniem. Chłopiec o ciemnych włosach przemówił, a głos mu się trząsł jakby miał nad sobą kata. Przemówił w języku, który bardziej kojarzyła niż znała. Miała jednak opanowane podstawy, aby prowadzić w miarę sprawną komunikację. Bardzo często używali go wojownicy poza granicami klanów. Angielski ożywiał i utrzymywał handel. Rozumiała więc słowa owego Maxa, poznała jego imię lecz czy odwdzięczy mu się tym samym? Spostrzegła równocześnie to czego on nie widział. Pluski w wodzie przyciągnęły pierwszego drapieżnika. Czekała aż zbliży się i potem... Wykonała gwałtowny, ale dokładny ruch ręką w której dzierżyła włócznię celując w miejsce obok głowy chłopaka. Wąż, który niegdyś był węgorzem lub czymś podobnym szarpał się w ostatnich konwulsjach by wydać z siebie ostatnie tchnienie. Uniosła drzewiec z nabitym drapieżnikiem i wyciągnęła rękę w stronę chłopca, aby pomóc mu wstać.

_________________
.
✽ HODNES LAIK KWELNES ✽
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Dead
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Pon 9 Mar 2015 - 8:13

Dziewczyna ewidentnie nie umiała mówić, albo po prostu bała się cokolwiek powiedzieć, co niekoniecznie można było uznać za dobry znak od życia. Wolałby aby szybko zakończyła jego żywot, o ile takowe zamiary miała. Przynajmniej by nie cierpiał, a i jego uczucie strachu zmalałoby wówczas do poziomu zerowego. Ona jednak tak nie robiła. A jednak…
Uniosła włócznie i rzuciła nią w jego kierunku. Odruchowo zasłonił ręką głowę, choć wiedział, że przy celnym rzucie i tak by to nic nie dało. Poczuł świst broni przy swojej głowie, ale o dziwo nie poczuł żadnego bólu. Spojrzał na nią zszokowany, nie wiedział co ma o tym wszystkim sądzić. Odwrócił się machinalnie za siebie i zauważył, że włócznia, którą przed chwilą użyła kobieta trafiła w jakiegoś ogromnej wielkości węża. Otworzył usta ze zdziwienia w bezgłośnym szoku.
- Dzięki.. – powiedział tonem wskazującym ewidentnie na strach. Siedział dalej na podłożu i nic nie mówił tępo wpatrując się w potwora.
Jego wybawczyni, o ile tak można by ją nazwać, podeszła i wyciągnęła swoje narzędzie z węża. Następnie podała mu rękę by wstał.
- Szczerze powiedziawszy myślałem, że mnie zabijesz. – powiedział i zaśmiał się jednocześnie oglądając za siebie dla bezpieczeństwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Grounders
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Pon 9 Mar 2015 - 14:51

To co dla niego było niezwykłe w niej nie wywoływało żadnej ekscytacji. Znała te wody z dziada pradziada, który kiedyś przypłacić życiem kąpiel w niezbadanym zbiorniku wodnym. Z resztą Gwen nie miała do takich miejsc jakiegokolwiek przekonania. Promieniowanie zrobiło swoje i kiedyś niegroźna rybka mogła ewoluować w coś piętnaście razy większego oraz groźniejszego. Bez większych emocji strząsnęła z włóczni martwą rybę na piach pomagając niedoszłemu trupowi wstać. Gdyby jej tu nie było lub nie ukazałaby mu się to z całą pewnością zażyłby śmiertelnej kąpieli. Puściła jego rękę, kiedy stanął już na własne nogi, nie przedłużając zbytecznego kontaktu cielesnego. Wytarła dłoń o futro, kiwnęła tylko głową i przykucnęła przy niedoszłym kacie Maxa. Zaczęła patroszyć wnętrzności, zgrabnie posługując się sztyletem. Minęła chwila zanim zadała pytanie. Układała je sobie w głowie, analizowała strukturę i znaczenie...
- Skąd ty jesteś? - rzuciła mu badawcze spojrzenie.
Zaczęła grę z której liczyła na ogromne korzyści. Jednak uśmiercenie szczeniaka nadal wchodziło w grę.

