IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Drzewa niedaleko Exodusa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar



PisanieTemat: Drzewa niedaleko Exodusa   Sob 21 Lut 2015 - 14:02

Drzew rosnące po prawej stronie miejsca lądowania statku Exodus. Znajdują się na niewielkim wzniesieniu, a ich teren w okół nich jest nierówny, przez wystające z ziemi korzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Czw 5 Mar 2015 - 21:25

Chociaż promienie słońca powoli przygasały to temperatura nie zmieniła się za bardzo. Murphy bez troskliwych pożegnań zabrał ze sobą Olivie i ruszył w prawą stronę od miejsca w którym wylądowali. Drzewa rosły tu dosyć gęsto i dawały dużo chłodnego cienia. Wiedział, że zamknięci przez całe życie w wielkim metalowym pudle w kosmosie nie byli przyzwyczajeni do dalekich wycieczek ale on nie miał zamiaru zabierać towarzyszkę na daleki, romantyczny spacer, nie miał też zbytniej chęci na rozmowę. Wolał iść w ciszy, nasłuchując jak zupełnie nowe dźwięki, których nie było na Arce przyśpiewują nad nimi. Kiedy zanurzyli się w cień lasu, przeszedł mu po plecach dreszcz powiewu chłodu. Ożywił się bo poczuł coś czego dawno już nie czuł. Strach wymieszany z ciekawością poznania. Nie był jeszcze w lesie, a jego ogrom wzbudził w nim właśnie te uczucia. Spojrzał w stronę Liv. Dziewczyna wyglądała na kogoś nie bojącego się wyzwań i przygód. Postanowił przerwać czar zachwytu na światem "znasz się na roślinach?"

_________________
John Murphy
I'm nobody's son. You made sure of that.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Pią 6 Mar 2015 - 14:55

Olivia oprócz burknięcia "Idę z Wami" nie odezwała się więcej ani słowem. Nie widziała sensu w wygłaszaniu swoich opinii czy proponowaniu innych rozwiązań, bo czy ktoś by ją w ogóle wysłuchał?
Nie wahając się ani chwilę, Liv poszła za nieznajomym, który i tak w końcu się przedstawi. Może nie teraz, ale w końcu pozna jego imię czy coś. Szła przed siebie, nie rozglądając się za bardzo. Stwierdziła, że czas na oglądanie krajobrazów i widoczków będzie później. No, przynajmniej miała taką nadzieję.
Zadrżała kiedy poczuła zimniejszy powiew wiatru. Mimo wszystko było to niesamowite uczucie o którym zawsze marzyła, a niekoniecznie wierzyła. Ziemia zawsze wydawała jej się niedostępna. No, ale przecież była dla ludzi...W sumie nic dziwnego skoro do tej pory żyła na Arce w kosmosie. Zupełna nowość - stać tu i wdychać prawdziwe, czyste powietrze.
Gdy usłyszała pytanie padające ze strony chłopaka, pokręciła głową.
- Nie za bardzo. - powiedziała, unosząc wzrok, żeby móc spojrzeć na tego gościa. - W sumie to gdybym coś wiedziała to ta wiedza by nam się prawdopodobnie nie przydała. Tutaj muszą być zupełne inne rośliny, niż na Arce albo zupełne różne od tych co były kiedyś.
Najdłuższe zdanie, które powiedziała po przyleceniu na Ziemię. Brawo, Olivka, robisz postępy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Pią 6 Mar 2015 - 19:20

Dziewczyna miała rację, przez twarz Johna przemknął delikatny uśmiech, tak krótki że można by było pomylić go z promieniem słońca. "A więc zostaje nam zbieranie drewna..."- powiedział i rozejrzał się wokół- "Zbierzesz małe suche gałązki? Będą dobre na rozpałkę". Spojrzał na nią delikatnie zdziwiony. Poznaliśmy się już? Przedstawił się i dodał "Pozostań na widoku, lepiej się tu nie zgubić"

_________________
John Murphy
I'm nobody's son. You made sure of that.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Pią 6 Mar 2015 - 20:32

