IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stołówka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

avatar



PisanieTemat: Stołówka   Sob 21 Lut 2015 - 19:25

Wielkie pomieszczenie w którym spotykają się wszyscy mieszkańcy Mount Weather na wspólne posiłki. Można tutaj również znaleźć pianino, na którym chętni mogą pograć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Pią 13 Mar 2015 - 20:34

Tristian zajął miejsce na szarym końcu stołówki, chcąc schować się przed natarczywymi spojrzeniami swoich uczennic. Nie wiedzieć czemu, tego popołudnia go to drażniło. Może dlatego, że pierwszy raz od dłuższego czasu miał nie siedzieć sam z rodzicami podczas niedzielnego obiadu? 
Uśmiechnął się do swoich myśli i oparł wygodnie na krześle, odchylając się nieco do tyłu i zakładając ręce na kark. Rozejrzał się dookoła, dokładnie analizując wnętrze stołówki. Musiał przyznać, że to było jedyne miejsce w Mount Weather urządzone w tak przytulny sposób. Tristian miał nadzieję od kilku lat, że w końcu uda mu się nauczyć gry na pianinie, które stało na skraju i gniło od kurzu. Aż żal było na nie patrzeć.
Skinął głową Dante'mu, który własnie wszedł i znów rozglądał się w poszukiwaniu Tasmin. Zdecydowanie minęło już trzydzieści minut.

_________________

TRISTIAN HYDE
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Sob 14 Mar 2015 - 0:39

Gdy tylko zbliżyła się przerwa obiadowa i przyszedł jej zmiennik Tamsin podeszła do windy by zjechać na piąte piętro na stołówkę na umówione spotkanie. Była na miejscy rozglądała się po sali szukając Tristian'a siedzącego gdzieś przy stole, Gdy w końcu go dostrzegła podeszła do niego uśmiechając się. Usiadła i się z nim przywitała po raz kolejny.
- Wybacz, że tak długo ale jakoś mój zmiennik nie mógł dotrzeć ale już jestem stwierdziła do chłopaka ponownie posyłając mu szczery uśmiech.
Nie wiadomo dlaczego ale dziewczyna czuła się trochę dziwnie lecz nie wiedziała dlaczego. Spostrzegła, że wiele młodszych od niej dziewczyn spogląda w ich stronę a bardziej w stronę Tristian'a. Nie jedna patrzyła na niego dość interesująco. Wiedziała, że taki chłopak jak on była osobą która była w centrum zainteresowania młodych dziewczyn.
- Długo na mnie czekałeś? zapytała po chwili dodając. - Wybacz ponownie mój ubiór ale później ponownie muszę wrócić do swoich obowiązków na kilka godzin.
Po przerwie musiała zmienić osobę która ją zastępowała ale miała szczęście, że zostało jej jeszcze tylko parę godzin do całkowitego zakończenia swojej zmiany a nie mogła się tego doczekać.
- Z tego co widzę masz wiele faworytek które na Ciebie patrzą stwierdziła po czy ponownie na jej twarzy pojawił się uśmiech. Oparła łokcie o stół spoglądając na Tristian'a gdy się odwróciła ujrzała Dante który także był na stołówce przywitała się z nim po czym ponownie zajęła się chłopakiem i rozmową z nim. Sądziła, że niektóre osoby na sali były dość sceptycznie nastawione co do jej pracy i do niej samej. Mogło jej się wydawać lecz nie była tego aż tak pewna.

_________________
Tamsin Shay

Everyone is responsible for their actions
no matter what they are
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Sob 14 Mar 2015 - 22:49

Gdy Tamsin wspomniała o swoim ubiorze, dopiero wtedy Tristian zauważył, że kobieta faktycznie nadal jest w swoim uniformie. Skomentował to tylko krótkim, nic nie znaczącym śmiechem. 
- Za dużo przepraszasz. Masz coś na sumieniu? - zapytał podchwytliwie, spoglądając na nią kątem oka. Wydawała się tak miła i pracowita, więc czemu ciągle przepraszała? Chyba nikogo nie zamordowała, pomyślał Tristian z powagą.
- Trzydzieści minut, tak jak się umówiliśmy - odparł, rozsiadając się wygodnie na krześle. Popatrzył na sufit, który ozdobiony był kilkunastoma flagami różnych państw. Cieszył się, że w Mount Weather była taka różnorodność. Sam się zastanawiał, jakie ma korzenie. Miał nadzieję, że francuskie. Ale jego rodzice, którzy chylili się ku śmierci, byli już drugim pokoleniem w bunkrze, więc nie wiedział, jak mógłby się tego dowiedzieć sam.
- Faworytek? - Tristian powiedział z kpiną. Prychnął i wrócił wzrokiem ciemnych oczu do Tamsin. Była o wiele bardziej interesująca niż małolaty w stołówce. - Po prostu... - uciął. Nie chciał się pokazać od strony dwudziestosześcioletniego faceta, który zabawia się ze swoimi uczennicami. - Bycie nauczycielem to ciężkie i pracochłonne zajęcie. - odparł w końcu. - Co zjesz dzisiaj? - zapytał.