_________________
.
✽ HODNES LAIK KWELNES ✽
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Dead
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Pon 9 Mar 2015 - 15:35

Jego wybawczyni nie była specjalnie skora do rozmów, co go troszkę irytowało. Nie miał jednak na tyle odwagi by się temu przeciwstawić jej i żądać odpowiedzi na jego wcześniejsze pytania. Może nie dosłyszała, albo po prostu nie rozumiała co on do niej mówił? Może promieniowanie wywarło na niej zanik mowy czy coś w tym stylu i teraz możliwość konwersacji jest zerowa?
Była wojowniczką, to mógł na pierwszy rzut oka powiedzieć na sto procent. Tylko czemu znajdowała się tu sama? Bo na pewno tego typu ludzi jest więcej. Będzie musiał dostać się do obozu jak najprędzej i zawiadomić resztę swoich. Wówczas trzeba będzie postanowić, co zrobić z tą sytuacją dalej.
- Przyszedłem tu na chybił trafił. A Ty? – zapytał Maximilian nie bardzo wiedząc czego się może spodziewać po takiej przybyszce jak ona. W sumie to może okazać się, że kobieta nie takiej odpowiedzi oczekiwała. A co jeśli uzna go za zagrożenie?
Przyglądał się jak oprawia tego wielkiego potwora. Była zaradna i też walczyła o przetrwanie. Wyglądało na to, że Ziemia skrywa więcej tajemnic niż im wszystkim się wydawało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Grounders
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Pon 9 Mar 2015 - 16:23

Udawanie kogoś kim się nie jest bardzo doskwierało aspołecznej Ziemiance. Przyzwyczajona była do brania, zabijania, zadawania niewyobrażalnego bólu i tortur. Nie przejmowała się przyjętymi normami i prawami klanów. Kroczyła własnymi ścieżkami, narażając rangę ojca. Niebieski ptak. Wobec spotkanego chłopca ( w głowie tak go określała, bo po prostu na tle ziemskich równolatków wyglądał mizernie) miała plan. Nie była w swoim okrucieństwie głupia ani lekkomyślna, wiedziała, że więcej osiągnie poprzez przyjazną postawę.
- Chybił trafił - powtórzyła za nim, skupiając wzrok na wnętrznościach. Nie wysilała się nawet aby udawać, że akceptuje taką odpowiedź. - Chybił trafił.
Wstała z kucek, podchodząc do Maxa. Do rąk wcisnęła mu to co za niedługo będzie jego strawą.
Jego mina była nawet zabawna, ale Gwen pozostawała poważna. Słońce chyliło się ku horyzontowi, gubiło się w kornie drzew co oznaczało porę mało przyjazną dla osób nie potrafiących przeżyć w nowym świecie. Wytarła grot włóczni i ruszyła w stronę lasu. Nie trzeba było być jasnowidzem, aby wiedzieć, że chłopak pójdzie za nią.

_________________
.
✽ HODNES LAIK KWELNES ✽
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Dead
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Pon 9 Mar 2015 - 23:00

// Sorki za krótki post... //

Ona albo rzeczywiście nie potrafiła mówić, albo totalnie z nim szła na jakieś udry. Nie mógł do końca rozszyfrować tej kobiety, a uwierzcie, że bardzo by tego chciał. To na pewno ułatwiłoby im konwersację, o ile taka w ogóle kiedykolwiek by nastąpiła.
Kobieta go zaczęła drażnić powtarzając słowa „chybił trafił”, co go trochę zirytowało. Nie wiedział jak ma do niej dotrzeć żeby po prostu w jakiś sposób się z nią porozumieć. Nie chciał żeby całe to spotkanie, o ile je przeżyje, wyglądało tak jak wygląda to teraz. I nawet zaryzykowałby stwierdzeniem, że nie jest tak źle jak się tego spodziewał. W końcu uratowała go i darowała mu na tę chwilę życie. Jak jednak to się wszystko dalej rozwinie?
Dała mu coś, co miał chyba trzymać. No cóż, teraz będzie robił za tragarza? Albo za niewolnika? Zobaczymy...
Kobieta w końcu wytarła grot włóczni i ruszyła w kierunku lasu. On szybko wstał i ruszył za nią próbując ją dogonić. I się udało. Złapał ją za ramię.
- Zaczekaj, powiedz mi coś o sobie. Proszę. – powiedział niemalże błagalnym tonem. Jak zareaguje towarzyszka Ziemianka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Grounders
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Wto 10 Mar 2015 - 23:18

