IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Droga prowadząca do TonDC

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar



PisanieTemat: Droga prowadząca do TonDC   Pon 23 Lut 2015 - 19:31

Jedna z dróg, które naprawdę wyglądają jak droga. Prowadzi z południa i jest często używana przez Ziemian, przez co jest w naprawdę dobrym stanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Dead
avatar



PisanieTemat: Re: Droga prowadząca do TonDC   Sob 4 Lip 2015 - 20:09

Cały ten dramat, który obecnie panował w TonDC był dla Vix zupełnie zbędny. Osobiście nie rozumiała, czemu ludzie tak bardzo boją się tych, którzy spadli z Nieba. Powinni raczej ich poznać, może by się czegoś nauczyli. Vixienne nie potrafiła pojąć, jak można być tak okrutnym i chcieć po prostu wszystkich pozabijać, mimo że nie wie się, kim ci ludzie tak naprawdę są. Jak na jej oko nie różnili się zbytnio od nich. No może ubrania mieli trochę inne, ale to chyba była jedyna różnica. Żeby nie uczestniczyć w tych wszystkich kłótniach i sporach, młoda uzdrowicielka udała się na poszukiwania roślin, które uzupełniłyby jej zapasy lekarstw. Przy tym zajęciu mogła odetchnąć, cieszyć się otaczającą naturą i mieć chociaż trochę spokoju. Nikt się nigdzie w pobliżu nie kłócił, nikt nie krzyczał. W miejscu, w którym nachyliła się, żeby zbierać zioła było zupełnie cicho i wręcz sielsko. Nareszcie miała chwilę spokoju i wytchnienia, kiedy to mogła zebrać myśli i po prostu być sobą. Męczyło ją to, że nikt nie traktował jej zbyt poważnie, mimo że znała się na tylu rzeczach. Wszyscy traktowali ją jak małą dziewczynkę, która może i potrafi rozróżnić parę roślinek, ale nic poza tym. Było to naprawdę bardzo irytujące i już nie raz Vix musiała się upominać o swoje, udowadniać, że jest kimś więcej. Szkoda tylko, że sytuacja ciągle się powtarzała i za każdym razem dziewczyna musiała udowadniać swoją wartość...

_________________
Odwaga nie polega na nieodczuwaniu strachu, ale na umiejętności działania mimo niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



PisanieTemat: Re: Droga prowadząca do TonDC   Sob 4 Lip 2015 - 20:22

Większość Ziemian wciąż nie wierzyła, jak bardzo skaikru mogą być niebezpieczny. Niektórzy wręcz bagatelizowali problem, uważając, że na pewno dadzą sobie radę z taką bandą, kiedy przyjdzie będzie taka konieczność. On był jednak inny. Zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie nieśli ludzie, którzy spadli z Nieba. Dobrze wiedział, że byli bardziej podobni do Górali, niż do Ziemian i wiedział, co się stanie, jeżeli się ich nie pozbędą. Dlatego też zamierzał uświadomić swoich ludzi o zagrożeniu. Pokazać jak bardzo bezwzględni potrafią być skaikru, którzy zabili już jedną z nich. Niby Afrah była wygnana, ale nie zmieniało to faktu, że została przez kogoś zamordowana. Widział jej ciało. Mogli mówić, że to mógł być każdy, może nawet ktoś z ich wioski, ale on wiedział, że było inaczej. Nie chciał brać udziału w kłótni, która miała miejsce po przyniesieniu zwłok dziewczyny do TonDC. Zdecydowanie bardziej od gadania wolał działanie, a w jego głowie narodził się plan. To co miał zamiar zrobić było trudne, ale była to też jedyna droga, żeby uświadomić wszystkim niebezpieczeństwo, w jakim się znaleźli. Nie było innego wyjścia i ktoś to musiał zrobić. Najpierw jednak musiał poczekać na odpowiednią okazję, która, na jego szczęście nadarzyła się bardzo szybko. Podczas jednego ze swoich patroli zauważył samotną Vixenne, młodą, całkiem szanowaną uzdrowicielkę. W pobliżu nie było nikogo, a dziewczyna zdawała się być całkowicie pogrążona w swoich myślach. Cicho, niczym prawdziwy drapieżnik podkradł się do niczego niespodziewającej się kobiety. Zasłonił jej usta ręką, zanim zdążyła krzyknąć. Nie chciał tego robić, jednak nie było innego wyjścia. Szepcząc Yu gonplei ste odon poderżnął jej gardło w taki sam sposób, jak to zostało uczynione Afrah. Zwłoki dziewczyny zostawił przy drodze, zabrał jej łuk, nóż i wszystkie fiolki, tak, aby ludzie myśleli, że to robota skaikru, którzy po zabiciu uzdrowicielki jeszcze ją obrabowali. Miał zamiar wyrzucić wszystkie jej rzeczy do rzeki, aby nikt nigdy ich nie znalazł. Nikt nie miał się o tym dowiedzieć, a jego tutaj nigdy nie było. Tak sobie powtarzał, oddalając się od miejsca swojej zbrodni, jak najdalej się dało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Ziemianin
avatar