_________________

TRISTIAN HYDE
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Nie 15 Mar 2015 - 17:02

Można było zauważyć, że Tamsin za często mówiła przepraszam. Nie była osobą bez skazy więc miała niewielkie przewinienia na swoim koncie. W końcu nie była święta ale nie tylko ona.
- Ja? niech się zastanowię? no nie jestem święta więc można powiedzieć, że tak odpowiedziała chłopakowi z uśmiechem na twarzy. Nie miała zamiaru go kłamać a powiedziała tak jak jest. Zauważyła, że od czasu do czasu Tristian spogląda na nią. Można ująć, że było to dla niej miłe. Wiedziała, że trochę się spóźniła na umówione spotkanie ale nie aż tak bardzo. Miała nadzieję, że jakoś mógł jej to wybaczyć takie coś. Był uroczy a rozmowa z nim układała się pomyślnie.
- Miałam taką nadzieję, że jakoś się wyrobiłam a za bardzo nie lubię się spóźniać jak z kimś jestem umówiona odpowiedziała. Tamsin zastanawiała się jakie jest charakter bruneta. Na jej pierwsze wrażenie był całkiem miły. Może miał jakieś swoje drugie oblicze. Dziewczyna uważała, że każdy je ma lecz je nie pokazuje starając się je ukryć jak tylko się da.
- Tak faworytek powtórzyła. Posłała mu uśmiech po czym rozglądała się po sali i nie myliła się. Widziała jak niektóre młode dziewczyny patrzą na niego. Nie można było tego ukryć.
- O to jesteś nauczycielem? czyli dlatego tak na Ciebie patrzą. Nie chciała sobie z niego żartować ale mówiła poważnie. Wiele dziewcząt podkochiwało się w swoich nauczycielach.
- Przyznam Ci się, że jako nastolatka miałam takiego nauczyciela który był całkiem przystojny dopowiedziała po chwili zastanowienia. W końcu mogła sobie powspominać młodość i jej rozterki miłosne.
- Wiesz co ale wcale nie dziwie się tym młodym dziewczyną szybko z jej ust padły te słowa po czym słuchała chłopaka. Mógł jej słowa odebrać jakoś dwuznacznie ale była na tyle dorosła, że wiedziała co mówi. Usiadła wygodniej na krześle opierając łokcie o stół a dłonie miała oparte o twarz wpatrując się w Tristian'a. - No cóż chyba wezmę jakąś sałatkę i sok odpowiedziała. Panna Shay była zdrowo odżywiającą się dziewczyną więc dlatego miała taki zamówienie. - A ty co zjesz? zapytała.

_________________
Tamsin Shay

Everyone is responsible for their actions
no matter what they are
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Pon 16 Mar 2015 - 0:47

Tristian wywrócił oczami, ale jego wąskie usta i tak przeciął po chwili szeroki uśmiech. Faworytek, powtórzył w myślach rozbawiony. Nie mógł uwierzyć, że naprawdę nazwała jego głupiutkie uczennice faworytkami. Naprawdę zaczynał lubić Tamsin. Choć znali się zaledwie godzinę, czuł, jakby spędzili ze sobą cały dzień. 
- Sugerujesz, że jestem przystojny? - Tristian przekrzywił głowę, aby przyjrzeć się Tamsin dokładnie i nie mogąc się powstrzymać, zaśmiał się krótko. Był ciekawy, co odpowie. Po każdym geście i ruchu jej ciała mógł odczytać, czy jej odpowiedź była szczera. Po kilku latach pracowania w zawodzie nauczyciela, ogarnął kilka sztuczek. Między innymi odczytywanie mimiki twarzy i gestów. Przygryzienie wargi, czy skierowanie tęczówek w lewą stronę może wydawać się nieważne, a tak naprawdę to klucz do odczytania intencji drugiej osoby. Dlatego Tristian zawsze przywiązywał uwagę do szczegółów. Diabeł tkwi w szczegółach, mówił jego dziadek.
- Chyba skuszę się na makaron z sosem serowym - odparł, odsuwając krzesło. Tylko je odsunął, nadal oczekując odpowiedzi Tamsin. Poza tym, damy mają pierwszeństwo, toteż i tak poczekałby aż Tamsin pierwsza odejdzie od stołu.

_________________

TRISTIAN HYDE
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Pon 16 Mar 2015 - 23:29

Rozmowa była całkiem ciekawa a Tamsin nie mogła narzekać na nudę na dodatek co jakiś czas spoglądała na Tristian'a. Oczywiście nic nie miała do dziewczyn które były w Mount Weather. Niby dlaczego miałaby się ich czepiać. Były po prostu zauroczone swoim nauczycielem.
- No cóż ja tego nie powiedziałam odpowiedziała z lekko zaczerwienionymi policzkami. Po chwili zrobiło jej się trochę gorąco ściągnęła z siebie wierzch ubioru, marynarkę munduru. Po chwili dodała. - Szczerzę to jesteś przystojny skłamać bym nie mogła. Tamsin jest osobą szczerą która prawie nigdy nikogo nie okłamała no chociaż próbowała. Nie wiedziała co jeszcze mogłaby mu odpowiedzieć ale taka odpowiedz była wystarczająca. Zastanawiała się czy poszedłby z nią na jakiś spacer ale jak na razie powstrzymała się od tej propozycji. Nie chciała wyjść na kretynkę.
- Dobry wybór też lubię makaron odpowiedziała bez chwili zastanowienia. Uśmiechnęła się. Te jej uśmiechy puszczane co jakiś czas do chłopaka mówiły same za siebie. Oczywiście był przystojny nie dało się tego ukryć. Na pewno zdawał sobie z tego sprawę ale jakoś nie okazywał tego.
- Co robisz wieczorem albo jutro lub jakikolwiek inny dzień? zapytała delikatnie się pesząc. Wiedziała co mówi więc chciała dokończyć. - Chodzi mi o to czy nie chcesz czegoś pozwiedzać? oczywiście jak będę miała wolne no i oczywiście Ty. Ponownie uśmiech powędrował w stronę Tristian'a. Usiadła wygodniej na krześle czekając na swoją sałatkę.

