IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Laboratorium naukowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar



PisanieTemat: Laboratorium naukowe   Nie 22 Lut 2015 - 17:39

Niewielkie laboratorium naukowe do którego mają wstęp jedynie upoważnieni pracownicy Mount Weather. Przeprowadzane są w nim tajne projekty, o których nie wie pozostała część społeczności MW.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Góral
avatar



PisanieTemat: Re: Laboratorium naukowe   Wto 28 Kwi 2015 - 18:09

Jewels wwiercała wzrok w sufit leżąc bezczynnie na odrobinę zniszczonej kanapie. Na suficie nie działo się nic oprócz delikatnie mrugającej żarówki w lampie. Co chwilę mrugała i kątem oka zerkała na zegar, który wyraźnie zwiastował awanturę. Od dwudziestu minut powinna być u medycznych, od piętnastu powinna leżeć na kozetce, od tylu samu powinna odwracać wzrok od sfiksowanych spojrzeń zapatrzonych w swoją pracę laborantów. Powinna być eksperymentem.
Ciężko jej było zebrać się w sobie. Coraz ciężej od kiedy spadł statek kosmiczny. Jej głowę zajmowały myśli na temat zjawiska, o którym nikt nie mówił głośno. Tajemnica Poliszynela. Jak wszystko w Mount Weather. Jak ona i jej tajemnica.
Jewels uśmiechnęła się ironicznie kątem ust. Medycy i tak ostatnio przystopowali kiedy zaczęła się buntować. Na razie chcieli by dobrowolnie przychodziła na badania. Na razie. Wiedziała, że nie będzie mogła wodzić ich nos zbyt długo… Ale póki obie strony zachowywały pewne pozory…
Przeniosła wzrok na czubki swoich stóp i poruszyła palcami. Potem obejrzała swoje nogi, ramiona, w końcu dłonie. Całe jej ciało było pokryte drobnymi bliznami, pamiątkami po zranieniach, których nie czuła. Wewnętrzna część łokcia była pokryta drobnymi kropeczkami. Miejscami, w które co kilka dni regularnie wbijane były wenflony i igły. Zastanawiała się co robią teraz jej rówieśnicy, jej znajomi, z którymi nie miała zbyt dobrych kontaktów, choć pewnie by chciała tylko już zapomniała o tych pragnieniach.
Dopiero zdziwiony głos jej mamy sprawił, że rozproszyła myśli o niczym i wsunęła na siebie spodnie. Na ramiona narzuciła sweter, a włosy związała w luźny kok z tyłu głowy. Dotarcie na odpowiedni poziom zajęło jej kolejne kilka, może kilkanaście minut i kiedy tylko przekroczyła próg części szpitalnej poczuła jak jej żołądek fika koziołki.
Nie lubiła tego miejsca i świadomości, że nie ma innego wyjścia niż regularnie się tu pojawiać. Miała tylko nadzieję, że dzisiaj zajmie się nią ktoś kto zrobi swoje i wyjdzie zostawiając ją sam na sam z jakąś książką i poczuciem wypełniania obowiązku wobec współmieszkańców Mount Weather.

_________________

Yeah, let's be clear, I'll trust no one
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Laboratorium naukowe   Wto 28 Kwi 2015 - 18:36

//Początek
Ethan podniósł wzrok znad ciała na którym przeprowadzał akurat kilka drobnych eksperymentów. Uniósł jedną brew do góry, Ziemianin nie zaciskał już powiek lecz miał je szeroko roztwarte. Zdjął z nosa plastikowe, wytarte już po bokach, okulary laboratoryjne i otarł je rękawem kitla z krwi. Nie pofatygował się aby sprawdzić puls obiektu. Poinformował, zaufanego asystenta i rozkazał wynieść zwłoki do kopalni. Zdjął z siebie zakrwawiony kitel i wytarł nim zegarek na lewym nadgarstku. Słyszał o nowym eksperymencie który mieli dziś do niego "dostarczyć". Do tego zabiegu zostało mu kilka minut więc postanowił wrzucić brudny fartuch do kosza i przyodziać świeży, nie przesiąknięty potem i krwią. Ubrał się i chwycił stary mop stojący pod ścianą. Minusem tych badań był fakt, że wszystko musiał wykonywać sam, sprzątać, przygotowywać sale. Jedyne w czym pomagał mu asystent było pozbywanie się zużytych ciał, nienadających się już do niczego.
Wyczyścił podłogę i starł szmatą kilka plam z dosyć starego fotela. Nie wszystko dało się oczywiście umyć. Fotel był mocno wytarty i porozcinany. Zazwyczaj przez paznokcie Ziemian.
Minęło 20 minut, zaczął denerwować się na asystenta, że jego obiekt nie jest jeszcze w klatce, przy ścianie między kolekcją najsilniejszych, nie-Żniwiarzy. Czasami jedynym co ratowało go przed nudą między zabiegami było stare radio, które o dziwo jeszcze pracowało. Powycierane, często już zdarte płyty sprzed 97 lat leżały na półkach tuż przy chemikaliach, kwasach i słoikach z nieznaną nikomu prócz jemu zawartością.
Kiedy usłyszał że drzwi się otworzyły, gwałtownie obrócił się od odtwarzacza. Jego asystent zazwyczaj pukał wyznaczonym kodem, a inni mieszkańcy MW nie mieli tu wstępu. Teraz jednak, przed jego oczami stała młoda dziewczyna o brunatnych włosach. Wciąż oparty o stół stojący naprzeciwko drzwi przyglądał się dziewczynie nie spuszczając z niej wzroku. To nie mógł być jego nowy eksperyment. On nie robił badań na "jego" ludziach.
-Kim jesteś? i co tu robisz?- zapytał spokojnie jakby nie był pewny czy dziewczyna naprawdę tam stoi czy może niedotlenienie, w tym dusznym miejscu daje mu się we znaki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Góral
avatar