Gdy Olivia spojrzała na jego twarz, zauważyła jakiś cień, ale tak szybko jak się pojawił równie błyskawicznie znikł. Pokiwała głową, zgadzając się na zbieranie drewna, bo... Co innego im zostało?
- Możemy wziąć te cięższe. - powiedziała po chwili, rozglądając się w poszukiwaniu jakichś nieco większych. - Małe też się przydadzą, no ale sam wiesz.
Liv schyliła się po jedną gałąź, a potem po drugą. Gdy usłyszała, że ma zostać na widoku, przewróciła oczami, ale i tak nie oddalała się daleko. Nie miała zamiaru sama buszować po lesie.
- Myślisz, że damy radę coś tu w ogóle ogarnąć? - spytała nagle.
Oczywiście chodziło o to kto będzie się uważał za dowódcę, o to, że w końcu wybuchną spory.
Znowu chwyciła w dłoń jakąś gałąź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Pią 6 Mar 2015 - 20:36

Teren po którym wędrowała Olivia wraz z Johnem, nie był zbyt obfity w cokolwiek, co nadawałoby się do jedzenia. Właściwie nie było tutaj nic oprócz ściółki i połamanych gałęzi, które leżały na ziemi. I paprocie. One były wszędzie. Było tutaj coś jeszcze. Niedaleko jednego z drzew leżał niewielki orzech. Nie wiadomo skąd się wziął, bo w pobliżu nie było żadnego drzewa, którego owocami byłyby orzechy, ale to nie zmieniało faktu, że leżał na ziemi i tylko czekał, aż ktoś go skonsumuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Sob 7 Mar 2015 - 10:02

Murphy zgodził się z Olivią i zabrał się za zbieranie połamanych gałęzi. "Myślę, że nasz starszy kolega w mundurze będzie miał wiele do powiedzenia, dużo osób uważa go za priorytet i to tylko kwestia czasu kiedy zrozumie, że może nimi rządzić."- powiedział, wzdychając głęboko- "Widzisz ten orzech?"- wtrącił jakby zdziwiony tym co sam mówi i podszedł bliżej niego, gestem zachęcając koleżankę aby zrobiła to samo. W pobliżu nie było żadnego drzewa, na którym mógłby rosnąć ten owoc. Z zaciekawieniem obejrzał owoc i poczekał na opinie Olivi.

_________________
John Murphy
I'm nobody's son. You made sure of that.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Sob 7 Mar 2015 - 13:17

Dziewczyna wysłuchała go ze skupieniem i lekko przygryzła wargę, bo w jej głowie pojawiała się podobna myśl. Miała wrażenie, że to wkrótce Bellamy przejmie tu dowodzenia. Jak to by się skończyło?
Dobra, jak będzie to będzie. Liv sobie poradzi.
- Też tak myślę. - powiedziała, niechętnie przyznając mu rację. Nie lubiła się z kimś zgadzać, ale cóż. - Nie sądzę, aby skończyło się to dobrze.
Zebrała jeszcze parę gałęzi. Odwróciła się kiedy usłyszała, że Murphy znalazł orzech. Rozejrzała się chcąc znaleźć drzewo z którego mógł spaść, ale nie znalazła go. Zmarszczyła brwi i podeszła do chłopaka, odebrała delikatnie od niego orzech.
- Weźmy to. Może jest tego tutaj więcej. - wymamrotała, patrząc pod nogi. - Bo...nie zjemy tego teraz, prawda? - zerknęła na niego niepewnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Nie 8 Mar 2015 - 17:14

Murphy spojrzał jeszcze raz na orzech... "Chcesz nim wykarmić całą setkę?"- powiedział delikatnie się uśmiechając- "Czy skosztować prawdziwych owoców Ziemi?".Później przez głowę przemknęła mu przerażająca myśl Jeżeli nie rosną one tu, to oznacza że coś musiało go tu przynieść. Spojrzał na Olivie, a jego oczy jakby zabłysnęły. Słońce chyliło się ku zachodowi lecz chwilowo o tym zapomniał. Jeżeli zaś coś to tu zostawiło to prawdopodobnie jest zdatne do jedzenia. Na co czekasz?- uśmiechnął się nieco szerzej i wyjął z plecaka nóż zrobiony z części Exodusa. Wyjął orzech z rąk Olivi i roztłukł go na dwie, dosyć równe części. Schował nożyk i podał połowę orzecha towarzyszce.