_________________
Tamsin Shay

Everyone is responsible for their actions
no matter what they are
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Wto 17 Mar 2015 - 22:38

Widząc, że policzki Tamsin zrobiły się różowe, Tristian musiał przygryźć wargę, by powstrzymać uśmiech. Niby przywykł do takich sytuacji, bo uczennice ciągle się przy nim płoszyły. Ale w przypadku Tamsin wyglądało to niewiarygodnie uroczo, w końcu była dorosłą, pewną siebie kobietą. Na dodatek zarabiającą na siebie, co imponowało Tristianowi.
Uśmiechnął się.
- Zdrowa dieta najważniejsza. W takich warunkach trzeba trzymać formę. - odpowiedział w końcu. Znów powrócił wzrokiem do niej. Dobra, nie miał co się okłamywać. Była naprawdę ładna. Wyróżniała się nie tylko wyglądem, ubiorem, ale przede wszystkim charakterem. 
Kiedy usłyszał propozycję, kamień spadł mu z serca. Odetchnął ledwo zauważalnie z ulgą i znów się poprawił na krześle. Czuł się w towarzystwie Tamsin niesamowicie komfortowo. Jakby byli przyjaciółmi od dawna.
- Kurczę, wiesz co, jestem już tak jakby zajęty. - odpowiedział z teatralnym zamyśleniem. Podrapał się po zaroście, by po chwili jego pełne usta przeciął szeroki uśmiech. - Spotykam się z taką jedną blondyną. - dodał, nie ukrywając już rozbawienia. - Co byś chciała robić? Jutrzejszy wieczór na pewno znajdę wolny dla Ciebie.

_________________

TRISTIAN HYDE
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Wto 17 Mar 2015 - 23:37

Jej zaczerwienione policzki na pewno były zauważalne. Nie często miała takie sytuacje więc starała się trzymać na dystans. Mogła przyznać, że Tristian był przystojnym mężczyzną nie dało się tego ukryć. Zaczęła się lekko denerwować lecz starała się tego aż tak nie okazywać.
- Masz rację zdrowe odżywianie najważniejsze a na dodatek w takiej pracy to czasami trzeba się nabiegać i trzymać formę odpowiedziała. Gdy jej zamówienie dotarła wzięła do ręki sok i upiła niewielkiego łyczka ze szklanki po czym odłożyła je obok talerzyka ze sałatką. Po chwili gdy spoglądała na chłopaka nie mogła powstrzymać uśmiechu na swej twarzy. Było to aż dziwne.
No to trudno jest zajęty i na dodatek blondynka?! pomyślała. Czasami tak bywało ale takie było życie co mogła poradzić. Jego późniejsze słowa ją zaskoczyły. Była zdziwiona. Z tego co Tamsin wywnioskowała był zajęty czyli miał jakąś dziewczynę. Nie była pewna lecz po chwili swoje przekonanie zmieniła.
- No wiesz wszystko jest możliwe co można robić odpowiedziała z uśmiechem na twarzy. Oczywiście dziewczyna wiedziała co będzie robiła lecz chciała go trzymać z niewielkiej niepewności.
- Jest wiele miejsc do których niewiele osób przychodzi także wiesz odpowiedziała. Po chwili zastanowienia przypomniała sobie jego wcześniejsze słowa po czy dodała. - Czy Ty przypadkiem z kimś się nie spotykasz? wspominałeś tak wcześniej.
Już nie wiedziała co miała myśleć była lekko zdezorientowana. Upiła łyk soku i parę kęsów sałatki.

_________________
Tamsin Shay

Everyone is responsible for their actions
no matter what they are
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Sro 18 Mar 2015 - 18:06

Tristian wybuchnął perlistym śmiechem, przez to wszystkie twarze na stołówce zwróciły się ku niemu. Przełknął ślinę. Naprawdę nie zrozumiała aluzji? 
- Mówiłem o tobie, Tamsin! - sprostował, dotykając jej ramienia delikatnie. Nie był pewien, czy będzie w porządku, jeśli nawiąże jakiś fizyczny kontakt. Zobaczył swoje danie na talerzu i skinieniem głowy podziękował kobiecie. Makaron z sosem serowym zdecydowanie należał do jego ulubionych dań.
- Smacznego - powiedział do Tamsin, chwytając w dłonie sztućce. Wsunął do ust kawałek makaronu, rozkoszując się nim. Nawet nie zdał sobie sprawy z tego, jaki był cholernie głodny.
- Więc jakie masz propozycje? - dodał, upijając łyk herbaty, którą przyniósł sobie wcześniej. - Na jutrzejsze spotkanie - puścił jej oczko, uśmiechając się.