PisanieTemat: Re: Droga prowadząca do TonDC   Sob 11 Lip 2015 - 22:34

/z zarośli

Co prawda Deimos jakoś specjalnie ochoty na prowadzenie dziewczyny tak od razu do TonDC. Myślał, że Kaia zajmie się najpierw zwierzyną, potem ją przetransportuje do swoich ludzi, a następnie uda się sama do ich osady. Ale skoro nie chciała, to co on mógł na to poradzić? Wzruszył ramionami i ruszył w stronę z której przyszedł. Nie chcąc jednak prowadzić swojej nowej towarzyszki przez krzaki, zboczył trochę z kursu, tak że w końcu znaleźli się na drodze, którą mogli się poruszać znacznie szybciej, a tym samym szybciej dotrzeć do celu. Może i byli tutaj bardziej widoczni, ale Deimos był na swoim terenie, który patrolowali jego zwiadowcy. Bezpieczniej być już nie mogło. Przez większą część drogi panowała między dwójką podróżników taka trochę niezręczna cisza. Przez głowę zwiadowcy przepływały różne pytania, ale za każdym razem, kiedy chciał zadać jedno z nich, dochodził do wniosku, że wcale odpowiedź na nie go tak bardzo nie interesuje. Dlatego po prostu sobie odpuszczał i szedł dalej, trochę niezbyt ładnie ignorując swoją towarzyszkę. W końcu jednak wydarzyło się coś, co nie pozwalało na zachowanie milczenia. Niedaleko drogi, w trawie leżało ciało uzdrowicielki z TonDC - Vixenne.
- Chit*... - wyszeptał zbliżając się do martwej dziewczyny, którą przecież tak dobrze znał. Parę razy zajmowała się jego ranami, a przy tym zawsze była taka odważna i pełna energii. Nic dziwnego, że Deimos nie potrafił zrozumieć jak to możliwe, że leżała tutaj, przy drodze, która prowadziła do ich domu, zupełnie bez życia. Uklęknął obok ciała, zasłaniając palcami jej oczy - Yu gonplei ste odon - powiedział z ciężkim sercem. Przyjrzał się jej ranie na szyi, która wyglądała tak samo jak ta, która pozbawiła życia wygnanej Afrah. Czy to był przypadek, czy też może robota skaikru? A może ktoś z TonDC był mordercą? Ciężko było odpowiedzieć na te pytania właśnie w tej chwili. Deimos jednak wiedział jedno - ciało Vix trzeba zanieść do wioski. Trzeba też zwołać zebranie i postanowić, co dalej robić.



*co

_________________

better the butcher than the meat
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Ziemianin
avatar



PisanieTemat: Re: Droga prowadząca do TonDC   Sob 11 Lip 2015 - 23:07

Pewnie gdyby nie setki takich sytuacji, w jakiej była teraz, to faktycznie najpierw udałaby się do rodziny, zostawiła tam zwierzynę i dopiero wróciła do osady tubylców, ale jednak było kilka "ale". Przede wszystkim nie znała drogi do osady. Na pewno znalazłaby ją bez jakiś super wielkich problemów, każde stworzenie, w tym również ludzie, zostawia ślady, a i miejscowi pewnie nie kryli się specjalnie z zacieraniem każdego maleńkiego śladu na szlaku, ale jednak iść z kimś, kto zna drogę, to inna para kaloszy. Kolejnym ważnym powodem było zapobieżenie ewentualnej zasadzce, bo co, jeśli nieznajomy (swoją drogą, nadal nie znała jego imienia) tak naprawdę nie był przyjaźnie nastawiony i zaraz po powrocie do wioski ostrzegłby innych, że zbliża się intruz i lepiej profilaktycznie intruza unieszkodliwić? No i również dość istotną kwestią był sam fakt, że jeśli mężczyzna wróciłby do osady i oznajmił, że spotkał nieznajomą, która znajduje się na ich terenie, ale pozwolił jej odejść tymczasowo, to władze mogłyby to przyjąć... cóż, raczej nie skakaliby z radości na taką wieść, a wręcz mogliby zacząć podejrzewać go o spiskowanie. Tym bardziej wziąwszy pod uwagę nastroje panujące w TonDC, o których Kaia nie miała pojęcia. Spotkała się z każdą z tych sytuacji, jak i również z nieprzyjemnościami po bezpośrednim zawitaniu do wioski, ale podsumowując wszystko, była to najmniej inwazyjna metoda dla każdej ze stron.
Ale wracając do wędrówki naszych wędrowniczków, Kaia trzymała się jakieś pół koku za swoim towarzyszem, jednak w zasięgu jego wzroku. Co prawda sarna spoczywająca na jej ramionach ograniczała ewentualne ruchy, ale lepiej żeby widział, że nie zamierza go zaatakować znienacka. Milczała, bo i nie było sensu się spoufalać, skoro jeszcze nie wiadomo, czy w ogóle wróci z osady żywa, a i nie chciała wyjść na podejrzanie ciekawską.
I pewnie szłaby dalej tak w ciszy, gdyby niespodziewanie mężczyzna nie zboczył odrobinę ze ścieżki. Niemal od razu również zauważyła ciało dziewczyny. Odczekała chwilę, zanim się odezwała i miała przeogromną nadzieję, że nie zostanie wplątana w tę śmierć. Jeśli to było morderstwo.
- Jeśli potrzebujesz pomocy, to sarna chyba mi stąd nie ucieknie... - Co, jak co, ale zmarłym należy okazać szacunek, więc zapewne jej towarzysz chciał zabrać ciało dziewczyny do osady. A i Kaia mogła ewentualnie pomóc, sarnę zawsze można ukryć i zabrać później.