PisanieTemat: Re: Laboratorium naukowe   Wto 28 Kwi 2015 - 22:17

Jak na tak małe społeczeństwo jej tajemnica chyba i tak była jedną z tych, które faktycznie można nazwać „tajemnicą”. Poza badającymi ją lekarzami, władzą i najbliższą rodziną nikt nie wiedział, że ta niepozorna, trzymająca się na uboczu Jewels nosi na sobie takie piętno.
Tak, bo to było piętno – cokolwiek ktoś mógłby pomyśleć – nieodczuwanie bólu nie było bajką. Tej chorobie daleko było do marzenia sennego. Raczej do koszmaru. Powolne chodzenie, stałe skupianie się na tym co i kto cię otacza, myślenie o tym, czy przypadkiem akurat nie zauważyła w ścianie o którą się oparła – gwoździa. Do tego spanie niemalże na podłodze, zakaz dotykania ostrych narzędzi i parę innych upierdliwych spraw.
Dlatego sunęła się powoli korytarzem w stronę laboratorium. Z tym dreszczem, bo jeszcze nigdy nie była badana na tym poziomie. Wolała nie myśleć, że przenoszą ją na inny poziom. Wolała myśleć, że to jakieś rutynowe badanie, któreś z kolei, które ma wydłużyć jej wytrzymałość na promieniowanie. Potem poleży przez noc w izolatce, a rano spotykając po drodze swoich znajomych powie coś o ciężkiej nocy na szkoleniu medycznym.
Weszła bez pukania. Jako jedna z niewielu osób w Mount Weather miała przepustkę niemal na wszystkie poziomy. Stale wychodziła na zewnątrz, a strażnicy nie dziwili się na jej widok w miejscu, w którym teoretycznie nie powinno jej być. Nie wiedzieli o co chodzi – ale wiedzieli, że nie jest tu przypadkiem. Chyba tylko kilkoro z nich wiedziało kiedy pilnowali z dyżurki, żeby się nie zagalopowała i wróciła szybko z zewnątrz zanim jej organizm spokojnie przestanie reagować na komendy. Jej ciało wytrzymywało promieniowanie już kilkakrotnie lepiej niż innych mieszkańców, ale do przełomu było daleko.
Pomieszczenie sprawiło, że głośno przełknęła ślinę i machinalnie przymknęła oczy wypierając z głowy natrętne myśli, które kierowały się w stronę największego sekretu MW. Całe szczęście nie musiała za długo się na tym skupiać, bo kiedy usłyszała głos – skierowała wzrok w stronę wysokiego mężczyzny stojącego mniej więcej naprzeciw niej.
- Jewels. – Odpowiedziała cicho i wetknęła dłonie w kieszenie spodni. – Jewels Whiffleleaf, miałam przyjść na badanie. – Odparła i skupiła wzrok na stole, o który się opierał. Miała nieprzyjemne wrażenie, że nie będzie to spokojny (jak na jej realia) wieczór.

_________________

Yeah, let's be clear, I'll trust no one
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Laboratorium naukowe   Wto 28 Kwi 2015 - 23:18

