IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zarośla

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Zarośla   Czw 7 Maj 2015 - 21:58

/ No i właściwie byłoby wszystko super, ale ogarniam tą wartką akcję trzy po trzy, więc jak będą jakieś błędy to z góry przepraszam, tak samo jak za jakość posta. /

Przyglądając się tym zabytkom, bo bądź co bądź samochód jak i każda jego część tym dla niej była, wpadała w coraz to większy zachwyt. Widziała już może kształty takiego, wiedziała mniej więcej co to jest, lecz trzeba pamiętać, że nigdy nie miała okazji widzieć auta na żywo. Wzdychała nad nim dość długo, chociaż mogłaby i dłużej gdyby nie to, że wszyscy troje usłyszeli krzyk, który nagle został zagłuszony. Rozejrzała się po okolicy, jednak niczego prócz zarośli nie widziała, cała ta zieleń mogła ukrywać wiele, a prawda była taka, że w tym momencie mogło stać się coś komuś z setki. Osobom, które poszły na poszukiwania. Ale... no właśnie, ale! Ola boga, znowu została zdezorientowana przez coś, co wyszło zza krzaków i wyglądało jak... świnia! Zwierzę! I do tego tak słodko chrumkało! Nie zdążyła jednak popodziwiać stworzenia, ponieważ po sekundzie padło ono martwe a po raz kolejny powędrowała zdezorientowanym wzrokiem na Bellamy'ego. I już chciała mu wygłosić postulat jak mógł zabić bezbronne zwierzę, ale zza krzaków wyleciała... nie kto inny jak Octavia! Naprawdę, za dużo emocji jak na jeden dzień i już dostawała palpitacji serca. Wycofała się więc, by nie przeszkadzać pojednaniu rodzeństwa, a przy okazji doszła do wniosku, że zabicie świnki było jednak czymś koniecznym, mimo że była naprawdę uroczym stworzeniem i Penka chciała nad nią trochę powzdychać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Setkowicz
avatar



PisanieTemat: Re: Zarośla   Czw 7 Maj 2015 - 22:54

Świnka musiała umrzeć. Może i była urocza, może i słodko chrumkała, ale była też stworzeniem, które nadawało się do skonsumowania, a Bellamy był głodny. Zresztą zapewne nie tylko on, bo pewnie jego towarzyszki również marzyły o czymś smacznym do jedzenia. Dlatego też, kiedy zwierze padło martwe to się trochę ucieszył. Nie był brutalem i oglądanie śmierci zwierząt nie sprawiało mu radości, jednak perspektywa napełnienia czymś brzucha już tak. Może i cała setka się nie naje, ale lepsze to niż nic (no i skoro oni znaleźli świnię, to oni mają pierwszeństwo, co nie? oni i małe dzieci, js.). Bellamy schował pistolet za pasek spodni i ruszył, bardzo zadowolony z siebie, że udało mu się tak ładnie strzelić, aby przyjrzeć się zwierzęciu i jakoś wykombinować jak je przetransportować do obozu. Dobrze, że Penny nie miała czasu, żeby wygłosić jakieś przemowy na temat tego, że zwierząt nie można zabijać (co pewnie i tak zostałoby zignorowane, bo jednak coś jeść muszą, a skoro już doszli do porozumienia i wiedzą, że paprocie i liście do pożycia się nie nadają, więc pozostaje im jedynie to zabijanie i zjadanie zwierząt), bo to pewnie podcięłoby skrzydła Bellamy'emu, w momencie kiedy zaczął wierzyć w swoje zdolności strzeleckie. Co prawda nie trafił świni prosto w serce, bo aż takiego skila nie posiadł, łuków budować też nie umiał, strzał piórkami nie ozdabiał, ale udało mu się ustrzelić świnię, więc nie jest z nim tak źle! Nie zdążył jednak nacieszyć się tym swoim małym zwycięstwem, gdyż usłyszał krzyk. Ten głos potrafiłby rozpoznać wszędzie, o każdej porze, bez względu czy to byłby szept, czy chociażby sam śmiech. Tak samo jak śmiech, która wyłoniła się zza krzaków chwilę później. Bellamy poczuł, jakby wielki ciężar w końcu spadł mu z serca. Oto stała przed nim Octavia - całą i zdrowa. Cała złość spowodowana tym, że dziewczyna zupełnie nie przejmowała się tym, że powinna się nie oddalać tak bez słowa, bo przecież coś mogło jej się stać, całkowicie wyparowała na jakiś czas, bo w końcu O. oberwie za swoje ucieczki. Niewiele się zastanawiając ruszył w stronę siostry, pokonując szybko te parę dzielących ich metrów, żeby już po chwili ściskać ją w swoich ramionach, tak, jakby już nigdy nie miał zamiaru jej puścić. - Nie możesz tak znikać. Martwiłem się - powiedział, gdzieś we włosy siostry, wciąż jej nie puszczając. Może powinien jej trochę zagrać na emocjach, opowiedzieć jak to jej szukał przez całą noc w deszczu i w ogóle, bo w sumie wcześniej w głowie układał sobie całą tyradę jaką jej miał zamiar zaserwować jak tylko ją odnajdzie. Jednak emocje wzięły górę i Bellamy był po prostu szczęśliwy, że O. jest żywa i nie wygląda na to, żeby coś jej dolegało, a to przecież było dla niego najważniejsze. W końcu musiał ją jednak puścić, bo jeszcze by ją zadusił tym ściskaniem. Niech sobie dziewczę pooddycha trochę - Naprawdę O., nie rób tak więcej - dodał jeszcze, przygarniając siostrę do siebie o w taki oto sposób. Teraz, skoro Octavia była znaleziona, trochę jedzenia zdobytego, to mogli spokojnie, w blasku chwały i radości wracać do Exodusa. Więc jeżeli ktoś chce jeszcze coś dopisać, to śmiało może, a jak się wam ponudził już wątek, to można uznać, że zabrali swoją 'zdobycz' i wrócili do reszty ^_^

_________________

down here, weakness is death,
fear is death
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Zarośla

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Ukryta, zarośnięta łączka niedaleko cieplarni

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
What's wrong with a little chaos? :: Ziemia :: east-

Forum stworzone na podstawie serialu The 100. Styl, ogłoszenie, wszystkie kody oraz grafika znajdujące się na forum zostały stworzone przez administrację.