Nie była niemową, choć za taką można było ją uznać. Rozumiała każde słowo jakie wypowiadał chłopak, który określił siebie Maxem trafiającym w miejsca na chybił trafił. Na podstawie tego spotkania potrafiła już dopowiedzieć sobie skąd jest i jaki jest. A był słaby, chudy i mizerny. Inteligentniejsze osobniki trzymałyby się grupy, więc kolejny spadek punktowy dla dzieciaka.
Mimo, że dzieliły ich jedynie trzy lata to różnili się od siebie niesamowicie i to nie tylko ze względu na płeć. Gwen była dobrze odżywioną, wytrenowaną wojowniczką, która musiała zostać przygotowana do życia w trudnych warunkach. Dla Maxa Arka była domem ale i więzieniem, które okaleczyło w pewien sposób jej mieszkańców. Kiedy złapał ją za ramię, zareagowała instynktownie i nad wyraz emocjonalnie. W tej chwili pokazała swoją prawdziwą naturę. Złapała go za szyję i przycisnęła do drzewa, a drugą ręką przyłożyła sztylet do gardła.
- Jeszcze raz mnie dotkniesz, a nie zobaczysz już swoich rąk - wycedziła przez zaciśnięte zęby - Zaraz będzie noc. Noc to zagrożenie.
Puściła go, równocześnie mierząc go wzrokiem po czym podjęła dalszą wędrówkę. Nienawidziła kiedy się ją dotykało. Zwłaszcza kiedy był to ktoś taki jak Max.

_________________
.
✽ HODNES LAIK KWELNES ✽
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Dead
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Sro 11 Mar 2015 - 8:33

Ruch, który wykonał wcześniej najwyraźniej był błędem, bo to co się stało po chwili nie wyglądało na czułą rozmowę dwóch przyjaznych sobie osób. Dziewczyna złapała go za szyję i przystawiła nóż do gardła tak, aż spadła na ziemię przez niego noszona ryba. Jej wypowiedź była dłuższa od poprzedniej, choć przekazywała tylko informację, że nie lubi dotyku. W końcu podobno zły dotyk boli przez całe życie, więc po części ją rozumiał. Kiedy go puściła, zaczął masować sobie szyję i rozmyślać czy aby gdzieś nie zboczyć z tej niebezpiecznej ścieżki. Niestety był niemalże pewien, że jego rozmówczyni znała te lasy znacznie lepiej niż on, więc szybko porzucił ten pomysł. Wstał, podniósł rybę i ruszył za kobietą o nieznanym imieniu.
- Mogłabyś chociaż powiedzieć mi jak masz na imię. – powiedział nieco uspokojony, choć dalej bardzo ostrożny Maximilian. Niósł rybę ogromnych rozmiarów, zapewne do jakiegoś domu, który należał do tej wojowniczki. Jaki los czeka biednego Australijczyka? Co się stanie z nim gdy tak dalej będzie za nią wędrował? A może z tego spotkania wyjdzie jakaś miłość?

z/t Max
z/t Gwen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Wto 7 Kwi 2015 - 22:52

//Z porannej rozmowy organizacyjnej

Grupa do której został przydzielony nie przypadła mu do gustu. Był jedynym chłopakiem w tym trio i nie był pewien czy to do czegoś go zobowiązuje. Może i pozory mylą lecz nie miał zamiaru odzywać się przez całą drogę. Życie zdążyło go już nauczyć że jest on jedyną osobą której może ufać, a i tak nie zawsze. Nie znał swoich towarzyszek. Tris kojarzył z ogniska i kłótni z Laurel. Nie wydawała się mu ona osobą godną bliższych relacji może dlatego, że myślał, że skoro polubił dosyć Laurel to z Tris się nie dogada. Druga dziewczyna, której imię podsłuchał dopiero w czasie zebrania organizacyjnego, chyba spędziła noc piętro wyżej w Exodusie. Po za tym nic o nich nie wiedział co sprawiało, że czuł się niekomfortowo. Był jednak zbyt dużym socjopatom aby wykazać jakąś inicjatywę. Wędrował więc przez zarośla w ciszy, metr od dziewczyn nie spuszczając ich z oka.

Las, pozornie nie tknięty ludzką stopą od wielu lat zdawał się jednak być przez kogoś już przeczesywany. Wydeptane w niektórych miejscach trawy i rośliny mogłyby wskazywać na zwierzęta i tej oto wersji John się trzymał. Wyjął nożyk trzymany cały czas w kieszeni kurtki i co jakiś czas oznaczał drzewa aby potem łatwiej było im wrócić. Brakowało jeszcze tego aby w trójkę zabłądzili w nieznanej dżungli.