_________________
Kaia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Grounders
avatar



PisanieTemat: Re: Droga prowadząca do TonDC   Sob 11 Lip 2015 - 23:42

Pomimo pełnionej funkcji Raza nie zadzierała nosa, siedząc jedynie na tyłku i dysponując wojownikami. Zresztą byłoby to całkiem bez sensu, biorąc pod uwagę ilość wojowników. Niemniej jednak patrolowała z własnej woli. Samotnie. Obowiązki generała wymagały przebywania z ludźmi, a od kiedy Raza straciła rodzinę, stawała się coraz bardziej zdziczała, więc w zbyt dużych dawkach było to dla niej problematyczne. Gdyby nie te rzadkie patrole, pewnie w końcu by oszalała. Także powód, by znaleźć na drodze zdecydowanie miała. Więc się na niej znalazła.
Szła równym, pewnym krokiem. Nie brała konia, bo daleko nie zamierzała się oddalać. Właściwie zastanawiała się już nad powrotem, jednak ujrzała zbliżające się postaci. Przystanęła, wyciągając łuk i czujnie obserwowała otoczenie, chowając broń dopiero, gdy rozpoznała Deimosa. Nietrudne to było, prawdę mówiąc, bo znała go na tyle dobrze, że rozpoznać by go mogła nawet po sposobie, w jaki oddychał.
Nie rozpoznawała natomiast towarzyszącej mu kobiety, nienależącej do Klanu Lasu. Skoro jednak towarzyszyła wojownikowi... Szybko dostrzegła również, że o ile nieznajoma niesie sarnę, w rękach Deimosa nie znajduje się zdobycz z polowania, a ciało, które z bliska okazało się być ciałem Vixenne. Nieznacznie zmarszczyła czoło.
Położyła dłoń na rękojeści miecza, co było dość wymownym znakiem i gdy już się dostatecznie zbliżyli, powitała mężczyznę kiwnięciem głowy. Jedynie osoba naprawdę wprawiona odnalazłaby na jej twarzy cień cienia uśmiechu, który nie pojawiał się na widok każdego wojownika. Dla przeciętnego, a nawet bardzo dobrego obserwatora Raza pozostawała niczym niewzruszony posąg.
- Chon yu bilaik?* - zwróciła się do jasnowłosej, przeszywając ją przenikliwym spojrzeniem. - Co się stało? - Nie mogła powstrzymać się od zadania pytania Deimosowi, a jej spojrzenie padło na ciało uzdrowicielki.


*kim jesteś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Ziemianin
avatar



PisanieTemat: Re: Droga prowadząca do TonDC   Nie 12 Lip 2015 - 1:08

Miałam pięknego posta, ale wtedy mi przepadł, więc ten będzie jedynie marną kopią, która tamtemu nie dorasta do pięt. Głównie dlatego, bo nie pamiętam co w tamtym było, więc fml.
Właściwie to Deimos nie wiedział dlaczego tak od razu uznał, że Kaia ma dobre zamiary i nie chce go zamordować wbijając mu nóż w plecy jak tylko się odwróci, ale cóż. Raz kozie śmierć, prawda? W końcu mogła go zaatakować jeszcze w zaroślach, rzucić w niego nożem, zastrzelić strzałą, albo poszczuć wilkiem. Jednak tego nie zrobiła, więc zwiadowca uznał to za oznakę pokojowych zamiarów. Zazwyczaj najpierw strzelał, a dopiero potem pytał. Może dorastał, zaczynał ewoluować. Ciężko jednak było tego nie robić, zwłaszcza jak musiało się patrzeć na takich małych, przygłupowatych wojowników, którzy chcieli zabić każdego na swej drodze. Dobrze więc, że Kaia trafiła na niego, a nie na kogoś bardziej... narwanego. Obecnie Deimos nie był zbyt rozmowny, ale to głównie dlatego, że miał tak wiele spraw na głowie, tyle zmartwień związanych z jego ludem. To, co się teraz działo było bardzo niepokojące i chyba każdy na jego miejscu by się zamartwiał. Na szczęście jednak ich droga była prosta i nic nie zakłócało ich spokoju. Oczywiście wszystko co dobre i proste, w końcu musi się skończyć, więc i tym razem nie mogło być inaczej.
Spoglądając na martwe ciało uzdrowicielki, Deimos zastanawiał się, kim mogła być osoba, która dopuściła się tego czyny. Przejechał sobie ręką po brodzie, próbując zebrać myśli. Z tego jego 'otępienia' wyrwał go głos towarzyszki. - To nie będzie potrzebne - odpowiedział kręcąc głową Stedaunon don gon we en kikon ste enti* - dodał jeszcze. Vix nic już nie pomoże, a dla ludzi Kai sarna, którą dźwigał na pewno się przyda, co do tego Deimos nie miał wątpliwości. Marta uzdrowicielka nie była zbyt wielka, ani też ciężka, więc sam nie powinien mieć większych trudności z zaniesieniem jej ciał do ich osady.
Nie zdążył jednak niczego uczynić, gdyż na drodze rozległy się kroki. Wojownik automatycznie podniósł się, sięgając po łuk. Po chwili jednak rozpoznał w zbliżającej się postaci Razę, więc opuścił ręce, krzyżując je na piersi. Mógł się spodziewać, że generał od razu będzie chciała się dowiedzieć, kim jest Kaia. Na to Deimos był przygotowany - Em gaf gouthru klir**. - odpowiedział zanim blondynka miała szansę się odezwać - Obiecałem ją zabrać do naszej starszyzny, żeby mogła ubiegać się o swobodne przejście przez nasze ziemie - co jak co, ale zwiadowca miał zamiar dotrzymać swojego słowa i zaprowadzić Kaię do TonDC. W miarę swoich możliwości chciał też zapewnić jej bezpieczny powrót do swoich ludzi, ale nie mógł mieć stu procentowej pewności, że do tego dojdzie. W końcu on sam był tylko zwiadowcą i w wiosce znajdowali się ludzie ważniejsi od niego. - Won frag em op*** - odpowiedział na pytanie, które to już było skierowane do niego. Może i było to zbyt bezpośrednie stwierdzenie, ale co mógł więcej powiedzieć? Nic nie wiedział, oprócz tego, że Vix została przez kogoś zabita.