_________________
John Murphy
I'm nobody's son. You made sure of that.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Nie 8 Mar 2015 - 20:26

Słysząc jego komentarz niemal natychmiast przewróciła oczami. Nie miała zamiaru "wykarmić całej setki", ale wolała się upewnić co to jest zanim to zje. Spojrzała na niego, przygryzając wargę w zastanowieniu.
- Jeśli to jakieś gówno przez które będę miała jakąś jazdę to zwalę winę na Ciebie. - wymamrotała, choć nie zrobiłaby tego. Nie była taka, a z resztą... Co może ich bardziej pogrążyć? Chyba nie może być jeszcze gorzej. - Miejmy nadzieję, że nie jestem tu ostatni raz. - powiedziała cicho, ale raczej do siebie. Co jak to ją zabije, he?
Podniosła połówkę do ust i nie wahając się długo połknęła ją.
Okej... Jeszcze żyje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Nie 8 Mar 2015 - 23:10

Murphy spojrzał na towarzyszkę z uśmiechem i w tym samym czasie co ona wziął orzech w usta. Przegryzł, przeżuł i połknął. Orzech miał gorzkawy smak. Był smaczniejszy od tych, które można było kupić na Arce. Pierwszy owoc Ziemi jaki zjadł, niesamowite. Widać jeszcze trochę pożyjemy - westchnął i rozejrzał się dookoła. Las pociemniał, a cień nie był już tak przyjemnie ciepły jak wtedy, gdy weszli między drzewa. Przejdziemy się jeszcze dalej? - zaproponował - Może znajdziemy coś jeszcze.

_________________
John Murphy
I'm nobody's son. You made sure of that.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Wto 10 Mar 2015 - 16:04

Smak orzeszka? Gorzkawy, ale na pewno lepszy niż ten na Arce. Na razie dziewczyna nie czuła nic więcej, więc z ulgą stwierdziła, że skoro jeszcze nie widzi podwójnie to jest dobrze. Rozejrzała się, żeby upewnić się czy nie ma więcej krzaczków z orzechami.
- Trochę - mruknęła, gdy usłyszała jego odpowiedź. Zmarszczyła brwi i ruszyła wolniej przed siebie, patrząc uważnie pod nogi, bo kto wie? Może znajdzie coś ciekawego. - Tak, może uda nam się znaleźć więcej orzeszków, chociaż nie wiem czy wykarmimy tym całą setkę. - dodała ciszej pod nosem, nieco zgryźliwiej.
Zebrała jeszcze parę patyków, nadal myśląc o orzechu. No w końcu jakoś tam musiał się znaleźć. Sam nie przyszedł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Wto 10 Mar 2015 - 19:51

Murphy ruszył za Olivią lecz delikatnie przyśpieszył i zaraz szli w jednej linii. Patrzył pod nogi szukając orzechów, a jednocześnie rozglądał się, sam nie wiedział za czym. Nie zapominał oczywiście po co tu zawędrowali i co jakiś czas podnosił patyk z ziemi. Za każdym razem gdy się schylał i wykonywał ruch ręką, opaska na niej wkuwała się coraz głębiej w skórę. Postanowił przerwać ciszę, która zaczynała być coraz bardziej niezręczna- "Cholera" - zaczął, patrząc na rękę- "Da się tego jakoś pozbyć?"- dodał w taki sposób, że można by pomyśleć, że to nie pytanie lecz delikatna sugestia.