_________________

TRISTIAN HYDE
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Czw 19 Mar 2015 - 11:51

Panna Shay powinna wysłuchać go do końca mogła go źle zrozumieć ale nie sądziła, że akurat to o nią mu chodziło. Może nie chciała w to uwierzyć także nie myślała, że się nią zainteresuje. Było wiele dziewczyn które chętnie by się z nim spotkały ale dlaczego chciał z Tamsin to nie wiedziała.
- Aha odpowiedziała jednym krótkim słowem. Była lekko zaskoczona nie wiedziała jak mogła się zachować a gdy na jej ramieniu znalazła się jego dłoń jedynie co posłała mu szczery uśmiech. Jednak zastanawiała się czy powinna ją wziąć i odsunąć na bok a jednak co zrobiła to co jej przeszło przez myśl. Położyła jego dłoń na swojej i ponownie się uśmiechnęła. Po chwili przyszła kobieta z daniem dla chłopaka właśnie w tym momencie tak jakby się ocknęła i odsunęła dłoń Tristian'a obok niej. - Dziękuję i nawzajem odpowiedziała ponownie na jest słowo. Dziewczyna także wzięła się ponownie za swoja sałatkę dokończyła resztę i upiła niewielki łyk soku. Była lekko rozkojarzona nie wiedziała jakie brunet ma intencje wobec niej. Nie znali się długo jedynie kilka godzin. Nie chciała już się wykręcać ze spotkanie z nim ale nie wiedziała jak zareagować.
- Byłeś może w Centrum Zarządzania? zapytała przy czym odpowiedziała na jego pytanie. Nie wiedziała czy tam był ale zapytała. Tamsin za bardzo nie mogła chodzić tam z kimś ale była bardzo ostrożna więc nie miała nic do stracenia.
- Wiesz co a dlaczego akurat się mną zainteresowałeś a nie inną? zapytała i wzięła do ręki szklankę po czym dopiła swój sok. Zastanawiało ja to może miał jakieś plany wobec niej albo coś jeszcze innego i gorszego.

_________________
Tamsin Shay

Everyone is responsible for their actions
no matter what they are
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Pią 20 Mar 2015 - 0:48

Gdy ich dłonie się dotknęły, Tristian pierwszy raz w swoim życiu poczuł dziwny prąd, który przeszedł po jego całym ciele. Podniecenie? Ekscytacja? 
Słuchał uważnie Tamsin, dokładnie analizując jej słowa, zastanawiając się czy cokolwiek, co mówi, może mieć jakieś drugie dno i czy ma się tego doszukiwać. Podziękował skinieniem głowy za smacznego i powoli wsuwał do ust kolejne kawałki makaronu, zastanawiając się, gdzie powinien zabrać jutro Tamsin. Pierwszą myślą była biblioteka. Nadal miał do niej dostęp jako nauczyciel. Tam trzymał gitarę, którą znalazł wiele lat temu i tam nadal było mnóstwo obrazów, które mogłyby się jej spodobać. Być może Tristian był staroświecki, dlatego tylko takie pomysły wpadły mu do głowy.
- Och, nie miałem okazji jeszcze odwiedzić centrum - odparł na jej propozycję. To mogło być ciekawe. Kiedy kontynuował konsumpcję swojego obiadu, coś jeszcze przyszło mu na myśl, ale nie był pewien czy Tamsin się na to zgodzi. W końcu była strażniczką. 
- Tamsin... A co powiesz na po prostu wycieczkę po całym budynku? - zapytał z cieniem uśmiechu na ustach. Było mnóstwo miejsc, których jeszcze nie ujrzał. Najbardziej interesował go poziom pierwszy, oczywiście, bo był najbliżej świata zewnętrznego...

_________________

TRISTIAN HYDE
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Pią 20 Mar 2015 - 9:19

Atmosfera między nimi była coraz to milsza. Dziewczyna wiedziała, że mogło coś się między nią a chłopakiem rozwinąć. Gdy tylko zauważyła, że Tristian ją słuchał i to uważnie na jej twarzy pojawił się szczery uśmiech. Zastanawiała się centrum zarządzania było odpowiednim miejsce na takie spotkanie. Nie wiadomo dlaczego ale w tym momencie dziewczynie nic innego nie przychodziło do głowy nic sensownego. Mogła się wysilić.
- Ja byłam kilka razy i przyznam, że jest ciekawie i można wiele ujrzeć odpowiedziała chłopakowi po chwili. Było tam dość interesująco mogła wiele ujrzeć a przede wszystkim to co inni nie mogli. Było to pomieszczenie w który co chwile ktoś był więc bycie strażniczką było na jej rękę nie musiała się tłumaczyć dlaczego tam przebywa. Spojrzała na bruneta przyjrzała mu się głęboko w oczy. Był uroczy a na dodatek jeszcze był nauczycielem.
- Oczywiście, że tak może być nawet tam z uśmiechem na twarzy odpowiedziała mu. Po chwili złapała go za dłoń lecz szybko ją odsunęła. Nie chciała wyjść na kogoś nachalnego można było to tak ująć. Przez jej myśli przemknęło ponownie jej pytanie? Dlaczego akurat nią się zainteresował nie wiedziała i nie znała odpowiedzi. Może po prostu uznał, że jest sympatyczna ale nie było tego taka pewna w stu procentach. Oczywiście musiała się nad wszystkim zastanowić i musiała być ostrożna. Nie chciała się wplątać w coś nieodpowiedniego. Jej największym marzeniem było wyjść poza mury Mount Weather bez kombinezonu ale wiedziała, że jest to nie możliwe. Chciała żeby ktoś wymyślił na to jakiś sensowny sposób. Wiedziała, że są różne eksperymenty i nie zgadzała się z nimi ale tak bardzo chciała poczuć woń powietrza które było na powierzchni. Miała nadzieję, że kiedyś to nastąpi i będzie mogła spacerować po Ziemi.



//zw.