* The dead are gone and the living are hungry.
**szuka bezpiecznego przejścia
***ktoś ją zabił

_________________

better the butcher than the meat
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Ziemianin
avatar



PisanieTemat: Re: Droga prowadząca do TonDC   Nie 12 Lip 2015 - 1:34

Nie odpowiedziała na słowa mężczyzny, pozostała w miejscu, dając mu swobodę w manewrach, kiedy najpierw zajął się martwą, a następnie stanął naprzeciw przybyłej osoby. Usłyszała kroki, ale nie zareagowała w żaden sposób gwałtownie. Tak jak przypuszczała, był to ktoś z plemienia jej towarzysza, co nie było w żadnym stopniu dziwne, skoro znajdywali się na ich terenach.
Zdążyła jedynie otworzyć usta, ale nie dane jej było odpowiedzieć na zadane pytanie, została uprzedzona. Zamknęła więc na tę chwile buzię, bo wszystko, co sama chciała powiedzieć, zostało powiedziane za nią. Nie lubiła, kiedy ktoś tak robił, ale też nie był to pierwszy raz, porywcze reakcje i irytacje miała już dawno za sobą w takich sytuacjach. W tej obecnej chwili jej sprawa była trochę przyćmiona martwą dziewczyną i nie zamierzała się odzywać i narzucać ze swoją prośbą, dopóki nie zostanie o nic zapytana.

_________________
Kaia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Grounders
avatar



PisanieTemat: Re: Droga prowadząca do TonDC   Nie 12 Lip 2015 - 10:01

Raza przyjrzała się dokładniej dziewczynie, nie ukrywając swojego zainteresowania. To nie był moment na ukradkowe spojrzenia. Z całkowitą pewnością stwierdzić mogła, że nieznajoma nie należy do skaikru - zaprzeczał temu wiek, ubiór, a także rysy twarzy, które trudno było kojarzyć z tamtymi dzieciakami. Wszystko wskazywało na to, że jest Ziemianką, jednak nie posiadała cech szczególnie charakterystycznych dla któregokolwiek z Klanu, a przynajmniej Raza nie mogła ich dostrzec. Co robiła zatem na tutejszych ziemiach? Dokąd chciała iść? Nie było jednak zadaniem wojowniczki wypytywać nieznajomej, skoro Deimos zaprowadzić ją miał do starszyzny.
Zanim odpowiedziała, przeniosła spojrzenie znów na ciało Vixenne. Generał mogła wydawać się osobą pozbawioną uczuć, gdy beznamiętnie przyglądała się śmiertelnej ranie uzdrowicielki, choć zaniepokojone (jak na nią) spojrzenie, które rzuciła Deimosowi, orientując się, jak bardzo przypomina ona ranę Afrah, wyraźnie (znów - jak na nią) wskazywało, że sytuacja nie jest jej tak bardzo obojętna. Może ukrywanie uczuć opanowała generał do perfekcji, nie oznaczało to jednak, że pod kamienną powłoką nie kryło się wciąż to same gorące serce, które towarzyszyło jej od zawsze. Jeśli czasy wymagały generał, która nie daje się opanować uczuciom i zachowuje dystans, Raza była doskonałym wyborem. Uważała wojowników za swoją rodzinę, ale traktowała ich dość surowo, szczególnie młodych żółtodziobów. W walce nikt nie zamierzał się przecież z nimi cackać. Choć, rzecz jasna, i ona miała słabe punkty, mniej lub bardziej widoczne. Największego pilnowała najbardziej, by nikt nigdy się nie domyślił, co może ją zranić. Ani wrogowie, ani mieszkańcy TonDC, ani los. A już na pewno nie miała zamiaru ujawnić prawdy samemu zainteresowanemu.
Nie okazywała, że nagle opadła ją fala wątpliwości. W zakamarki umysłu wdzierał się niepokój. Odnalezienie ciała Vix, pojawienie się nieznajomej... choć Raza starała się unikać przesądów, życie nauczyło ją, że lepiej odczytywać pewne znaki wcześniej niż później. Nie, to było niedorzeczne. Jednoczesne przybycie jasnowłosej i śmierć uzdrowicielki były jedynie zbiegiem okoliczności. Żadnych złych znaków.
- Wypełnij zatem swoją obietnicę. - powiedziała wreszcie do Deimosa. Nie skomentowała faktu, że wolałaby usłyszeć odpowiedź od Kai, nie czas było na kaprysy. - Mam wam towarzyszyć? - spytała. To nie była kwestia tego, czy zwiadowca ma ochotę na wspólną przechadzkę. Tak byłoby korzystniej dla dziewczyny, bez wątpienia, szczególnie biorąc pod uwagę niesione przez Deimosa ciało. Gdy szli we dwójkę, nie wyglądało to zbyt dobrze, a starszyzna czepiać się mogła szczegółów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Ziemianin
avatar