_________________
John Murphy
I'm nobody's son. You made sure of that.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Czw 12 Mar 2015 - 19:57

Olivia po paru sekundach szła równo z Murphy'm. Dziewczyna zaczęła uważniej patrzeć pod nogi, bo kto wie czy nie znajdą jeszcze czegoś zjadliwego? Byłoby miło, gdyby znaleźli więcej takich orzeszków. Można by je było zanieść do Exodusa. Co jakiś czas Liv podnosiła z ziemi patyk. Resztą badylów trzymała pod pachom, a samo zbieranie drewna traktowała jako poważne zadanie. W końcu gdy usłyszała głos chłopaka, spojrzała na jego rękę. Zupełnie zapomniała, że mają do nich przyczepione opaski.
- Oh, no tak. - mruknęła. - Zapomniałam o nich. Poza tym dlaczego mielibyśmy się ich pozbywać? - nie była fanką Arki i Rady, ale nie widziała sensu w tym, żeby je zdejmować. W ogóle da się? Spojrzała na swoją opaskę z zainteresowaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Delinquents
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Czw 12 Mar 2015 - 20:39

Widzę, że Ci za bardzo nie przeszkadza - powiedział patrząc na jej rękę - chyba zostały im tylko małe rozmiary bo moja kuje jak cholera - dodał z sarkazmem i rozejrzał się w okół siebie. Nic tu nie było, prócz coraz ciemniejszych cieni. Pora już wracać - rzucił i obrócił się patrząc w stronę, ledwo już widocznego statku. Za kilka minut nie będzie go już zupełnie widać -pomyślał podnosząc ostatnią już gałąź z ziemi. Obejrzał się za Olivią, żeby upewnić się czy nadal za nim stoi, doskonale wiedział, że tam jest ale tym gestem chciał jej także dać znać, że pora ruszać.

_________________
John Murphy
I'm nobody's son. You made sure of that.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Czw 7 Maj 2015 - 23:49

// przed rzeką z Echo

Chyba wszyscy byli odrobinę zmęczeni byciem tutaj, w tym obozie, z tymi samymi osobami, spośród kórych z jednymi można było się dogadać, a z innymi – wcale. Conley ze swoim charakterem zbytnio się nie udzielał. Większosć czasu spędzał na pomocy w ogarnianiu pewnych części exodusa, które leżały w oddali gdzie wylądowały jeszcze przy okazji ich wielkiego upadku. Pozostałą część poświęcał na łażenie po okolicy i spokojne przyglądanie się wielkim dramom rozgrywającym się wśród setki. No już nie setki. Nieprzyjemne uczucie rozeszło się po jego ciele, i było tak za każdym razem, kiedy uświadamiał sobie, że kilku osób już z nimi nie ma. Z różnych powodów.
Jedną z niewielu rzeczy, która szła dobrze był fakt, że w jakiś sposób dał radę wygospodarować sobie namiot. A więc miał ochronę przed deszczem, zimnem… nieproszonym towarzystwem. Chyba, miał taką nadzieję.
Teraz zaś odpoczywał. Siedział pod drzewem i kontemplował otoczenie.

_________________

Is freedom anything else than the right to live as we wish?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Pią 8 Maj 2015 - 0:08

/Po fabulce z poszukiwaniami.

Po polowaniu jakie urządził Bellamy była niebywale podniecona faktem zdobycia jedzenia jak i odkrycia czegoś tak ciekawego jak samochód. Oczywiście po upieczeniu tej pysznej szynki pomyślała pierw o tym, że Conleya tu nie ma, dawno go nie widziała i jeszcze go ominie uczta, dlatego też pozwoliła sobie zabrać kawałek mięsiwa także dla niego. Ona się już w miarę najadła, wiedziała także, że Conley zajął się ICH namiotem - na tę myśl oczywiście buszowały jej motyle w żołądku. Należało mu się trochę odpoczynku i jedzenia, a to właśnie powinna przynieść mu kobieta! (Laughing) A co do namiotu... już w jej głowie buszowały różne zbereźne rzeczy, chociaż niezbyt miała na to wpływ i nawet gdy je odganiała przez całą drogę myślała głównie o tym. Co z nią jest nie tak? Bo to zła kobieta była, i tyle. Tak więc gdy doszła (Laughing) już do niego, usiadła zaraz obok i podała mu tego steka czy co to tam było na czymś co sobie sama umyślisz, bo ja nie mam pomysłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Wto 12 Maj 2015 - 23:13