CHWILOWO ZAWIESZONE

_________________
Tamsin Shay

Everyone is responsible for their actions
no matter what they are
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Sro 25 Mar 2015 - 18:52

Emily już dawno nie była na stołówce. Prawie zapomniała ten miły zapach i śmiech towarzyszący każdemu posiłkowi, właśnie dlatego postanowiła odwiedzić to miejsce. A poza tym, nie oszukujmy się, dziewczynie już dawno znudziły się cztery ściany jej pokoju, z którego praktycznie nie wychodziła od jakichś dwóch miesięcy, bo według jej lekarza jest "w poważnym stanie". Zupełnie jakby ciąża była chorobą.
Tego właśnie najbardziej nienawidziła Emily: traktowania jej, jakby była bombą, która lada chwila wybuchnie.
Clark usiadła przy jednym z pustych stolików. Chociaż zawsze udawała, że lubi siedzieć sama, to chętnie by kogoś zapoznała. Nie miała prawie żadnyh przyjaciół, a jej chłopak zmarł prawie osiem miesięcy temu. Od tego czasu Emily była w rozsypce. Teraz co prawda ogarnęła się na tyle, by nie płakać po nocach, ale nadal czuła przerażającą pustkę.
Kto wie, może niedługo się to zmieni.
Może....

_________________

Emily Clark

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Nie 10 Maj 2015 - 21:07

| start!

Bay rzadko udawało się trafiać na stołówkę w czasie, gdy była ona pełna ludzi. Przez to, że przez tyle lat prowadziła swoje życie bez prawie jakiegokolwiek życia towarzyskiego, wciąż nie było jej łatwo przełamać niektóre nawyki. Zwykle było to poza jej jakąkolwiek kontrolą. Przyzwyczajona do jadania poza godzinami "największego ruchu", nawet bez zegarka w ręku potrafiła o odpowiedniej porze przerwać pracę i trafić do stołówki, gdy ta była już praktycznie wyludniona. Jednak chciała zmian. Już od dłuższego czasu. Dlatego próbowała coś zmieniać. Nawet w zwykłym, pozornie głupim rozkładzie własnego dnia. Nie zmuszała się... to słowo w ogóle tutaj nie pasuje, bo Bay w gruncie rzeczy wcale nie postępowała wbrew sobie. Wręcz przeciwnie - to dla samej siebie zdecydowała się bardziej otworzyć na innych ludzi. Nie dlatego, że była bliżej trzydziestki, niż dalej i jeszcze nie doświadczyła w swoim życiu ani typowej, prawdziwej przyjaźni, ani nawet jakiegokolwiek zawodu. Też nie dlatego, że ludzie czasem widzieli ją jako lekką dziwaczkę. W końcu musiało jej zacząć brakować kontaktu z ludźmi - innymi, niż jej własna rodzina. W końcu praca musiała przestać wystarczać.
Mimo wszystko rzucanie się na głęboką wodę wcale nie było najlepszym pomysłem. Czasem czuła się w takich sytuacjach, jak nieśmiała nastolatka, która boi się do kogokolwiek zagadać... A nastolatką przecież nie była. Do nieśmiałości też jej raczej sporo brakowało. A i bać się niby niczego nie bała. To dziwne uczucie jednak rzadko kiedy ją opuszczało. Tak, jak i teraz. Dlatego zamiast wybrać któryś z bardziej tłumnych stołów, skierowała się w stronę tego zajmowanego przez jedną kobietę. I to przy nim usiadła, stawiając przed sobą talerz z posiłkiem.
- Witaj - odezwała się przy okazji, posyłając blondynce nieco szerszy uśmiech. Inicjowanie rozmów zdecydowanie nie było jej mocną stroną. Czasem nie myślała nawet o tym, że może wypadałoby się przedstawić, tym bardziej, kiedy nie zna się drugiej osoby. A Bay kobiety nie znała. Chociaż chyba nie było się czemu dziwić, skoro przez większość czasu po prostu w życiu towarzyskim nie uczestniczyła? Przede wszystkim jednak - miała tendencję do wygłaszania na głos własnych myśli, które nie zawsze powinna wypowiadać na głos. Tak, jak teraz: - Bliźniaki? - rzuciła, zaczynając powoli jeść i wyglądając na szczerze zainteresowaną. Nie dało się nie zauważyć, że kobieta była w ciąży... tylko czy Bay naprawdę musiała jej jeszcze implikować, że jest... hm, większa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Pią 22 Maj 2015 - 20:48

/przepraszam, że po takim czasie dopiero odpisuję, ale potrzebowałam przerwy od forum.

Choć w Mount Weather trudno było znaleźć jakąkolwiek osobę, z którą nigdy się nie rozmawiał, nigdy nie wymieniło spojrzenia, czy nawet na którą nigdy wpadło się w drzwiach, to Emily nie przypominała sobie któregokolwiek z wyżej wymienionych rzeczy, w których uczestniczyła kobieta siedząca teraz obok niej przy stoliku.
- Och, cześć.
Choć Emily próbowała, nie udało jej się zakryć lekkiego skonsternowania malującego się na jej twarzy. Kompletnie nie kojarzyła osoby siedzącej obok niej, a przecież to niemożliwe, by nagle pojawiła się w Górze.
Z rozmyślania wyrwało ją pytanie kobiety.
- Właściwie nie jestem pewna. Chyba nie. - odpowiedziała, lekko zarumieniona.
Czuła się nieswojo rozmawiając o ciąży, zwłaszcza z kimś obcym. Zazwyczaj wiązało się to z potępiającymi spojrzeniami i szeptami: Taka młoda i w ciążę już zaszła?
Emily postanowiła zmienić temat ich pogawędki na typowy dyplomatyczny, bezstronny temat:
Jestem Emily, a ty? Chyba widzimy się poerwszy raz. - rzuciła, posyłając kobiecie ciepły uśmiech. Chciała zrobić dobre pierwsze wrażenie, bo przydałaby się jej jakaś przyjaciółka. Aktualnie nie miała żadnej.

