IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar



PisanieTemat: Kuchnia   Nie 22 Lut 2015 - 18:25

Miejsce pracy kucharzy, którzy przygotowują posiłki dla wszystkich mieszkańców Mount Weather. Jest to przestronne pomieszczenie wyposażone we wszystkie sprzęty kuchenne, jakie można było dostać w XXI wieku. Znajdują się tutaj kuchenki, lodówki, mikrofalówki, oraz takie sprzęty AGD jak miksery, czy też czajniki elektryczne. Prawdziwy raj dla osób kochających gotować. Dzięki samowystarczalności pod względem produkcji żywności, kuchnia w MW jest zawsze pełna najróżniejszych składników spożywczych, które są w tym miejscu przerabiane na pyszne posiłki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Góral
avatar



PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw 9 Lip 2015 - 15:34

|| Począteczek

Trochę zgłodniała. W sumie poczuła głód dopiero po przebudzeniu w kwaterze, po kilkugodzinnym śnie. Cała noc na oddziale potrafiła wyczerpać, a niestety badania odbierały jej apetyt i w zależności od tego jak długo przebywała na badaniach tak długo chodziła o pustym żołądku. Potem zazwyczaj z przerywanego snu budziło ją burczenie w brzuchu i lekko rozespana i w pewnym nieładzie szła do kuchni. Czasem trafiała akurat na posiłek innym razem sama sobie coś szykowała.W dzień, albo w nocy jak tym razem…
Na ramiona narzucony miała jakiś sweter i ziewając raz za razem przeszła powoli do kuchni. Zawsze chodziła powoli, co mogło wyglądać dość śmiesznie z pozycji obserwatora. Tak jakby nigdzie i nigdy się nie spieszyła.
Kiedy wymacała włącznik światła na chwilę musiała zmrużyć oczy. Przywyknięcie do jasnego światła zajęło jej moment, podczas którego przebierała po podłodze zastanawiając się co zjeść. Miała cichą nadzieję, że w lodówkach znajdzie jakieś pozostałości po kolacji, bo nie była mistrzem patelni… ale koniec końców i tak musiała coś sobie przygotować.

Siedziała na blacie kuchennym i rozglądała się dookoła przeżuwając spokojnie marną, ale własnoręcznie wykonaną kanapkę. Ku swojej złości przy okazji przycięła sobie palca co zauważyła po dłuższej chwili kiedy zauważyła na swoich spodniach czerwone plamki, a na podłodze porozcierane stopami smugi krwi. W tej chwili sytuację miała już opanowaną i niewiele przejmowała się faktem, ze ktoś mógł tu wejść i bardzo się zdziwić kiedy tak robiła co robiła nie zauważając, że z palca leci jej ciurkiem krew. Zanim zaczęła jeść uprzątnęła podłogę, ale spodnie musiała już oddać komuś kto się n tym znał – o plamach posiadała jeszcze mniejszą wiedzę niż o kuchni…

_________________

Yeah, let's be clear, I'll trust no one
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw 9 Lip 2015 - 17:16