_________________
John Murphy
I'm nobody's son. You made sure of that.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Wto 7 Kwi 2015 - 23:18

po rozdzieleniu na grupy//


Gdy tylko Tris już wiedziała z kim będzie na poszukiwaniach zastanawiała się jak te osoby wyglądają. Szczerze to nie miała problemu z ich znalezieniem. Dziwiła się, że będzie tylko z jednym chłopakiem i dziewczyną ale sądziła, że i tak sobie poradzą. Jego twarz przypomniała sobie dopiero po chwili wiedziała, że widziała go już na ognisku ale nie mogła sobie przypomnieć imienia. Nie liczyła na jakąś miłą atmosferę z nim bo wiedziała, że mogą się nie dogadać a przede wszystkim, że znał Laurel, z dziewczyną z którą się kłóciła jakiś czas temu.  Dziewczynę która także była z nimi nie widziała nawet na ognisku albo po prostu mogła jej nie zauważyć. Nie wiedziała co mogłaby się spodziewać po niej dlatego wolałaby być czujna. Cała droga na plaże w jej szukaniu odbywała się w zupełnej ciszy, Tris zastanawiała się czy przypadkiem czegoś nie powiedzieć ale raczej wolała jak na razie milczeć. Nikogo po drodze nie spotkali a miała nadzieje na jakąś rozrywkę a jedynie słyszała jakieś niewielkie szelesty w zaroślach. Gdy tylko dotarli na miejsce dziewczyna stanęła w miejscu tuż koło brzegu rozglądając się. Zobaczyła rzekę w której poziom wody nie był za duży, pomimo powalonych drzew dla dziewczyny ten widok wydawał się być piękny. Ponownie rozglądał się. Trwa rosła jakby nie ruszana przez człowieka jakieś ponowne szelesty dobiegały zza drzew i właśnie dlatego dziewczyna była czujna. Z kieszonki wyjęła niewielki scyzoryk który miała zawsze przy sobie i nigdy go nie odkładała. Trzymała go w ręce lecz jak na razie nie był otwarty. Może jak na razie im nic nie groziło.
- No i co robimy? od czego zaczynamy? - skierowała słowa w stronę dwójki towarzyszy. Wiedziała, że będą musieli czegoś szukać żeby jakoś przetrwać. Nie byli do tego zmuszeni więc Tris robiła to z własnej woli.
- Jestem Tris - przedstawiła się bo nie lubiła zwracać się tak do kogoś bez imiennie a także jak to robią wobec niej.

_________________
Tris Maddon

I won't go without a fight You can't stop me


Ostatnio zmieniony przez Tris Maddon dnia Czw 9 Kwi 2015 - 11:57, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Sro 8 Kwi 2015 - 20:00

/spod Exodusa

Ricky nie narzekała na przydzielanie do grup. Szczerze mówiąc nie brała wcześniej udziału w działaniach jakiejś zorganizowanej grupki tutaj, na Ziemi. Inna sprawa miała się na Arce, kiedy to miała w zwyczaju decydować o niektórych decyzjach drobnych grupek przemytników. Osoby, z którymi miała udać się na plażę wyglądały znajomo. Na pewno nie miała okazji odezwać się do którejkolwiek z nich, teraz jednak mogła to nadrobić. Szła w milczeniu, podobnie jak dwójka jej towarzyszy. Cóż, Ricky nigdy nie była zbyt wygadaną osobą. Chyba, że miała do czynienia z zaufanymi ludźmi. Podczas tej wyprawy być może wyrobi sobie jakieś zdanie o dziewczynie i chłopaku. Słyszała ich imiona, jednak kompletnie wypadły jej z głowy. Aż wstyd się przyznać.
Całkiem miły kawałek niezbadanej Ziemi przypadł im w udziale. Weszła na kamienie przy brzegu, zatrzymując wzrok na wodzie. Po chwili odwróciła się w stronę dziewczyny. Wreszcie ktoś postanowił przerwać ciszę.
- Może w tej wodzie są jakieś ryby... - mruknęła, zatrzymując się w bezpiecznej odległości od wody. Trzeba było tylko znaleźć ewentualny sposób na ich wyłowienie. Łapanie ich gołymi rękoma, czy za pomocą noży mogłoby przypominać walkę z wiatrakami. Nie znała się kompletnie na warunkach, które mogłyby panować na ich ojczystej planecie. Równie dobrze ryby mogły nie nadawać się do spożycia. Wypadało jednak wrócić z czymś do obozu setki.
- Ja jestem Ricky - odezwała się po chwili, rzucając nieznaczny uśmiech w kierunku Laurel i chłopaka.