Oczywiście, że ICH namiotu. Napisałam inaczej? Jako facet był z siebie dumny, więc może odrobinę było to przekoloryzowane. Niemniej jednak namiot to namiot, a wieczorne powracanie do namiotu, który dzielił z Pene było zdecydowanie lepsze niż siedzenie w czterech ścianach na odosobnieniu tuż przed zesłaniem.
Jakkolwiek by nie było tu źle – było lepiej niż na górze. Umówmy się – po jego pierwszym… zetknięciu z Penelope wciąż nie do końca wiedział kim i jaka jest, ale to zupełnie go nie zniechęcało, wręcz zachęcało do poznania jej bardziej. Z jednej strony cicha, z drugiej szalona. Na pewno nie była zwyczajna. Widząc ją kiedy szła w jego stronę uśmiechnął się i z chęcią wziął od niej kawałek upieczonego mięsa.
- Nie wolisz siedzieć z grupą? – Oparł głowę o pień drzewa i spojrzał uważnie na dziewczynę.

_________________

Is freedom anything else than the right to live as we wish?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Czw 14 Maj 2015 - 21:47

Właściwie to peszyło ją trochę to, co zaszło wcześniej podczas poszukiwań, dlatego też odrobinę go unikała, co jak widać nie do końca jej wyszło. Cały ten czas zaprzątał jej głowę, cały czas coś ją do niego ciągnęło. Nie zamierzała jednak rozmawiać o tym co zaszło, wolała raczej spędzić czas z kimś, kto ją wiecznie nie irytuje. A Conley nie wywoływał u niej żadnych negatywnych emocji. Ułożyła głowę na jego ramieniu, właściwie delikatnie się przytulając, a co.
- Meh, zloty nie są dla mnie, takiego wielkiego obiadu to nie ścierpię. - powiedziała cicho, patrząc na rośliny, które tańczyły w rytm nadany im przez wiatr.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Sob 16 Maj 2015 - 22:50

Nawet jeśli była speszona, to wtedy nie było tego widać. Conley w porównaniu do niej był tak mało spontaniczny i nieprzewidywalny. Zwłaszcza w porównaniu do niej. Jego racjonalne przekładanie wszystkiego było czasem zgubne. W ich sytuacji – mogło się przydać.
Wracając jednak do sedna – mógł być zadowolony z faktu, że jego milczenie nie wywołało raczej negatywnych emocji. Nie był przez to jakoś specjalnie popularny, często jego nieodzywanie się interpretowane było na opak. A tu zjawia się taka Pene, której chyba najwidoczniej zupełnie to nie przeszkadzało.
Kiedy oparła o niego głowę odruchowo oderwał się na chwilę od pnia i objął ją ramieniem, żeby było wygodniej i uśmiechnął się kątem ust w odpowiedzi na jej słowa.
- Mogłaś zauważyć, że ja też nie lubię tłumów. – Odparł i w sumie odłożył na chwilę ten kawał mięcha na bok nie będąc jakoś specjalnie głodnym. Przez chwilę patrzył przed siebie, ale zaraz skierował wzrok na dziewczynę. Przyglądał się jej tak przez dłuższą chwilę z miną niezdradzającą niczego. Taki poker face. W rzeczywistości zastanawiał się nad tym czy kiedyś widział ją na Arce czy nie, czy może się spotkali, a on jakoś nie zwrócił na nią uwagi. Chociaż… sam wciąż uważał, że Stacja Kosmiczna zmuszała część ludzi do ukrywania swoich osobowości, zmieniania nastawienia, planów, zainteresowań, pobudek… Tu było inaczej. Zwracał uwagę na inne osoby.
- Słyszałem, że niektórzy nie chcą ściągać nadajników. – Zauważył. Wbrew pozorom interesował się tym co działo się w obozowisku. Sam ostatnio kiedy podsłyszał dyskusję jakiś osób o bransoletach i łączności z Arką przez chwilę pomyślał co się dzieje z jego ojcem. Kochał go, ale ich bliskość była wątpliwa. Ojcu było dobrze na Arce, a on nienawidził tamtego miejsca. Więc im bardziej Conley się buntował tym bardziej jego ojciec był wściekły, a kiedy wyszła ta sytuacją z mamą… No cóż. Jak widać wyszło jak wyszło.