Jarvis rozpoczynał dzień niebywale wcześnie. Ilość obowiązków jaką dobrowolnie na siebie nałożył sprawiała, że nie miał czasu na więcej niż trzy czy cztery godziny snu, a ponieważ organizm najlepiej regenerował się między dwudziestą drugą, a pierwszą, właśnie wtedy spoczywał grzecznie w łóżku, by obudzić się nieco później. Początkowo nie było łatwo przyzwyczaić się do takiego trybu życia - z czasem jednak stało się to rutyną, a Vandenberghe odkrywał różne tricki, które pomagały mu jakoś funkcjonować. W końcu nikt nie chciał, a już na pewno nie Jar, by jeden z lekarzy przysypiał podczas pełnienia swoich obowiązków. Badania badaniami, praca pracą.
Jednym ze sposobów na dostarczenie odpowiedniej ilości energii do organizmu było z pewnością jedzenie. I prawdopodobnie jednym z lepszych i podstawowych, tuż obok snu, który rekompensował sobie niedorzecznymi wręcz porcjami. Siedem razy dziennie. Zazwyczaj sam przyrządzał sobie coś w miarę jadalnego, często chomikował w swoim pokoju produkty, które nie musiały być trzymane w lodówce, a jeśli już korzystał z grupowego żywienia, zawsze prosił o drugą porcję. Pewnie ktoś inny zmieniłby się po jakimś czasie w pączka, ale Jarvis przemieniał kalorię na aktywność, więc jakoś się trzymał.
Nie wyglądał wcale na wyrwanego ze snu, kiedy miarowym krokiem przemierzał korytarze, by dojść ze swojego pokoju do kuchni. Nic to, że wcześnie. W razie pytań odpowiadał jedynie, że cierpi na bezsenność albo tłumaczył się dokształcaniem. Wszyscy lubili być pod opieką wykształconych lekarzy, więc nikt nie narzekał.
Dotarł wreszcie do kuchni i przystanął w drzwiach, zaskoczony nieco obecnością innego człowieka. Nie sądził, że spotka tu kogoś w środku nocy - najwyraźniej jak dotąd on i Jewels mijali się jakoś, a w środku dnia zawsze przebywał tu jeszcze ktoś inny, więc nie znalazł się nigdy z dziewczyną sam na sam. Nie przypominał sobie nawet, by kiedykolwiek zamienili więcej słów niż tylko grzecznościowe powitanie, więc nieco się zakłopotał. Ale cóż, czym było się przejmować? Po prostu spotkali się w kuchni o dziwnej porze.
- Cześć. - powiedział w końcu, zdając sobie sprawę z tego, że wgapianie się w dziewczynę z progu nie jest chyba zbyt kulturalne. Uśmiechnął się trochę nieporadnie i zamknął za sobą starannie drzwi, by zaraz zrobić parę kroków w jej stronę. A raczej w stronę lodówki tuż obok niej. I kiedy tak sobie, nieco skrępowany, szedł, dostrzegł na jej spodniach plamy. To nie tak, że patrzył się na jej nogi! Po prostu miał lekarski czujnik. Zaraz jego zainteresowane spojrzenie powędrowało wyżej, by zarejestrować krew lejącą się z przeciętego palca. Zamrugał nerwowo i odchrząknął. - Hm, czy ty przypadkiem nie krwawisz? - upewnił się, bo może mu się wydawało, czy coś. Młoda medyczna wcale nie wyglądała na szczególnie przejętą tym faktem, więc może jednak za krótko dziś spał i miał jakieś omamy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Góral
avatar



PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw 9 Lip 2015 - 21:58

Jewels uniosła twarz kiedy w drzwiach nagle ktoś się pojawił. Nie to, żeby wytrąciło ją to z równowagi. Ale nie spodziewała się tutaj nikogo w nocy. W nocy ludzie raczej spali, ona w większości przypadków też. Dopiero chwilę później rozpoznała w osobniku Jarvisa. Ostatnio czasem widzieli się na korytarzu w części szpitalnej, ale nie znała go jakoś bardzo…. Tyle co powiedział jej brat kiedy niby od niechcenia zaczęła go wypytywać.
Zamarła na sekundę z kanapką w dłoni i najpierw szybko przełknęła kęs, a potem mruknęła ciche hej w odpowiedzi na jego przywitanie. Chyba trochę za bardzo się gapiła, ale i on najpierw patrzył na nią, a później przeniósł wzrok na jej nogi i wtedy załapała, że zapomniała o tym cholernym palcu. Mogła go chociaż obandażować. Nie dała się wytrącić z równowagi, przez wiele lat uczyła się opanowania i czekała aż się odezwie.
- Człowiek w tym bunkrze nawet sobie spokojnie nie może pokrwawić… - Westchnęła i uśmiechnęła się lekko, oczywiście, obracając sprawę w żart. Odłożyła swoją kanapkę i uniosła palec do ust zanim ruszyła w stronę poszukiwania czegoś co mogłaby założyć jako opatrunek. – Wiesz jak to jest, dopóki nie zobaczysz to nie istnieje. – Oderwała na chwilę palec i spojrzała na Jarvisa przez ramię. – Musiałam się zaciąć przy krojeniu. – Otwierała szufladę jedną za drugą. Trochę się wzburzyła jego nagłym pojawieniem się, bo musiała udawać. Strasznie nie lubiła udawać. Czasem chciała po prostu powiedzieć, że nie boli i nie zauważyła, bo właściwie nie wie co to ból. Fizyczny. Och co to byłaby za draka gdyby to zrobiła. Już widziała w głowie obrazy niektórych lekarzy, którzy prowadzili na niej testy – oto ich obiekt wyjawił sekret i teraz muszą traktować go… inaczej…
W końcu znalazła jakieś zabłąkane plastry i zaczęła manipulować przy opakowaniu. Jednocześnie znów uniosła głowę i spojrzała na Jarvisa.
- Trochę późno jak na siedzenie w kuchni, nie sądzisz? - Zagaiła jakby sama wcale nie siedziała teraz, w nocy, w kuchni.