_________________

Emily Clark

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Pon 25 Maj 2015 - 2:39

W pierwszej chwili Bay nie zorientowała się, że chyba nie zaczęła tej rozmowy najlepiej. Dopiero, gdy na policzki nieznajomej kobiety wypłynęła lekka czerwień, zdała sobie sprawę, że coś jest nie tak. Zamiast jednak domyślić się, że po prostu temat nie dobrała odpowiednio na pierwsze zapoznanie, od razu zaczęła szukać "błędu" w swoich słowach. W końcu zawsze musiała palnąć jakieś głupstwo! Problem w tym, że to prowadziło zwykle do paplania ich w jeszcze większej ilości...
- Zarumieniłam cię! - rzuciła najpierw bezmyślnie, by zaraz jednak się poprawić. - Znaczy... ty się zarumieniłaś. Czyli powiedziałam coś nie tak. Czyli to nie jest szósty miesiąc, tak jak pomyślałam... nie wiem czemu swoją drogą... i to nie są bliźniaki. Czyli... O rany, przepraszam! - umilkła w końcu, posyłając blondynce przepraszające spojrzenie i jeszcze bardziej przepraszający uśmiech. Nawet przez myśl jej nie przeszły jakiekolwiek oceniające ją komentarze. Ostatnim, czym mogłaby się przejmować było to, w jakim wieku była ciężarna. Jeśli już, prędzej by jej mogła zazdrościć. Tego, że nie poświęciła tylu lat, co ona na naukę i pracę, tylko korzystała ze swojego życia, pozwoliła się sobie zakochać, pozwoliła sobie się tym cieszyć. To nie tak, że Bay żałowała tego życia, które przeżyła do tej pory. Czasem po prostu budziła się z myślą, że wiele przez te lata ominęła, wiele straciła. I że nie wszystko da się teraz nadrobić.
- Bay Caulfield - odpowiedziała Emily, uśmiechając się przy tym szeroko, jakby chciała tym uśmiechem przykryć tą swoją poprzednią wpadkę. - Rudy lis, który dopiero niedawno wyszedł ze swojej nory - dodała, trochę nieświadomie odnosząc się do tego, jak wujek West kiedyś ją w ten sposób nazywał ze względu na jej kolor włosów. Jednocześnie jednak zawsze powtarzał, jak właściwie jest od tych stworzeń różna... - Dlatego się nie znamy, aaaaa... teraz pewnie sobie myślisz, że jakoś tego nie żałujesz, co? - zaśmiała się, powracając do jedzenia i tylko zerkając z uśmiechem na kobietę, chcąc dać jej znać, że z tym ostatnim pytaniem żartowała. Chociaż w sumie nie zdziwiłaby się, gdyby ta miała już jej dosyć po tych jej niekontrolowanych słowotokach.
Właśnie, "niekontrolowanie" było w stosunku do niej całkiem trafnym określeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Sro 3 Cze 2015 - 0:25

Dziewczyna siedząca z Emily wydawała się nieco dziwna, ale niegroźna i sympatyczna. Miała taki błysk w oku, który sprawiał, że człowiek automatycznie się uśmiecha i robi mu się cieplej na sercu.
Faktycznie patrząc na kobietę możnaby pomyśleć o rudej kicie. Jednak lisy powinny być chytre i szybkie. Być może Bay posiadała tę drugą cechę, ale pierwszej raczej nie.
- Nie powinno żałować się żadnej znajomości, bo to tak, jakby żałowało się kawałek siebie. - stwierdziła, uśmiechając się lekko.
Ta rozmowa dla osoby trzeciej z pewnością brzmiałaby dziwnie, ale Emi miała poczucie, że kobieta jedząca przy tym samym stole doskonale ją rozumie i wie o czym mówi, chociaż równie dobrze mogła teraz myśleć o gulaszu, który miał być przyrządzony na kolację.
- Czym właściwie się zajmujesz? Oczywiście poza zapoznawaniem się ze stałymi bywalczynia,i stołówki?

_________________

Emily Clark

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Pon 22 Cze 2015 - 0:21

Bay uśmiechnęła się już mniej zakłopotanie, a bardziej otwarcie, gdy usłyszała słowa Emily. Mądre słowa. Tylko ciekawe, co by powiedziała o znajomościach, których niezawarcia się żałowało? Caulfield wolała nie pytać. To był jej problem, z którym sama powinna się zmierzyć, a nie pytać o radę dopiero poznaną kobietę.
- Biologią - odpowiedziała szybko na zadane przez Emily pytanie. - Głównie... Przede wszystkim właściwie. Poza tym moje życie jest raczej samotne. W inne zajęcia samotne, chciałam powiedzieć - poprawiła się szybko, chociaż prawdę mówiąc to jej plecącemu językowi o ludzi raczej chodziło, nie o zajęcia. - A ty? Poza ciążą... niebliźniaczą... i byciem stałą bywalczynią stołówki... czym się zajmujesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Sro 15 Lip 2015 - 20:06