_________________

Is freedom anything else than the right to live as we wish?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Wto 14 Lip 2015 - 23:12

Penelope była zdecydowanie skomplikowaną personą i nie można jej jednoznacznie określić. W pewnych aspektach życia - owszem, zdarza jej się być nieprzewidywalną, ale za to w innych przypomina Conleya. Wycofana, ciągle myśląca z boku, wszystko analizująca. Gdyby nie kilka hormonów i zachowanie chłopaka z pewnością ich relacja nie potoczyłaby się tymi torami.
Wtuliła się w niego jak mała dziewczynka, właściwie szukając trochę ciepła, które od niego otrzymywała. Cała ta sytuacja z lądowaniem na ziemi wyzwoliła w niej niebywałe poczucie samotności i braku miłości, co skutkowało upojnym szukaniem jakiejkolwiek bliskości. W niezbyt dużym tłumie, ale jednak.
- Odseparowanie od takich tłumów raczej nie jest niczym złym. - stwierdziła przykładając usta do jego boku i głęboko się nad czymś zastanawiała. Tępo patrzyła na trawę obok, chociaż właściwie o niczym wielkim nie myślała. Z tego błogiego stanu wyrwał ją dopiero głos Conleya, na co uniosła głowę, ostatni raz (na ten czas) zaciągając się zapachem chłopaka.
- Są jakieś utarczki, ale skoro ta blondyna ściągnęła, to z resztą też pewnie łatwo pójdzie. - skwitowała.

/ Sorki, zgubiłam temat. xd /
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Sro 15 Lip 2015 - 12:30

Zupełnie pozbywając się jakiegokolwiek poczucia winy Conley przytulił Penelope na trochę odrzucając myśli o tym, że trzeba by się było jakoś zorganizować. Ziemia miała być też dla nich nowym początkiem, a nie kontynuacją przetrwania. Zresztą nieudaną dla kilku osób. Mimowolnie skrzywił się żałując tych, którzy z różnych powodów zginęli, cieszył się jednak, że on wciąż mimo wszystko chodzi i może sobie pomarudzić na to jak jest słabo w porównaniu do tego co sobie wyobrażali.
- Zanim zacząłem pracować w stołówce grzebałem trochę w elektronice. - Rzucił zastanawiając się jednocześnie, czy mają jakąkolwiek możliwość połączenia się z ludźmi z Arki. No nie mógł czuć wobec nich złości. Przynajmniej wobec większości z nich, bo do władzy na Arce wciąż czuł głębokie zniechęcenie. No ale, część... setkowiczów wciąż miała na górze rodziny, które mogły nie wiedzieć co się dzieje z nimi na dole. Może to i dobrze, że przerwał zajmowanie się mechaniką? Nie czuł się teraz zobowiązany do szukania sposobu na kontakt z Arką. - To chyba niedobrze, że jestem zadowolony ze swoich niedostatecznych umiejętności. - Powiedział zerkając na nią kątem oka. - Nie wyobrażam sobie tych wszystkich idiotów, którzy nas tu zesłali... - Lekko pokręcił głową i oparł ją o jej głowę.

_________________

Is freedom anything else than the right to live as we wish?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Sro 15 Lip 2015 - 18:06