_________________

Yeah, let's be clear, I'll trust no one
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią 10 Lip 2015 - 10:44

Uśmiechnął się trochę nieporadnie, słysząc słowa dziewczyny i wodził za nią oczami, kiedy szukała plastrów. Przecież doskonale wiedział, gdzie ukryte są w kuchni apteczki, ale jakoś nie mógł się ruszyć. Dopiero, kiedy uświadomił sobie, że to on jest tutaj lekarzem i nie powinien tak bezczynnie patrzeć na działania Jewels, porzucił swoje bezpieczne miejsce przy lodówce i do niej podszedł, wyciągając z jednej z szafek niewielką apteczkę. Tak, z tej szafki, do której dziewczyna nie zajrzała, bo nikt by nie podejrzewał, że właśnie tam apteczka może być ukryta.
- Pokaż. - poprosił spokojnym głosem. Jego zwykłe opanowanie sprawiało, że najczęściej trafiały do niego dzieci, więc miał pewne doświadczenie w postępowaniu z niesfornymi pacjentami. Nie, żeby Jew była niesforna czy coś. Po prostu...
Obejrzał w skupieniu ranę i podprowadził łagodnie dziewczynę do jednego ze zlewów. - Trzeba przemyć. - wyjaśnił, odrywając na moment wzrok od jej palca, a potem podsunął go pod strumień wody, którą zdążył odkręcić. Przez moment patrzył, jak spływający strumień zabarwia się na czerwono, sięgając jednocześnie po gazik. Sprawnie i delikatnie osuszył przemytą ranę i zmarszczył na moment czoło, przyglądając się jej uważniej.
- Na szczęście nie jest zbyt głęboka. - mruknął do siebie, jakby zapominając o obecności dziewczyny. Tylko on i jej palec, ale cóż, taka była jego lekarska natura - gdyby nie jej rana, nigdy nie podszedłby tak blisko, a co dopiero mówić o dotknięciu.
Wziął zatem plaster, usadził Whiffleleaf na krześle i profesjonalnie zakleił ranę, dopiero wtedy przypominając sobie o obecności dziewczyny. - Hm, powinnaś uważać. - stwierdził, odsuwając się od niej z pewnym speszeniem i przypomniał sobie, że chyba o coś go pytała, zanim rozpoczął akcję ratunkową. - Pora jak każda inna. - odpowiedział więc i wrócił do swojego bezpiecznego miejsca przy lodówce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Góral
avatar



PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią 10 Lip 2015 - 11:52

Chyba nie zauważył, że podczas przeszukiwania szafek znalazła jakieś opakowanie. Szybko i dość dyskretnie schowała je z powrotem do szuflady i odwróciła się. Pozwoliła mu obejrzeć swój palec, który przecież nie wyglądał tak źle w porównaniu do tego co już jej się zdarzało. Zranienia i oparzenia. Jewels zerknęła po swoich rękach i z ulgą, trochę była jeszcze senna, uświadomiła sobie, że ma na sobie sweter i jej ramiona, które od łokcia w górę wyglądały dla postronnych co najmniej niepokojąco są zakryte.
- To nic wielkiego. – Odparła kiedy pociągnął ją w stronę zlewu żeby przemyć nacięcie. W sumie i tak przy kolejnych badaniach się wygoi, kiedy będzie leżała na kozetce i pobierze krew. Trochę ją wzdrygnęło na tę myśl, ale równie dobrze mógł pomyśleć, że zatrzęsła się lekko od zimna. Pod ziemią nie zawsze panowała idealna temperatura. Jewles przez chwilę przyglądała się mu, ale zaraz odwróciła wzrok na przeciwległą ścianę. Za chwilę znów ruszyła za nim i usiadła na krześle bez żadnego sprzeciwu. Możliwe, że u niej też uruchomił się dobrze znany jej schemat…
- Tak, wiem. – Odparła spokojnie podnosząc się z krzesła kiedy już odszedł i sięgając po swoją kanapkę, której nie skończyła jeść. Oparła się o blat. – Ostrożność i uwaga. Ale co mam poradzić, jestem taka… nierozgarnięta. – Niby ironiczny komentarz, ale na jej twarzy nie pojawił się uśmiech tylko krzywy grymas. Po prostu nic innego nie słyszała od momentu, w którym jej rodzina dowiedziała się o jej chorobie. Dokończyła te kilka kęsów które jej zostały i po chwili trochę się rozluźniła. – Środek nocy, głód wziął górę nad ostrożnością. – Dodała i skrzyżowała ręce na klatce piersiowej. – No nie wiem czy dużo osób tutaj prowadzi taki tryb życia… Wolą spać w swoich kwaterach. – Stwierdziła.

