IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stołówka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Pon 10 Sie 2015 - 14:48

Usłyszawszy słowa Prezydenta, zatrzymał dłoń z bułką tuż przy ustach. Pierwszą myślą było, że przecież jeszcze nie złożyli podziękowania, czy tam modlitwy, czy jakkolwiek nazwać ten przedposiłkowy rytuał i już miał odłożyć pieczywo na talerz, żeby złapać dłonie siedzących obok niego osób, w tym przed chwila przybyłej blondynki, której nie skojarzył. A wydawałoby się, że zna się tu wszystkich, w końcu nie było ich tu tak wiele.
Prezydent jednak zaczął zupełnie niespodziewany temat, co na moment nakazało Dexterowi zapomnieć o domagającym się napełnienia żołądku i czekającej na ten los bułce. Oczywiście, że słyszał o wspomnianej przez prezydenta grupie. Tak jak i słyszał o dziewczynie z zewnątrz. Ba, nawet przez chwile próbował ją odnaleźć, bo zaintrygowała go ta sprawa, słyszał, że jest zupełnie inna od Ziemian. Ale jakoś nigdy nie miał okazji jej spotkać, bo schodzenie do kwarantanny wymagałoby ubrania kombinezonu, a do tych nie miał dostępu. No cóż, pewnie w końcu ją pozna.
Patrząc w oczekiwaniu na Prezydenta, kontem oka zauważył jak ręka siedzącej obok blond nastolatki zadrżała i spadło z niej kilka kawałków ziemniaków. Wyglądała na poruszoną. Pochylił się lekko w jej kierunku i odezwał się szeptem.
- Nie martw się, jesteśmy bezpieczni wewnątrz góry. Nasza w tym rola, żeby zapewnić wam bezpieczeństwo. - Uśmiechnął się do niej pokrzepiająco. Uznał, że trochę się przestraszyła obecności kogoś obcego i jeszcze mniej znanego od Ziemian.

_________________

Dexter Sullivan

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Pon 10 Sie 2015 - 16:26

Jarvis rzadko pojawiał się na stołówce w typowych porach. Jego tryb życia zdecydowanie różnił się od reszty, więc nic dziwnego, że czasami po prostu nie wyrabiał się na ogólnie przyjętą godzinę. Choć oczywiście czasem mu się zdarzało. Częściej jednak się spóźniał, dojadał resztki, ale wcale mu to nie przeszkadzało. Gdyby jedzenie kartonu i mąki miało mu zapewnić odpowiednią ilość witamin, minerałów, masy i gwarantowałoby przeżycie, z chęcią by się na nie przerzucił nie zważając na smak. Kto by tam przejmował się smakiem. Na pewno nie on.
Wpadł zatem na stołówkę spóźniony, niemal w biegu chwycił jakąś bułkę, czy cóż tam przygotowano dla pustych żołądków jego pobratymców, ale nie zdążył nawet zająć jakiegoś ciekawszego miejsca, kiedy odezwał się prezydent.
Wprawdzie wypowiedziane przez niego słowa nie były na tyle epokowe, by Jarvisowi odeszła ochota na jedzenia, jednak wywołały pewien szok. To było potwierdzenie. Rzadko potwierdzano plotki dotyczące życia poza, a mieszkańcy Mount Weather nie mogli ich w żaden sposób zweryfikować, zamknięci w swojej dziupli jak jakieś nieopierzone pisklaki. To było na tyle interesujące, że chwycił pierwsze lepsze krzesło i posadził na nim swój tyłek, nawet nie zwracając uwagi na osoby siedzące w pobliżu. Nie, żeby kiedykolwiek był specjalnie towarzyski, ale tym razem nawet na nich nie spojrzał. Wlepił za to wzrok w prezydenta, zastanawiając się, czemu ma służyć jego obecność tutaj i wspomnienie o niemal mitycznych ludziach, którzy okazywali się istnieć naprawdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Sro 19 Sie 2015 - 11:03

Pojawienie się w okolicy nowej grupy na pewno było dla mieszkańców Mount Weather czymś niecodziennym. Zwłaszcza, że owa grupa nie przypominała osób, które do tej pory można było spotkać 'na zewnątrz'. Przybysze bardziej swoim wyglądem przypominali mieszkańców Góry, więc może właśnie dlatego prezydent Dante czuł się w jakiś sposób za nich odpowiedzialny. Doskonale zdawał sobie sprawę, że znaleziona niedawno nastolatka należała do tej grupy, chociaż ona wolała się do tego nie przyznawać. Nie miał jednak zamiaru zdradzać jej sekretu, ponieważ nie chciał, żeby znalazła się w ogniu pytań, czy też żeby inni mieszkańcy zaczęli okazywać jej otwartą niechęć. Jednak nie chciał też, żeby przybyła grupa została pozostawiona sama sobie. Nie zamierzał ściągać ich tutaj siłą, lecz wydawało mu się, że w jakiś sposób powinni im pomóc. Dlatego odchrząknął cicho, zastanawiając się jak mógłby 'wybadać', czy inni mieszkańcy podzielają jego zdanie. - Pracownicy centrum dowodzenia, którzy nadzorują okolicę uważają, że grupa ta składa się jedynie z młodych osób, w dodatku bardzo podobnych do nas - powiedział, dając swoim ludziom chwilę, żeby mogli tą informację przyjąć do wiadomości i przetworzyć. Nie miał zamiaru narzucać im swojego zdania, wolał żeby sami zastanowili się nad tą sprawą, podjęli własne decyzje. Oczywiście miał taką cichą nadzieję, że zgodzą się z nim, że powinni wesprzeć obcą grupę, jednak jeżeli postanowią inaczej, to nie będzie tej decyzji kwestionował. - Ale to nie sprawa, którą powinniśmy omawiać przy obiedzie. Chciałem was po prostu powiadomić o sytuacji na zewnątrz - uśmiechnął się dobrodusznie do zebranych. - A teraz złóżmy nasze codzienne podziękowania... - dodał...
    For the past and the future we serve.
    - We give thanks.
    Good health, good food and good company.
    - We give thanks.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Sob 29 Sie 2015 - 0:04