_________________


Let's cancell the apocalypse together,
Let's try to stay alive togehter,
untill the end...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Sro 8 Kwi 2015 - 21:29

(Przeczytajcie poprzednie posty bo w końcu miedzy innymi szukamy Maxa)
 Kiedy stanęli na plaży jego twarz znów oświetlił blask słońca które znajdowało się już zdecydowanie wyżej.
-John... John Murphy- przedstawił się i aż sam zdziwił że pełnym nazwiskiem, w końcu tutaj raczej nikogo to nie obchodziło. Nie przejmował się tym zbyt długo i zastanawiał się nad przypuszczeniami Ricky, że w tej wodzie mogą być jakieś ryby. Nigdy nie widział żadnej na własne oczy, tylko w starych książkach geograficznych i biologicznych. Spojrzał na brzeg rzeki i dostrzegł coś czerwonego. Zmrużył oczy i podszedł bliżej wody.
-Albo były...- sprostował tezę ciemnowłosej towarzyszki.
 To co leżało na kamieniach było kiedyś prawdopodobnie częścią ryby. Ktoś bardzo zwinnie i profesjonalnie wypatroszył zwłoki czegoś co może i kiedyś było szczupakiem. Ilość narządów i ości można by porównać do ilości jaka mieści się w człowieku. Kamienie na plaży były w nieładnie który mógł pozostawić jedynie człowiek albo zwierze. To drugie jednak wyklucza fakt że nie potrafią patroszyć ryb... aż tak nie zmutowały. Pozostawało więc pytanie... czy to Octavia czy Max? I w tym momencie przypomniał sobie Murphy, że po wczorajszej wyprawie po drewno Olivia nie pojawiła się na ognisku. Mieli więc już trójkę zaginionych, a śladów wciąż zbyt mało. Przeszedł kilka metrów po plaży aby sprawdzić czy są jeszcze jakieś ślady. Jedyne co można było znaleźć to nieład kamyczków i nic po za tym, żadnych widocznych śladów stóp czy czegokolwiek co by wskazywało dokąd udał się poszukiwany. Johna trapiła tylko jedna myśl. Jakim cudem, któreś z młodocianych przestępców potrafiło obchodzić się z rybami? Nie było ich przecież na Arce...
-Ten kto to zrobił musiał mieć jakieś doświadczenie- rzucił zdaniem tak oczywistym, lecz chciał tylko upewnić się że tok rozumowania dziewczyn był taki sam jak jego.

_________________
John Murphy
I'm nobody's son. You made sure of that.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Czw 9 Kwi 2015 - 11:56

Atmosfera była dość spokojna nic się nie działo więc Tris mogła w spokoju patrzeć na krajobraz. Była zachwycona zielenią a także innymi barwami natury. Jej zdaniem było to piękne. Brunetka z którą była wydawała się być miłą osobą lecz nie chciała jej oceniać na samych początku skąd mogła wiedzieć czy nie ma czegoś na sumieniu. Wolała być czujna. Maddon zastanawiała się nad poszukiwaniem jak osoba którą mają znaleźć wygląda wiedziała jak ma na imię więc musiała tylko sobie przypomnieć jak wygląda. Dziewczyna ma fotograficzną pamięć więc nie powinna mieć dużego problemu z zapamiętywaniu twarzy. Na Ziemi nie czuła się tak jak w domu nie czuła się tutaj swobodnie ani bezpiecznie w stu procentach. Skąd mogła wiedzieć czy za chwilę nie wyskoczy jakiś stwór który ich porwie albo i zje. Tris potrafiła mieć bujną wyobraźnię więc mogła sobie wyobrażać tylko najgorsze. Po niedługiej chwili usłyszała głos dziewczyny.
- Mam nadzieję, że tylko ryby a nie coś gorszego - odpowiedziała brunetce uśmiechając się. Może i było coś w tej wodzie ale Tris jak na razie nie wiedziała co. Chciała się tego dowiedzieć i to szybko. Zastanawiała się w jaki sposób można by było je złowić jakby oczywiście były i ich poszukać. Powinny być w jakiś tam sposób widoczne tak oczywiście myślała dziewczyna. Po krótkiej chwili usłyszała odpowiedz na jej pytanie usłyszała imię dziewczyny a kilka sekund później chłopaka. Znała ich imiona więc mogła spokojnie z nimi przebywać. Tris na słowa John'a stanęła w miejscu zastanawiając się co dalej jak nie było szans na znalezienie ryb to co mieli zrobić. Miała nadzieję, że znajdą coś innego coś co nada się do spożycia bo nie miała zamiaru wracać z niczym. Oczywiście ich głównych zadaniem było znalezienie chłopaka Max'a który gdzieś się zapodział.
- Też tak mi się zdaje ale nie powiem na pewna bo za bardzo nie znam się na patroszeniu ryb - odpowiedziała chłopakowi dość swobodnie z uśmiechem na twarzy. Może powinna się tego nauczyć ale miała nadzieję, że nie prędko. Tris zastanawiała się co by tutaj można było znaleźć.
- Może się rozejrzymy za jakimś jedzeniem i czy w miarę jest tu bezpiecznie - słowa padły w stronę Ricky jak i John'a. Maddon poszła bliżej brzegu spojrzała na nią, przyglądnęła się, kucnęła i włożyła rękę do wody. Jej kolor był zwykły i była zimna lecz czysta. Zastanawiała się czy można by było pójść w jej głąb ale na ten moment nie była aż tak pewna. Musiała na samym początku się upewnić. Wstała, osuszyła ręce i podeszła do dziewczyny i chłopaka.