Los niektórych owszem, nie był dla nich łaskawy, jednak gdyby nie to, że zapuszczali się w las, w większości przypadków, samotnie większość śmierci zapewne by się nie odbyła. Pénélope starała się o tym nie myśleć, skupiając się w tym przypadku na przetrwaniu swoim i osób jej bliższych niż reszta. Większości nawet nie znała, co oczywiście nie wykluczało tego, że dla wszystkich chciała... życia. Nic się jednak nie poradzi na to, że większość miała zrobiony kisiel z mózgu i zamiast przeanalizować większość za i przeciw to ruszała na wyprawy bez jakiejkolwiek broni.
- Tak? To ty zdolny chłopak. Ja większość czasu zajmowała się kwaterą i ojcem. - z każdym słowem mówiła coraz ciszej, a wspomnienie o ojcu wywołało niebywałe pokłady goryczy i smutku. Tęskniła za ojcem, a każdy obraz taty przypominał jej o tym, że Arka nic nie zrobiła, by dziewczyna nie straciła jedynego opiekuna. - Tęsknisz za rodziną? - powiedziała, przyglądając się jego bluzce, która miała zaprawdę interesujący kolor. To krucza czerń czy onyksowy czarny? Złapała palcami za nią, mocniej ją ściskając i wtuliła się w chłopaka rozmyślając o tym, że gdyby ojciec żył nie dałaby sobie w życiu ściągnąć bransoletki. Kochała go... nawet ponad swoje życie. Gdy z zamyślenia wyrwały ją słowa chłopaka, tym razem, nie ruszyła głową, dalej wsłuchując się w bicie jego serca. - To raczej dobrze. Za wszystkie krzywdy powinni sczeznąć w tej blaszanej puszce. - może był to dziwny tok rozumowania, ale dla dziewczyny całkiem normalny. Rozumiała pilnowanie zasad, ale ustalanie ich tak surowych jak wyrzucanie w przestrzeń kosmiczną kogoś, co zrobił coś nie po ich myśli bądź zsyłanie nastolatków na ziemię bez jakiejkolwiek informacji i pomocy? To było nie do przyjęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   Pon 20 Lip 2015 - 9:39

- Chciałem być technikiem, ale może to i lepiej, przynajmniej teraz nie jestem posłusznym Arce matołem. - Odparł spokojnie i uśmiechnął się blado. Tęsknił? Sam nie wiedział. Wciąż był zły na ojca za to, że ot tak uważał, że to co się dzieje na Arce to coś normalnego, że czuł się dobrze w miejscu, w którym zmarła jego żona. A przecież mogła żyć, gdyby tylko stacja medyczna zadbała o nią odpowiednio. Wciąż się z nim kłócił, wciąż mieli inne zdania, ale mimo to - to był jego ojciec. Nawet jeśli nie tęsknił to zastanawiał się co się z nim dzieje na górze. Czy wie już jak jego rząd postąpił z nieletnimi "przestępcami"? Możliwe, że nawet nie miał pojęcia o tym, że jego syn jest na ziemi. Dowie się za dwa dni. Znaczy, takie miał wrażenie, że tyle czasu zostało do jego urodzin. - Sam nie wiem. Ostatnio nie byłem w dobrych relacjach z ojcem, mama nie żyje, a moja kuzynka jest gdzieś w obozie... - Dla niego normalna sytuacja mogła być dziwna dla wszystkich innych, ale t już była kolejna zawikłana historia jego rodziny.
Odsunął się lekko tak żeby móc zobaczyć jej twarz kiedy odpowiedziała na jego wątpliwości.
- Mówisz? No skoro mnie usprawiedliwiasz to czuję się bez winy. - Niby z uśmiechem i z żartem, ale dało się w jego głosie usłyszeć gorycz. W końcu, no nie był mściwy, nie uważał się za odpowiednią osobę do wydawania sądów. Nie uważał, że w ogóle ktoś powinien nad kimkolwiek wydawać osąd, zwłaszcza tam na górze... - Możliwe, że jestem za głupi.., ale chyba nigdy nie zrozumiem tego co się działo tam na górze. - Dodał w końcu i złapał kosmyk jej włosów. Zawijał go dookoła palca i puszczał.

_________________

Is freedom anything else than the right to live as we wish?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Drzewa niedaleko Exodusa   

Powrót do góry Go down
 

Drzewa niedaleko Exodusa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Góry niedaleko Clover
» Drzewa Genealogiczne

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
What's wrong with a little chaos? :: Ziemia :: east :: Obóz setki-

Forum stworzone na podstawie serialu The 100. Styl, ogłoszenie, wszystkie kody oraz grafika znajdujące się na forum zostały stworzone przez administrację.