Corni popatrzyła ze strachem na mężczyznę, który się do niej odezwał. Czy naprawdę chciał ją pocieszyć, czy może wiedział kim tak naprawdę jest i miał zamiar ją wydać? Może i wydawał się sympatyczny, a jego słowa teoretycznie brzmiały pocieszająco, jednak Cornelia już dawno przekonała się, że słowa to tylko wiatr. Teraz mógł być miły, ale kto wie, być może chciał wzbudzić w niej zaufanie, żeby potem ją skrzywdzić? Dziewczyna nigdy nie należała do najodważniejszych, a ostatnie przeżycia tylko jeszcze bardziej to pogłębiły. Nie była tchórzem, ale odważna też nie była. Właściwie to od jakiegoś czasu żyła w ciągłym strachu. Miała nadzieję, że wszystko się zmieni, kiedy znajdzie się w bezpiecznym miejscu, bo przecież Mount Weather takie było. Jednak wszystko było nie tak, a Cornelia przez cały czas żyła w strachu, że mieszkańcy Góry dowiedzą się kim jest i postanowią ją zamknąć. Kiedy była w sali szpitalnej trochę się rozejrzała i widziała ludzi, których krew wykorzystywana była do leczenia. Nie wiedziała kim są, ale nie chciała też stać się jedną z nich. Była posłuszna tym, którzy wiedzieli, że nie urodziła się w bazie, a do reszty osób odnosiła się z dystansem i chłodną uprzejmością.
Chwila strachu minęła i dziewczyna stwierdziła, że musi grać w grę, którą sobie wybrała. Skoro chciała udawać 'tutejszą', to nie powinna reagować strachem na każdego, kto się do niej odezwie. Przeniosła wzrok na swój talerz - W-w-wieem. - odpowiedziała mężczyźnie, ściskając swe ręce pod stołem, żeby opanować drżenie. Aktorką najlepszą nie była, toteż nie ma co się dziwić, że jej odpowiedź mogła nie być zbyt przekonywująca. Miała jednak nadzieję, że mężczyzna zrzuci to na to, że jest jakąś lękliwą nastolatką, którą przeraża to, co jest na zewnątrz. Właściwie to nie było zbyt wielkim kłamstwem, bo naprawdę przerażał ją świat na powierzchni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Stołówka   Czw 10 Wrz 2015 - 11:44

Wysłuchał słów Prezydenta z uwagą i nawet poświęcił kilka sekund na zastanowienie się nad całą tą sytuacją. Spojrzał znowu na siedzącą obok dziewczynę, która w jego mniemaniu była poruszona i przestraszona tym, że poza górą dzieje się coś, co do tej pory nigdy nie miało miejsca.
Skoro grupa obcych osób składała się z nastolatków, a obok siebie miał przykład nastolatki, którą przerażał świat zewnętrzny, to De był zdania, że tamtym trzeba pomóc. Skoro tak nagle się tu znaleźli i nie wyglądali na Ziemian, to z pewnością otoczenie tez było dla nich nowe i mogli faktycznie potrzebować wsparcia. Może nie od razu wprowadzki do Góry, ale dobrze byłoby nawiązać z nimi jakiś kontakt.
- Hej, nie ma się czego bać. - Znowu uderzył w pokrzepiający i opiekuńczo przyjazny ton, spoglądając na podenerwowaną blondynkę. - Jestem Dexter, a ty jak masz na imię? - To powinno ją jeszcze bardziej podnieść na duchu i uspokoić nerwy, które wyraźnie i fizycznie ją spinały.

_________________

Dexter Sullivan

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stołówka   

Powrót do góry Go down
 

Stołówka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Stołówka
» Stołówka
» Sala Rzeźbionego Stołu
» Stołówka
» Stołówka więzienna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
What's wrong with a little chaos? :: Ziemia :: north :: Mount Weather :: Poziom 5-

Forum stworzone na podstawie serialu The 100. Styl, ogłoszenie, wszystkie kody oraz grafika znajdujące się na forum zostały stworzone przez administrację.