_________________

Yeah, let's be clear, I'll trust no one
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią 10 Lip 2015 - 12:32

Otworzył lodówkę, szukając czegoś dobrego na śniadanie, by zaraz wyjrzeć zza otwartych drzwi.
- Nie przejmuj się, czasami tak się zdarza. - odpowiedział na jej słowa o braku rozgarnięcia i znów zniknął, przynajmniej od pasa w górę, bo zasłaniały go drzwiczki. Przez moment zastanawiał się nad tym, co wybrać, ale jakoś nie mógł się zdecydować. Zamknął więc lodówkę na moment, jakby oczekiwał, że kiedy znów ją otworzy znajdzie w niej coś zupełnie innego.
- Cóż, człowiek mimo wszystko zwykle potrzebuje przynajmniej siedmiu godzin snu, a że ogólnie przyjęło się, że sypiamy w tym czasie, a nie innym... - Wzruszył ramionami, jakby zupełnie zapominając o tym, że sam sypia o połowę krócej. Poza tym, pod ziemią to wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Układ godzin wynikał bardziej z historii ludzkości niż rzeczywistej przydatności, bo nie ograniczało ich światło słoneczne. Właściwie czemu nie mogliby wprowadzi nowego systemu z podziałem na dwie grupy, dzienną i nocną? Ciągła praca i nieprzerwane badania mogłyby zrewolucjonizować... ale nie, przecież to było o wiele więcej. Zegar biologiczny mógł być zaburzony przez sposób ich życia, ale trudno powiedzieć, czy dałoby się to zastosować. Mimo wszystko Jarvis stwierdził, że jeszcze nad tym pomyśli.
- Hm, więc, hm, co tam u ciebie? - Do pełni szczęścia brakowałoby tylko "hm" jeszcze na końcu. A potem stwierdził, że zajrzy do lodówki jeszcze raz, bo coś jednak zjeść powinien.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Góral
avatar



PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 14 Lip 2015 - 10:00

Jewels podążała wzrokiem za ruchami Jarvisa kiedy otwierał lodówkę i znów ją zamykał żeby w końcu otworzyć ją raz jeszcze. Uśmiechnęła się lekko i poprawiła na swoim miejscu. W sumie ciągle czuła się odrobinę głodna… a może było to zwyczajne zmęczenie? Te dni „po” zawsze dawały jej się we znaki. Po prostu była taka osowiała i może trochę zbyt marudna i złośliwa… Taka przypadłość. Ale z drugiej strony lubiła pogadać z kimś kto nie wiedział i nie drgał nerwowo kiedy szła i nie patrzyła pod nogi. To była rozluźniająca odmiana.
- Siedem godzin snu brzmi dobrze. – Odparła spokojnie i oparła ręce o blat za swoimi plecami. Uniosła na chwilę twarz w górę tak jak za każdym razem kiedy wychodziła na zewnątrz i czuła ciepłe promienie słońca. To była jedyna pozytywna rzecz, która wynikała z jej leczenia. Mogła doświadczyć tego o czym mieszkańcy Mount Weather wciąż tylko marzyli. – Nie wiem kiedy ostatnio tyle spałam, szkolenia medyczne potrafią… wykończyć. – Stwierdziła i machnęła kilka razy nogami. Zaraz jednak stwierdziła, że to zły pomysł, bo pod półką nie było pustej przestrzeni i kilka razy walnęła piętami we fronty szafek. Nie dobry pomysł, mógłby ją zdradzić. Jewels podciągnęła się i wyprostowała układając ręce na nogach. Spojrzała na Vandenberghe’a kiedy zapytał ją co u niej.
- Nic takiego. – Wzruszyła kilka razy ramionami i zabrała ręce z nóg. Postukała palcami o blat. – Szkolenia, posiłki, spanie, jedzenie. Fantastyczne życie w Mount Weather. A u ciebie?