PisanieTemat: Re: Droga prowadząca do TonDC   Nie 12 Lip 2015 - 21:33

Być może i to wszystko nie wyglądało zbyt kolorowo, ale obecne czasy nie należały do zbyt spokojnych. Mimo, że trigedakru nie prowadzili żadnych wojen z innymi Klanami, bo byli związani sojuszem, który zapewniała osoba Lexy, to wciąż posiadali wrogów. Chociaż Deimos raczej wykluczał Żniwiarzy, jako tych, którzy odebrali życie Vix (w końcu oni by raczej ciał nie zostawili, tylko by się nimi pożywili), a także Górali. Żadna z tych grup nie pozostawiała za sobą ciał. To musieli być albo skaikru, albo ktoś z ich Klanu, innej opcji nie było. Najlepiej by było, jakby się okazało, że uzdrowicielka sama popełniła jakieś rytualne samobójstwo, bo to by oznaczało brak jakichkolwiek kłopotów. Niestety tyle szczęścia to chyba mieć nie będą i cudem będzie, jeżeli nie dojdzie do wojny.
Może i powinien dać szansę Kai, żeby mówiła za siebie, ale to wszystko by za długo trwało, wywiązałaby się jakaś niepotrzebna dyskusja i tylko traciliby przez to czas. Tak zaoszczędził wszystkim kłopotu i mogli po prostu ruszyć dalej. Deimos nigdy nie był fanem zbędnych rozmów, więc chyba nie było co się dziwić, że postąpił tak czy inaczej. Miał tylko nadzieję, że żadna z towarzyszących mu kobiet nie będzie miała mu tego za złe. Nie, żeby martwił się tym, że może uraził ich dumę, czy coś, po prostu wolałby nie wysłuchiwać później jakiś wyrzutów. Na takie rzeczy też nie miał czasu, ani za bardzo chęci. Poczekał na to jak zareaguje Raza i, mimo iż widział oznaki niepokoju na jej twarzy, nic nie powiedział. To nie był temat do dyskusji w tym miejscu, musieli najpierw zająć się dostarczeniem ciała uzdrowicielki do TonDC. Na rozmowy i decyzje co robić w sprawie jej morderstwa przyjdzie jeszcze czas. Słysząc pytanie generał, zmarszczył brwi, a potem odwrócił się, żeby popatrzeć na swoją blond towarzyszkę. Wzruszył ramionami, bo właściwie to było mu wszystko jedno, czy Raza z nimi pójdzie czy nie - Jak chcesz - odpowiedział tylko, gdyż za bardzo nie miał się chyba co rozwodzić nad tą kwestią.

_________________

better the butcher than the meat
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Ziemianin
avatar



PisanieTemat: Re: Droga prowadząca do TonDC   Nie 12 Lip 2015 - 21:48

Właściwie Kaia nie miała chyba wiele do gadania jeśli chodziło o towarzystwo Razy, ale na pewno nie miała nic przeciwko. Nie wydawała się wrogo nastawiona, więc mogło to być korzyścią dla jej sprawy. A jeśli śmierć tej dziewczyny nie jest przypadkowa, to może nawet w zamian za zaoferowaną pomoc w rozwiązaniu sprawy, zostanie im udzielone pozwolenie na dłuższy pobyt w osadzie. Z pewnością jej rodzinie przydałoby się trochę towarzystwa innych, ojcu trochę spokoju i kontaktu z uzdrowicielem... Ale nie ma co gdybać.
Kiedy tylko jej towarzysz spojrzał w jej kierunku zaraz po pytaniu kobiety, wzruszyła lekko ramionami, na których wciąż spoczywała martwa sarna i machnęła lekko ręką w kierunku, w którym zmierzali dotychczas.
- After you. - Mogłaby niby iść pierwsza, ale czy nie wyglądałoby to niepoprawnie, kiedy już doszliby do osady? Dwójka miejscowych z ciałem innej miejscowej prowadzeni przez nieznajomą.