_________________
Tris Maddon

I won't go without a fight You can't stop me
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Dead
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Czw 9 Kwi 2015 - 12:51

Afrah zatrzymała się na noc niedaleko plaży. Jej zapasy się powoli kończyły, a zdecydowanie bardziej wolała łowić ryby do własnoręcznie zrobionej sieci, niż czaić się i próbować upolować jakieś większe zwierzę, narażając się przy tym na możliwość zostania przez niego poturbowaną. Nigdy nie uważała siebie za wielką siłaczkę, ale potrafiła o siebie zadbać. Zresztą tyle już razy łowiła przy brzegu ryby i nigdy nikogo nie spotkała, więc nie obawiała się o swoje bezpieczeństwo. Być może dlatego właśnie, zamiast zachować czujność smacznie sobie spała. Zbudziła się dopiero gdy usłyszała głosy i to ją przeraziło. Wychylając się z zarośli przyglądała się przebywającym na plaży ludziom. Nie wyglądali na członków z żadnego z klanów, które znała dziewczyna, a to oznaczało, że byli obcy. Specjalnie groźni się nie wydawali, jednak Afrah też nie wyglądała jak zabójczyni, a mimo to potrafiła zabić człowieka z zimną krwią. Teraz też nie zamierzała czekać, aż to oni zaatakują ją. Co prawda Afrah nie posiadała za dużo broni, nie miała sztyletów, ani łuku. Miała jedynie niewielki nożyk i włócznię, której zazwyczaj używała do łowienia ryb. Musiała poradzić sobie z tym co miała. Złapała nóż w jedną rękę, a w prawej uniosła włócznię. Niewiele myśląc dziewczyna ruszyła na niczego nie spodziewającą się trójkę nastolatków, którzy nawet nie podejrzewali, że w tym jakże uroczym miejscu będzie groziło im tak wielkie niebezpieczeństwo...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Czw 9 Kwi 2015 - 13:22

Zagrożenie było jak najbardziej realne. Być może Afrah nie należała do największych wojowników, nie była najsilniejsza, czy też nawet nie była aż tak sprawna w posługiwaniu się bronią, jednak potrafiła znacznie więcej niż trójka nastolatków, która spędziła całe swoje życie w metalowej puszce latającej po kosmosie. Zanim zdążyli się odwrócić dziewczyna była już w połowie drogi i przymierzała się do ataku. Włócznię trzymała wysoko uniesioną, a oczy miała utkwione we wrogach. Nie zamierzała nią rzucać, bo wiedziała, że jak to zrobi, będzie bardziej bezbronna. Nie było czasu, żeby rzucić włócznią, a potem z samym nożem rzucać się na pozostałą dwójkę. Dlatego postanowiła, że to właśnie tą bronią będzie walczyć. Będą już wystarczająco blisko nastolatków zamachnęła się i.....

I teraz czas na rzucanie kostkami! Niebezpieczeństwo jest naprawdę bardzo blisko i można poczuć jego smak! Kto wyjdzie z tego cało, kto odniesie rany, a kto... zakończy swój żywot? Niech los sprzyja Wam wszystkim!
Opcje dla Ricky:
    Jeżeli wyrzucisz 1, 3, 5 lub 6 - Afrah zamachnęła się, a że akurat Ty stałaś najbliżej największy i najcięższy cios spadł właśnie na Ciebie. Włócznia przejechała Ci po żebrach, a uderzenie spowodowało chwilowy zanik oddechu, jednak przeżyjesz. Żebra trochę jeszcze Cię pobolą, a dodatkowo zraniłaś rękę, kiedy siła uderzenia zwaliła Cię z nóg. Niezbyt sympatycznie, ale przynajmniej wciąż możesz oddychać i żaden stały uszczerbek na zdrowiu Cię nie spotkał!
    Jeżeli wyrzucisz 2 lub 4 - masz prawdziwego pecha. Włócznia trafia ostrym końcem w Twoją lewą rękę, raniąc Cię dosyć dotkliwie. Co prawda grot nie przeszedł na wylot, ale zarówno materiał kurtki, jak i ręka zostają przecięte i teraz masz dosyć sporą, idącą prawie przez całe przedramię ranę, która zaczyna krwawić. Powinnaś przeżyć, ale nie ma co ukrywać - będzie naprawdę bolało!