- Bycie samotnym jest kijowe. Coś o tym wiem - wyznała Emi z lekką melancholią w głosie. Ona także czuła się bardzo samotnie. To znaczy, była otoczona przez ludzi, a jednal mimo to całkowicie sama. 
No, no, mimo nieco dziwnego początku, z tej pogawędki wywiązała się całkowicie normalna rozmowa.
- Och, nie robię nic specjalnego. Szyję. Nie jest to może specjalnie emocjonujące, ale lubię swoją pracę - wyjaśniła zgodnie z prawdą Emily. 
Nigdy nie miała nic przeciwko temu co robi. Przynajmniej mogła dać upust swojej wyobraźni i stylowi. Co prawda mała dostępność materiałów w Mount Weather nieco ją ograniczała, ale i tak miała spore pole do popisu.
Nagle Emily spojrzała na zegarek.
- Och, przepraszam, muszę już iść. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy i... pogadamy nieco inaczej.
W sumie to Emily niedokładnie wiedziała co miała na myśli, ale chciała się kiedyś po raz kolejny spotkać z Bay. Wydawała się całkiem w porządku osobą, a takich ostatnio brakowało.
Po chwili kobieta opuściła stołówkę.
/zt

_________________

Emily Clark

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Czw 23 Lip 2015 - 21:54

Prezydent Dante już od dłuższego czasu rozmyślał o tym, co jego ludzie powinni zrobić. Nikt nie ukrywał, że w Mount Weather pojawiła się tajemnicza dziewczyna, która była całkowicie odporna na promieniowanie, tak jak i Ziemianie, jednak zdecydowanie nie była jedną z nich. Bardziej przypominała nastolatków zamieszkujących bazę, niż tych, którzy całe życie spędzili w lesie. Dodatkowo sen z powiek spędzało mu wylądowanie statku, który musiał pochodzić z kosmosu, a którym na pewno znajdowali się ludzie. Mimo że jego syn chciał jak najszybciej ich odnaleźć i przenieść do Mount Weather, Dante wciąż miał opory. Nie był do końca pewien, czy powinni to robić, nie wiedział jak zareaguje reszta społeczeństwa. Wszyscy marzyli o tym, żeby w końcu móc oddychać czystym powietrzem, nie obawiając się promieniowania. Ciężko było stwierdzić jak z efektami życia w radioaktywnym środowisku radzą sobie ludzie, którzy przybyli w statku kosmicznym, jednak obserwujący ich strażnicy uważali, że jak na razie nie wykazują żadnych oznak choroby popromiennej. Czy jednak Dante był gotów sprowadzić do bazy osoby zupełnie zdrowe? Co jeżeli ktoś będzie chciał na nich przeprowadzać testy? Już sam fakt, że wykorzystywali do celów leczniczych osoby żyjące na zewnątrz sprawiał, że prezydent nienawidził samego siebie. To jednak mógł jakoś usprawiedliwić, bo przecież bez transfuzji krwi, ludzie w Mount Weather już dawno by umarli. Nie był jednak gotowy wprowadzać kolejne osoby do ich bazy, bez pewności, że nie staną się królikami doświadczalnymi. Spoglądał więc teraz na ludzi, którzy zbierali się tutaj, aby zjeść posiłek. Chciał wierzyć, że podjęliby słuszną decyzję, ale czy aby na pewno mógł im aż tak ufać...?

ZAPRASZAMY WSZYSTKICH CZŁONKÓW GRUPY MOUNTAIN MEN!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Pią 24 Lip 2015 - 17:39

/z mrocznej otchłani, czy coś

Dzień wolny! Jakkolwiek Dex nie uwielbiałby swojej pracy, to wolne dni zawsze witał z uśmiechem i ulgą, bo oto nie musiał trzymać się wyznaczonego mu rejonu i zadań, w końcu mógł pałętać się po całym Mount Weather, mógł biegać, wspinać się, włazić w wszelką napotkaną dziurę... nawet jeśli znal już chyba każdy zakamarek Góry. Mimo że już dawno fizycznie nie był dzieckiem, to wewnętrznie wciąż pozostawał pełnym energii kilkulatkiem. Wciąż nie potrafił za długo usiedzieć na tyłku, wciąż go nosiło i wciąż był ciekaw czego to jeszcze tu nie odkrył.
Ale nawet najbardziej żywiołowy bohater czasem potrzebuje coś zjeść, tym bardziej jak nie było tu słońca, żeby móc tłumaczyć się działaniem na baterie słoneczne. Dlatego też po godzinnym joggingu korytarzami MW, odświeżającym prysznicu i nie zastanawianiu się zbytnio nad wciąganą na siebie garderobą, zszedł do stołówki, gdzie w porze posiłku gromadzili się wszyscy mieszkańcy. Zajął miejsce gdzieś nieopodal rodziców, przywitał się ze znajomymi i sięgnął po bułkę, bo teraz dopiero poczuł, jak go ssie w żołądku.