_________________
Kaia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Grounders
avatar



PisanieTemat: Re: Droga prowadząca do TonDC   Wto 14 Lip 2015 - 12:35

Z jednej strony Raza irytowała się przesadnie gadatliwymi osobami i karciła młodych wojowników za wyrzucanie z siebie zbędnych informacji, z drugiej natomiast... lubiła to robić. Nie karcić, nie o to chodzi. Lubiła słuchać szczebiotu dzieci, gwaru młodzieży, cichych rozmów dorosłych i pełnych dostojeństwa słów starszych, w których brzmiała ich mądrość. Bo choć usilnie przekonywała wszystkich, łącznie ze sobą, że relacje z ludźmi nie są dla niej ważne, że dobrze jej się żyje w samotności i spokoju... to nie była prawda. Tak jak większość, chciała mieć rodzinę, śmiać się z przyjaciółmi i zasypiać w ramionach mężczyzny. Jak kiedyś, zanim jeszcze los brutalnie uświadomił jej, że ta droga jest dla niej zakazana. Jakież to przykre.
Także małomówność Deimosa momentami działała jej na nerwy niemal tak, jak gadatliwość adeptów sztuki wojennej. Ale cóż, nie zamierzała mu o tym mówić, ani narzekać. Tak samo jak na jego obojętność, która w sumie była jej i tak na rękę. Ech, mimo wszystko Raza była po prostu kobietą i też miewała swoje bezsensowne kaprysy.
Kiwnęła głową, stwierdzając w duchu, że przecież i tak miała wracać. Zresztą cała sytuacja była dość intrygująca, tak samo jak jasnowłosa nieznajoma.
- Co sprowadza cię na nasze ziemie? - spytała, ruszając przodem, bo tamci bawili się w jakieś grzeczności. Wprawdzie zdawała sobie sprawę, że Kaia jeszcze raz będzie musiała odpowiedzieć na pytania, gdy dotrą już do wioski, ale... a może nie będzie musiała? Może starszyzna uzna zdanie generał za wystarczająco istotne, by nie prowadzić własnego "przesłuchania"? Marne były na to szanse biorąc pod uwagę obecny podział w TonDC. Zwolennicy Lexy bez szemrania zgodziliby się zapewne z decyzją Razy, znając jej podejście, jednak przeciwnicy lubili wszystko utrudniać. Niemniej jednak kobieta wolała być zorientowana, mieć własne zdanie (jak zwykle), poza tym droga mogła mniej się dłużyć. A Deimos niechże się z tyłu wlecze i milczy, jeśli ma na to ochotę - Raza nie miała. Może to był jedynie dzisiejszy nastrój, ale miała przecież prawo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Ziemianin
avatar



PisanieTemat: Re: Droga prowadząca do TonDC   Wto 14 Lip 2015 - 17:34

Och, gdyby było co mówić, to zapewne Deimos chętnie uciąłby sobie parę uroczych pogawędek, jednak w obecnej sytuacji nie miał po prostu na to zbytniej ochoty. Już i tak irytował się sytuacją w TonDC, a teraz dodatkowo doszło do tego (kolejne) morderstwo. Dodatkowym bodźcem, które wpływały na jego niezbyt towarzyski nastrój było to, że jego zwiadowcy powinni patrolować tą drogę. Powinni tutaj być i wszystko obserwować, bo w końcu to właśnie była jedna z głównych dróg go ich wioski. Tymczasem nie było tutaj nikogo oprócz nich i martwej uzdrowicielki. Chyba nikt na jego miejscu by z radości z tego powodu nie skakał. Zresztą Raza zadała pytanie, to jej odpowiedział. Gdyby miał jakieś podejrzenia, czy też teorię dotyczącą tego, co mogło tu się wydarzyć, to na pewno by się podzielił. Jednak nie miał. Natomiast z Kaią już sobie porozmawiał i właściwie nie miał nic więcej do dodania. To po prostu nie był jego dzień i tyle.
Dlatego też w milczeniu nachylił się, żeby dźwignąć ciało Vix. Całe szczęście, że dziewczyna nie należała do najcięższych, bo inaczej droga do domu byłaby naprawdę wielkim wyzwaniem. Zresztą teraz też nie było to nic przyjemnego, taszczyć tak na plecach martwe ciało, bez względu na to, jak lekkie by nie było. Teraz to już chyba nikt nie powinien mieć do niego żadnych pretensji, że się nie odzywa i może wydawać się trochę nie w humorze. Vixenne należał się godny pochówek i Deimos nie miał zamiaru narzekać, ale no... Zbytnio przyjemne to również nie było. Dlatego człapał za Razą i Kaią, właściwie to nawet nie specjalnie ich słuchają. Sam już wcześniej blondynkę wypytał, więc wątpił, żeby powiedziała coś pani generał, czego on już nie wiedział. Chyba. A może powinien trochę posłuchać? Ciężki orzech do zgryzienia!

_________________

better the butcher than the meat
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Ziemianin
avatar



PisanieTemat: Re: Droga prowadząca do TonDC   Wto 14 Lip 2015 - 21:38

Właściwie z jakimś wewnętrznym westchnieniem ulgi przyjęła pytanie kobiety. Rozmowa, nawet jeśli miałaby być formą przesłuchania, z pewnością ukróci czas wędrówki do celu, a i zarazem mogła wpłynąć na korzyść Kai sprawy.
- Przybywam z dalekiej północy, jestem w podróży właściwie od zawsze, szukam miejsca, gdzie ja i moi ludzie moglibyśmy zostać na stałe. Słyszałam już kilkakrotnie wiadomości o Mieście Światła, a droga w jego kierunku wiedzie przez wasze tereny. Przyda nam się też kilka dni odpoczynku, jeśli pozwolicie nam na pozostanie w miejscu, w którym się rozbiliśmy. - Choć nie wspomniała ile jest tych "jej ludzi", to raczej sam fakt, że podróżują od dawna i z dalekiej północy mógł świadczyć o niezbyt wielkiej grupce. Ale oczywiście gotowa była na falę pytań, wręcz zdziwiłaby się, gdyby ich zabrakło. A w świetle zbrodni, na jaką natknęli się kilkanaście kroków wstecz, nie zdziwiłaby się, jakby została uznana za podejrzaną, więc i większa ilość pytań nadchodziła wielkimi krokami.