Opcje dla Murphy'ego
    Jeżeli wyrzucisz 2, 4, 5 lub 6 - okazuje się, że Afrah nie tylko zamachnęła się włócznią, ale przy okazji rzuciła też swoim nożem! Rzut ten był dla Ciebie o tyle pechowy, że nóż trafił w Twoje udo, co może okazać się trochę bolesne. Na szczęście żadna ważna żyła nie została uszkodzona, więc nic Ci nie będzie. W tym całym nieszczęściu jest jednak jeden jasny promyczek - atakująca Was dziewczyna właśnie straciła jedną ze swoich broni, więc może wyciągniesz ten nóż z nogi i spróbujesz jej odpłacić za ten nędzny i podstępny atak niewinnych ludzi? W końcu kto nie ryzykuje, ten.. cóż, ten ginie.
    Jeżeli wyrzucisz 1 lub 3 - zostajesz powalony. Przez dziewczynę. Czy naprawdę jest coś gorszego niż zostać znokautowanym przez taką chudą, małą dziewczynę? Zawsze można zostać zabitym przez nią, więc chyba w tym momencie nie ma co narzekać. Afrah podcina Ci nogi przez co lądujesz na samym brzegu rzeki w wodzie. Chwilę trwa, zanim dochodzisz do siebie, ale przynajmniej nie stało Ci się nic strasznego. Oczywiście pomijając poranione przez ostre kamyczki i siłę upadku dłonie.


Opcje dla Tris
    Jeżeli wyrzucisz 3, 4, 5 lub 6 - to zdecydowanie nie jest Twój szczęśliwy dzień. Włócznia trafia Cię w głowę, co powoduje rozcięcie skóry i nabicie sobie całkiem sporego siniaka z drugiej strony, który spowodowany jest upadkiem na ziemię. Będziesz żyć, ale uderzenie na moment pozbawia Cię przytomności, a rana trochę paskudnie krwawi. Zaraz jednako powinno przejść i będzie prawie jak nowa!
    Jeżeli wyrzucisz 1 lub 2 - dostajesz włócznią w twarz. Brzmi paskudnie i paskudnie też wygląda, bo przez to masz rozcięty policzek i bardzo możliwe jest, że zostanie Ci po tym blizna, ale wciąż żyjesz, a to jest chyba dobra wiadomość, co? No i teraz masz szansę, żeby się zemścić! W końcu masz scyzoryk, więc może zrobisz z niego jakiś użytek?


Teraz uwaga! Jak ma wyglądać ta rozgrywka? Takie małe wytłumaczenie na wszelki wypadek. Każdy z Was, zgodnie z Waszą kolejką, pisze posta w którym normalnie odpowiada swoim przedmówcą + dodaje wzmiankę o zauważeniu Afrah i o tym, że.. no cóż, o tym, że dziewczyna ma wobec nich chyba trochę mordercze zamiary. W kolejce tej też każdy z Was rzuca kostką, żeby dowiedzieć się jak bardzo został poszkodowany podczas swojego pierwszego spotkania z Ziemianinem. Kolejna kolejka (czyli po odpowiedzi Tris) przedstawia już sytuację po atak, kiedy już każdy z Was będzie wiedział jakie nieszczęście mu się przytrafiło. Po zakończeniu tej kolejki, kiedy obrażenia i Wasze reakcje będą opisane, pojawi się kolejny post Mistrza Gry. Miłej zabawy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Czw 9 Kwi 2015 - 15:57