_________________

Yeah, let's be clear, I'll trust no one
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 14 Lip 2015 - 17:59

- Kwestia przyzwyczajenia. - stwierdził, wzruszając ramionami i wciąż wgapiając się we wnętrze lodówki. Ostatecznie wygrzebał z tylnej części jakieś zaginione resztki czyjejś kolacji, które wyglądały na szczęście dość jadalnie, jak dla niego. - Kiedy ja się szkoliłem, nie było takiej masakry. Widać zależy im na czasie. - odpowiedział trochę nieuważnie, otwierając plastikowe pudełko i z nieco zabawną miną powąchał jego zawartość. Pachniało równie dobrze, jak wyglądało, więc stwierdził, że pozbawi kogoś problemu z utylizacją tych resztek spaghetti i umieści je w swoim brzuchu. Rzucił szybkie, nieco zaniepokojone spojrzenie Jew, gdy przez myśl przeszło mu, że przecież ona może być osobą, która to spaghetti przygotowała i niezbyt ucieszy się z jego podkradania. Nie zauważył jednak w jej zachowaniu nic szczególnie karcącego, pewnie nie domyśliła się nawet, że to nie on przygotował danie (a przynajmniej taką miał nadzieję, bo nie chciał wyjść na złodzieja lodówkowego), więc nieco uspokojony zasiadł naprzeciwko niej na krześle, uprzednio wyciągając jeszcze sztućce. Nie zwrócił szczególnej uwagi na jej machanie nogami, choć zarejestrował nieco irytujący dźwięk obijających się o pudła stóp. - Brzmi dość... smutno. - Pokiwał głową. Jarvis, mistrz podnoszenia ludzi na duchu. - Podobnie. Z tym, że zamiast szkoleń mam pracę. I jeszcze wciskam tam czasem trochę czytania albo gry na gitarze. - odpowiedział, nie dodając oczywiście do przedstawionego planu swoich nieszczęsnych badań. Przez moment panowała nieco niezręczna cisza, kiedy pakował sobie powoli jedzenie do ust, a żadne nie wiedziało co powiedzieć. - Wiesz, gdybyś miała z czymś problemy... - zaczął w końcu, bo to chyba było w dobrym guście, oferować pomoc - zawsze możesz do mnie przyjść, w końcu coś z tego szkolenia pamiętam. - Uśmiechnął się nieco pociesznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Góral
avatar



PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 28 Lip 2015 - 9:01

- Tak mi się wydaje, że to ja raczej zbyt wolno przyswajam wiedzę. – Stwierdziła i uśmiechnęła się przecierając zaspane oczy. Tylko głód ja obudził, więc kiedy się najadała powoli zaczynała odczuwać z powrotem potrzebę snu. Gdyby to wszystko nie było tak wyczerpujące może miałaby inne podejście.. Chociaż nie. Zdecydowanie nie. Jakkolwiek by nie patrzyła, punkt widzenia zawsze był taki sam – robi to bo nie ma wyboru. Gdyby miała – wtedy moglibyśmy pogadać inaczej.
Jewels ziewnęła krótko i spojrzała przepraszająco na Jarvisa.
- Brzmi, tak jak brzmi. – Powiedziała spokojnie i zsunęła się z blatu kuchennego na podłogę. – Nie jest słodko, więc czemu miałabym tak mówić? – Zapytała czysto retorycznie i rozejrzała się jeszcze przez chwilę po kuchni jakby czegoś szukała. Oczywiście tak nie było, ale jeszcze przez chwilę szukała pretekstu żeby zostać i pogadać. Odkładając rzeczy, któych użyła do zrobienia sobie jedzenia na miejsce słuchała tego co mówił i uśmiechnęła się szeroko kiedy powiedział o muzyce i książkach. – Uwielbiam czytać, gdyby nie biblioteka to moje wywody byłyby jeszcze bardziej smutne. – Powiedziała i przystanęła. – A grać nie umiem… Może kiedyś posłucham ciebie?
Przez chwilę milczała i przestąpiła z nogi na nogę zanim wzięła głęboki oddech będąc gotową do wyjścia. Nie mogła szukać swojego organizmu…
- Tak, chętnie. – Powiedziała szybko kiedy Jarvis zaproponował jej pomoc w nauce. Może nawet odrobinę zbyt szybko, więc powoli podeszła do drzwi i wtedy jeszcze się obróciła w jego stronę. – Zgadamy się. – Rzuciła z lekkim uśmiechem i zniknęła za rogiem.

zt

_________________

Yeah, let's be clear, I'll trust no one
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kuchnia   

Powrót do góry Go down
 

Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
What's wrong with a little chaos? :: Ziemia :: north :: Mount Weather :: Poziom 5-

Forum stworzone na podstawie serialu The 100. Styl, ogłoszenie, wszystkie kody oraz grafika znajdujące się na forum zostały stworzone przez administrację.