_________________
Kaia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Grounders
avatar



PisanieTemat: Re: Droga prowadząca do TonDC   Wto 14 Lip 2015 - 22:00

Tak jak Raza się spodziewała, Deimos Mistrz Konwersacji pozostał z tyłu, niosąc ciało Vixenne. Sytuacja była przygnębiająca, bez wątpienia, ale to nie był dobry moment na ronienie łez czy dramatyczne westchnięcia. Według generał, najlepszym hołdem dla uzdrowicielki byłoby znalezienie jej zabójcy, bo nie było żadnych wątpliwości (a przynajmniej nie miała ich Raza), że ktoś pozbawił Vix życia. Nie wierzyła w samobójstwa, zresztą gdyby uzdrowicielka postanowiła odebrać sobie życie, z pewnością znałaby o wiele mniej bolesne sposoby niż poderżnięcie sobie gardła. Ale to i tak nie wchodziło w grę. Ktoś za wszelką cenę dążył do wojny, a zadaniem Razy było dowiedzieć się kto. Nieważne, czy był to człowiek z wioski, skaikru, obcy klan czy ktokolwiek inny mógłby to być - należało go unieszkodliwić nim będzie za późno.
Przemknęło jej przez myśl, że jasnowłosa może być w to zamieszana, bo myśl ta nasuwała się dość naturalnie. Według Razy, zbyt naturalnie. Niektórzy nie doceniali swoich przeciwników, ona czasem ich przeceniała, sądząc, że są o wiele bardziej inteligentni niż byli w rzeczywistości. W sumie nie było to takie złe - przynajmniej przygotowana była na najgorsze. Tym razem wręcz niemożliwym wydało jej się, by ktoś mógł zabić wojownika, a później bez mrugnięcia okiem prosić o możliwość przejścia, doskonale zdając sobie sprawę z podejrzeń, jakie na tę osobę mogły paść. To było po prostu zbyt dumne... niemniej, Raza musiała się upewnić.
- Jak długo tutaj jesteście? - Oczywiście Kaia mogła skłamać, ale zakładając, że mówiła prawdę, można było przynajmniej ocenić, czy mogła być zamieszana również w zabójstwo Afrah. - Ilu was jest? - zadawała pytania powoli, jakby oceniając które z tych, które przychodzą jej do głowy, są istotne. - Z którego Klanu pochodzicie? - Nie wierzyła w istnienie samotnych jednostek. Każdy miał początek. Każda grupa w końcu tworzyła Klan. Choć pytanie właściwie powinna sformułować nieco inaczej, bo w sumie interesowała ją też inna, wiążąca się z nim sprawa. Byli wyrzutkami? Wygnańcami? Sami odeszli w poszukiwaniu lepszego miejsca?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Ziemianin
avatar



PisanieTemat: Re: Droga prowadząca do TonDC   Sro 15 Lip 2015 - 0:39

Nie zamierzała kłamać w żadnej kwestii. Nie zamordowała, nie zrobił tego nikt z jej rodziny, więc po co miałaby robić sobie kłopotów? Niczego nie ukrywała.
- Rozbiliśmy obozowisko pięć nocy temu, kilkanaście kilometrów stąd. - Nie wskazała konkretnego kierunku, ale kilkanaście kilometrów to nie duży obszar do ewentualnego przeszukania.
- Jest nas łącznie piątka, poza mną trójka mojego rodzeństwa i ojciec. Pochodzimy z dalekiej północy, gdzie śnieg leży cały rok, ja urodziłam się już daleko poza terenem Klanu moich rodziców. Odkąd żyję jesteśmy w drodze. - Nawet jeśli nie było to spotykane, to Kaia faktycznie nie znała stałego życia w osadzie. Bo nawet jeśli w jakiejś zatrzymywali się na kilk-kilkanaście miesięcy, to znowu ruszali w drogę. Nie znaleźli jeszcze tego miejsca, w którym pozwolono by im zostać na stałe. Przed śmiercią matki głównym powodem braku znalezienia miejsca była jej deformacja ciała, a teraz... jakoś po prostu nie mogli zagrzać miejsca na dłużej, choć podróżowali z zachodu na wschód i wschodu na zachód, po drodze napotykając chyba wszystkie z możliwych klanów rozsianych po kontynencie.

_________________
Kaia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Grounders
avatar



PisanieTemat: Re: Droga prowadząca do TonDC   Sro 15 Lip 2015 - 19:46

Kiwnęła głową na znak, że przyjęła jej słowa i milczała przez chwilę, idąc równym krokiem. Dziewczyna zaintrygowała ją swoją wypowiedzią. Czy nie to byłoby najlepszą możliwością Razy? Pozbawić się problemu zbliżania do ludzi, odchodząc z wioski i ruszyć w samotną wędrówkę? Wprawdzie w pojedynkę jej szanse na dłuższe przeżycie były raczej marne, ale może byłoby to lepszą decyzją niż niemożność spełnienia swych pragnień o normalnych relacjach. Zresztą błądzenie po lasach zawsze Razę fascynowało, spędzanie długich godzin na wyprawie... ale nawet wtedy nie była sama. A przynajmniej nie w tych najlepszych momentach. Miała towarzysza.
- Na ziemiach jakiego Klanu zatrzymaliście się ostatnio? - spytała w końcu, kiedy już przemyślała jej słowa. To wbrew pozorom była przydatna informacja. O ile był to dość przyjazny klan - a przynajmniej nie wrogi - i nie jego tereny nie znajdowały się przesadnie daleko, zawsze można było się z nimi porozumieć i sprawdzić informacje o grupie jasnowłosej. - Jak masz na imię? - spytała, zdając sobie sprawę, że do tej pory go nie zna. Może to było dość sentymentalne, ale chciała wiedzieć, chociażby po to, by zwracać się do dziewczyny bardziej bezpośrednio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Ziemianin
avatar