Również zauważyła pozostałości ryby, leżące blisko wody. Albo mieli wśród setki mistrza przetrwania albo wcale nie byli tutaj sami. Dreszcz przebiegł jej po plecach. Nie bała się... jednak napotkanie na Ziemi innych ludzi mogło być bardzo interesujące. Ich wiedza na temat ojczystej planety sprowadzała się do minimum. Chociaż wylądowali tutaj z zamiarem osiedlenia się, Ziemia nadal wydawała się jej obca. Przyszła na świat w starej stacji kosmicznej, nigdy nie widziała nieba, czy nawet chmur.
Zmarszczyła brwi. Przynajmniej mogli przypuszczać, że ryby nadają się do spożycia. Być może nawet uda im się nie umrzeć z głodu. To byłaby paskudna śmierć. Od razu przypominały jej się opowieści o kolonistach, których słuchała na lekcjach historii. Oni również myśleli, że są sami na nowym lądzie. Do czasu aż nie zaczęli kierować się w głąb kontynentu. Tyle rzeczy było jeszcze niewiadomych.
- Odwalił kawał dobrej roboty - mruknęła, zatrzymując się tuż obok wypatroszonej ryby. Poszła w ślady Tris, zanurzając tym samym dłonie w chłodnej wodzie. Starała się jej nie mącić, żeby czasami nie przywołać jakichś nieproszonych gości. Nadal nie mieli zbyt wielu poszlak, mogących nakierować ich na Maxa, czy Octavię. Chyba tak mieli na imię. Bellamy wspominał o tym jeszcze przed Exodusem. Ciemnowłosego chłopaka kojarzyła chyba najbardziej. Chociaż nie mieli okazji zamienić ani jednego słowa, wydawał się zorganizowany i stanowczy. Właśnie takich osób teraz potrzebowali aby ruszyć się jakoś z rozbudową ich prowizorycznego obozu.
- Dobry pomysł - mruknęła na słowa Tris, otrzepując dłonie z kropli wody. - O ile będziemy mieć trochę szczęścia może przyniesiemy coś do obozu
Ledwo powiedziała te słowa, zdała sobie sprawę, że nie są sami na plaży. Coś zmierzało w ich stronę. Nie miała zbyt dużo czasu do namysłu, zdążyła zauważyć jedynie, że jest to człowiek. A więc jednak jacyś Ziemianie zdołali przetrwać na napromieniowanej planecie. Dlaczego jednak od razu rzucali się na nich z bronią?

_________________


Let's cancell the apocalypse together,
Let's try to stay alive togehter,
untill the end...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Czw 9 Kwi 2015 - 15:57

The member 'Ricky Martin' has done the following action : Rzut kostką

'Liczba oczek' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Czw 9 Kwi 2015 - 16:16

Słońce wisiało w zenicie i przyjemnie piekło w ramiona i czubek głowy. Murphy z chęcią pozachwycałby się otaczającym go światem lecz oto kilka metrów obok leżały resztki ryby, których zapach nie należał do najprzyjemniejszych. Cały czas próbował spleść ze sobą fakty. Czuł się jak w amoku, jakby śnił. Patrzył na wnętrzności ryby, dziewczyny zanurzające dłonie w rzece. Ktoś przed nimi musiał tu być i to nie 97 lat temu, a co najwyżej kilka dni temu. Słuchał tego co jego towarzyszki mają do powiedzenia, a zarazem rzucał z nudów kamyczkami do wody. Kiedy rzucił jednym z nich zamiast przyjemnego dla ucha plusku usłyszał chrzęst uderzających o siebie kamyków. Ktoś szedł w ich stronę? Nie, dźwięk był zbyt głośny. Ktoś biegł. John odwrócił się instynktownie i zobaczył dziewczynę. Cóż w tamtym momencie nie interesowało go to jakiej płci była postać lecz fakt, że jest to cokolwiek. I że trzyma w ręce włócznie. Pędziła prosto na nich. Nie wiedział co bardziej go w tym momencie zaskoczyło. Kobieta delikatnej postury biegnąca na nich z bronią czy stwierdzenie, że jego wszystkie przypuszczenia których przez tak długo nie chciał nawet do siebie dopuścić sprawdziły się wraz z wyskoczeniem wojowniczki z krzaków. Jedyne co udało mu się wymamrotać to gustowne O, kurwa. A nie był w stanie się nawet poruszyć ze względu przede wszystkim szoku ale i zarazem faktu że dziewczyna poruszała się wyjątkowo szybko.
W normalnych okolicznościach nie przestraszył się jej. Wyglądała krucho i mało groźnie. W tym momencie była jednak dla Murphiego zagrożeniem życia.

_________________
John Murphy
I'm nobody's son. You made sure of that.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



PisanieTemat: Re: Plaża   Czw 9 Kwi 2015 - 16:16

The member 'John Murphy' has done the following action : Rzut kostką

'Liczba oczek' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Plaża   

Powrót do góry Go down
 

Plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Budka na plaży.
» Dzika plaża
» Dzika plaża.
» Plaża
» Plaża niestrzeożona

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
What's wrong with a little chaos? :: Ziemia :: east-

Forum stworzone na podstawie serialu The 100. Styl, ogłoszenie, wszystkie kody oraz grafika znajdujące się na forum zostały stworzone przez administrację.