_________________

Dexter Sullivan

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Góral
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Wto 28 Lip 2015 - 9:11

Jewels szła korytarzem i zastanawiała się nad tym co się ostatnio działo. Widziała upadek statku i często myślała o tym co się mogło dziać te kilka, może kilkanaście kilometrów dalej. Czy ktoś przeżył? Nie wierzyła żeby statek był pusty, a kiedy miała możliwość porozmawiania o tym choć chwilę dłużej – trafiła im się nieszczelność poziomu. Nie ma to jak szczęście.
A teraz ta dziewczyna. Wszyscy mówili o niej niby głośno, ale jednak szeptem. Raz w obecności rodziców zaśmiała się, że to pewnie o niej mowa i władza chce ją przycisnąć bardziej, ale wywołało to tylko panikę państwa Whiffleleaf i ich pdejrzane spojrzenia skierowane do córki.
Oczywiście to nie była ona, po prostu miała skłonności do czarnego humoru. A w ostatnim czasie gorzkie żarty wymykały jej się coraz częściej. Chyba musiała trochę się powstrzymać.
Skręciła do stołówki jak większość mieszkańców MW robi to codziennie. Usiadła gdzieś na brzegu stołu i rozejrzała się po ludziach gdzieś w oddali dostrzegając rozmawiających rodziców i brata skupionego na jakiejś kartce…

_________________

Yeah, let's be clear, I'll trust no one
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Pią 31 Lip 2015 - 19:02

Rozglądając się po pomieszczeniu prezydent zastanawiał się, czy powinien rozpocząć z mieszkańcami dyskusję na temat osób, które najwyraźniej przyleciały z kosmosu. Wiedział, że większość osób już o nich słyszała, bo był to taki temat, którego nie dało rady utrzymać w tajemnicy. Wystarczyło pomyśleć jak bardzo niesamowicie i tajemniczo to brzmi. Ludzie mieszkający w kosmosie! to było o wiele bardziej ekscytujące niż ludzie, którzy spędzili całe swoje życie w gdzieś wśród gwiazd, w kosmosie. Nie winił więc ludzi za to, że o tym plotkowali. Pewnie gdyby nie spoczywało na nim tyle obowiązków, gdyby nie miał tylu zmartwień, to sam by się tym ekscytował. Teraz jednak widział same problemy związane z tymi osobami. Od strażników i osób pracujących w centrum dowodzenia wiedział, że większość z przybyłych to osoby poniżej 18stego roku życia. Z jednej strony chciał ich przyprowadzić do bazy, z drugiej nie chciał mieć z nimi nic wspólnego. Nie dlatego, że był bez serca. Doskonale zdawał sobie sprawę, że mogą się oni stać obiektami eksperymentów, gdyż naukowcy z Mount Weather na pewno będą chcieli się dowiedzieć, jakim cudem udaje im się przeżyć pomimo wysokiego stopnia napromieniowania Ziemi. Bał się, że nawet jego własny syn ma takie plany. Dante nie chciał skrzywdzić tych dzieci, chciał im pomóc. Problem jednak polegał na tym, że nie wiedział jak to zrobić. Westchnął ciężko, przyglądając się swoim dłoniom. Musi porozmawiać o tym z pozostałymi mieszkańcami i poznać ich opinię na ten temat. Podniósł więc głowę i raz jeszcze rozejrzał się po stołówce. - Moi drodzy... - zaczął, starając się mówić na tyle głośno, żeby usłyszeli go wszyscy - Na pewno wszyscy już słyszeli o grupie osób, która pojawiła się w okolicach Mount Weather - uśmiechnął się, trochę smutno. Niby wiedział co chce powiedzieć, o co zapytać, ale nie wiedział jak to zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Pią 7 Sie 2015 - 21:15

Można powiedzieć, że Cornelia już prawie całkowicie przyzwyczaiła się do życia w Mount Weather. Trudno było się nie przyzwyczaić, do tych wszystkich wygód, których nigdy w swoim życiu nie miała. Mogła się najadać do syta, wszyscy byli dla niej bardzo mili i uprzejmi, nawet jej ubrania były o wiele ładniejsze niż na Arce. To był dom, o którym zawsze marzyła, gdzie nie musiała się bać, gdzie nikt nikogo nie zamykał, za zjedzenie dodatkowej kromki chleba. Cornelia starannie ukrywała swoją prawdziwą tożsamość, obawiając się, że ludzie mogą przestać być dla niej mili, jeżeli dowiedzą się kim naprawdę jest. Ciężko było jej stwierdzić, dlaczego tak myślała, ale tak już sobie postanowiła i niespecjalnie chciała teraz to zmieniać.
Dzisiaj, jak właściwie każdego dnia, od kiedy została wypuszczona z izolatki, udała się na obiad do stołówki. Uwielbiała to miejsce, a także to, że zawsze mogła jeść to, na co miała ochotę. Tutaj nikt nie wyznaczał racji żywnościowych, więc Cornelia mogła spróbować wszystkiego i objeść się tak, że aż ją będzie bolał brzuch! Oczywiście nigdy tak nie robiła, gdyż obawiała się, że jeszcze spotka ją za to kara, jednak głodna też nie chodziła. Zajęła miejsce obok młodego mężczyzny, który chyba był strażnikiem. Dziewczyna wciąż nie kojarzyła wszystkich, jakże nielicznych mieszkańców Mount Weather, ale starała się to naprawić. Właśnie nakładała sobie na talerz porcję ziemniaków, kiedy usłyszała słowa prezydenta. Zlał ją zimny pot... czy teraz prezydent miał zamiar powiedzieć wszystkim, kim Cornelia jest naprawdę? Czy będzie chciał wybić jej dawnych towarzyszy? Miała nadzieję, że do tego nie dojdzie, bo mimo iż nie chciała do nich wracać, to także nigdy nie życzyła im niczego złego. Jej oczy zrobiły się wielki jak pięć złoty, a ręka, w której trzymała łyżkę z ziemniakami zadrżała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stołówka   

Powrót do góry Go down
 

Stołówka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
What's wrong with a little chaos? :: Ziemia :: north :: Mount Weather :: Poziom 5-

Forum stworzone na podstawie serialu The 100. Styl, ogłoszenie, wszystkie kody oraz grafika znajdujące się na forum zostały stworzone przez administrację.