PisanieTemat: Re: Droga prowadząca do TonDC   Sro 15 Lip 2015 - 21:14

Musiała się chwilę zastanowić żeby przypomnieć sobie jak się nazywało plemię, które ostatni przyjęło ich w miarę przyjaźnie. Nie było to łatwe o tyle, że od tamtej pory minęło kilka miesięcy, a i nie zabawili długo u "tambylców", byli dość... cóż, specyficzni. Ich niektóre tradycje były ciężkie do zrozumienia, pierwszy raz się z tym spotkali. Ostatecznie opuścili wioskę kilka tygodni po przybyciu, pozostając w przyjaznych stosunkach.
- Jeśli dobrze pamiętam, to sami siebie nazywali Ludźmi Rzeki. Niewielka osada przy rzece, mocno od niej uzależniona. - To było setki, jeśli nie tysiące kilometrów stąd i Kaia ani trochę by się nie zdziwiła, jakby nigdy o takim klanie nie słyszano w tych rejonach. Kolejne kilka miesięcy nie napotkali innego człowieka na swojej drodze.
No tak, mężczyzna zdążył za nią odpowiedzieć wcześniej, więc nie miała okazji się przedstawić.
- Kaia. - Niedopatrzenie nadrobiono.

_________________
Kaia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Grounders
avatar



PisanieTemat: Re: Droga prowadząca do TonDC   Sro 15 Lip 2015 - 22:36

Faktycznie, nazwa plemienia niewiele Razie mówiła. Może i kiedyś słyszała coś na ich temat, ale równie dobrze mogła to sobie wmawiać, więc skinęła jedynie głową. Czyli opcja wybadania informacji o tej grupie w innym Klanie nie za bardzo wchodziła w grę.
- Jestem Raza. - skinęła głową, nie zmieniając tempa ani rytmu kroków. Przez kolejną część drogi szli w milczeniu. Zastanawiała się, jakie pytania są warte zadania w tym momencie. Nie chciała zamieniać tego w jedno wielkie przesłuchanie, wolała zorientować się jedynie w rzeczach istotnych, pytania o bezwartościowe szczegóły pozostawiając ciekawskiej i drobiazgowej części starszyzny. - Postaram się wesprzeć twoją prośbę. - powiedziała w końcu po chwili zastanowienia. Nie miała powodów, by nie wierzyć dziewczynie, a z jej słów wynikało, że nie ma złych zamiarów. Choć, cóż, to były jedynie słowa. No i nie do samej Razy należała decyzja.
Dość szybko dotarli do granicy wioski, gdzie Raza wyciągnęła do Kai ręce po broń.
- Nieuzbrojona. - powiedziała krótko. Takie były zasady i nikt nie miał zamiaru z nimi walczyć. Z pewnością niesione przez Deimosa ciało zdążyło przyciągnąć paru zainteresowanych, zresztą tak jak jasnowłosa nieznajoma. Niewielka społeczność Klanu znała się bardzo dobrze, więc nietrudno było wypatrzyć nową twarz, która nie pojawiała się w samej wiosce zbyt często. Poza nią byli jeszcze skaikru, ale do nich Kaia nie należała, co było widoczne na pierwszy rzut oka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Ziemianin
avatar



PisanieTemat: Re: Droga prowadząca do TonDC   Czw 16 Lip 2015 - 0:05

Skinęła głową i uśmiechnęła się lekko do kobiety. No, przynajmniej jej imię poznała, mężczyzna nadal pozostawał dla niej bezimienny. Podniosło ją też na duchu kolejne zdanie Razy. Wsparcie dwóch miejscowych to już był jakiś sukces, więc była na dobrej drodze zapewnienia rodzinie odpoczynku. Przynajmniej na jakiś czas, a zima zbliżała się nieuchronnie.
- Mochof.* - Posłała jej krótki uśmiech i odwróciła się, żeby spojrzeć na mężczyznę niosącego ciało. Spojrzała znowu przed siebie.
- Ai'm sorry gon your loss.** - Strata dziewczyny wydawała się dotknąć tych dwoje. No... w każdym razie Deimosa, bo Raza bez zmiennie pozostawała niewzruszona. Nic więcej nie zdążyła dodać, bo zaraz się zatrzymali.
Została już wcześniej uprzedzona, że na granicy miast będzie musiała zostawić całą broń, więc bez żadnego sprzeciwu i zawahania najpierw odłożyła martwą sarnę i dopiero oddała całą broń. Pozwoliła się też przeszukać, jeśli ktoś dla bezpieczeństwa się do tego zabrał.

* Dziękuję.
** Przykro mi z powodu waszej straty.

_________________
Kaia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Droga prowadząca do TonDC   

Powrót do góry Go down
 

Droga prowadząca do TonDC

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Droga obok lasu
» Droga Królewska
» Droga z Magnolii do Shirotsume
» Główna droga
» Z dna Piekieł tu przybył,

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
What's wrong with a little chaos? :: Ziemia :: west-

Forum stworzone na podstawie serialu The 100. Styl, ogłoszenie, wszystkie kody oraz grafika znajdujące się na forum zostały stworzone przez administrację.