Dzięki temu, że dziewczyna się przedstawiła Ethan wiedział, że nie majaczył. Nie wyszedł jednak w pełni z szoku i wciąż przyglądał się brunetce. Analizował w swojej głowie wszystkie informacje zebrane od asystenta aż w końcu znalazł odpowiedzi na multum pytań w jego głowie. Słyszał o tej dziewczynie od chemików. Aż przez chwilę zrobiło mu się wstyd, że choć jest ordynatorem, jeszcze nigdy nie miał do czynienia z tym "obiektem". Skinął głową i podszedł do dziewczyny.
Jewels... oczywiście, że to ty - powiedział z uśmiechem - Doktor Ethan Gardner, ordynator Mount Weather - przedstawił się wyciągnął rękę w stronę stołu operacyjnego - Proszę, usiądź. - dokończył nie zdejmując mile wyglądającego uśmiechu z twarzy.
Przeszedł w stronę szafy i zajrzał do jednej z szuflad. Przekładał karty między palcami aż doszedł do bordowej teczki z napisem "Jewels Desily Whiffleleaf- obiekt z wzmożonym nakładem ochrony". otworzył ją i zaczął zbierać informację z kilku kartek zapisanych drobnym.
Urodzona szóstego czerwca, matka blah blah blah wystawiona na promieniowanie blah blah blah Anaglezja Wrodzona blah blah... chwila...
-Anaglezja Wrodzona? - zapytał raczej retorycznie i spojrzał w stronę dziewczyny. Z jego twarzy zniknął uśmiech. Jego serce przyśpieszyło, a jego głowę wypełnił masyw wizji i pomysłów jak można by wykorzystać jej przypadłość. Jak zwykle starał się nie okazywać uczuć i jedyne co mogło go zdradzić to powiększone źrenice i błysk w oczach. Ponoć są one zwierciadłami duszy, a taka właśnie była dusza Ethana w tamtej chwili. Podekscytowany i pełen pomysłów. Jak mały dzieciak który właśnie dostał swoje pierwsze flamastry i chce nimi namalować co tylko przyjdzie mu do głowy.
Zanim dziewczyna postanowiła cokolwiek odpowiedzieć Dr. Gardner przysunął do stołu laboratoryjnego taboret, kartę obiektu rzucił na stoliczek z narzędziami stojący tuż obok i spojrzał prosto w oczy swojego przyszłego eksperymentu, tak jakby czytał w jej myślach.
-Czujesz dotyk lecz bólu już nie - zaczął chłodno - tak? - upewnił się jakby to wszystko było tylko plotką. Jeżeli była to prawda, była jedyną taką osobą w Mount Weather. A teraz, Ethan miał ją przy sobie i nie miał zamiaru puścić.

_________________
We all go a little mad sometimes... haven't you?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Góral
avatar



PisanieTemat: Re: Laboratorium naukowe   Sro 29 Kwi 2015 - 23:11

Widząc zaskoczenie na twarzy lekarza w pierwszej chwili poczuła się jak intruz, a przez myśl przeszło jej to, że być może nie powinna być tutaj tylko na innym poziome. Zaraz jednak zauważyła moment, w którym zaczął kojarzyć jej osobę, co właściwie wcale nie spowodowało u niej ulgi – musiała zostać.
Nie odpowiedziała nic na jego słowa, kiwnęła tylko głową i wymruczała raczej nieszczere „dziękuje” zanim usiadła na stole.
Samo pomieszczenie stwarzało okropne wrażenie. W trakcie kiedy lekarz szukał czegoś w szafach ona rozglądała się dookoła i poczuła się kompletnie zdezorientowana. Pierwszym odruchem, gdyby tylko miała jakiś wybór, byłoby wyjście z tego miejsca.
- Nie czuję… - Kiedy padło pytanie Jewels odruchowo zaczęła recytować regułkę wyjaśniającą co się dzieje z jej organizmem. Tu, w Mount Weather, była swoistym ewenementem. Tym większym w ich sytuacji kiedy wytknięcie nosa poza zabezpieczone pomieszczenia groziło śmiercią. Zanim jednak skończyła mówić doktor Ethan wypowiedział szybko i w wielkim skrócie jej myśli. Przez chwile się zacięła, ale zaraz pokiwała głową. – Tak, tak właśnie jest. Przyjemne uczucia jak najbardziej, nieprzyjemne, ani trochę. – Odparła i zerknęła w końcu na twarz lekarza, która przejawiała już teraz niezwykłe podekscytowanie. Skoro się nie integrowała to bardzo dużo obserwowała i zauważała pewne rzeczy. Zwłaszcza kiedy cały czas, regularnie widziała podobne spojrzenia u innych medyków, laborantów i paru innych osób, które się nią zajmowały.
Jewels nerwowo poruszyła się na stole i odwróciła wzrok. Spojrzenie lekarza zaczynało jej odrobinę przeszkadzać. Wprawdzie nie czuła bólu, ale dyskomfort był jej jak najbardziej znany.

_________________

Yeah, let's be clear, I'll trust no one
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Laboratorium naukowe   Sro 29 Kwi 2015 - 23:36

Ethan miał małe wyczucie ludzkich emocji. Dopiero po jakimś czasie wpatrywał się w dziewczynę dotarło do niego, że może ona czuć się nie komfortowo. Gwałtownie odwrócił wzrok na stoliczek i juz dokładniej ułożył na nim narzędzia i akta obiektu.
-Wybacz moja małomówność, nie zwyklem rozmawiać z ofi...- ugryzł się w język i usiłował przypomnieć sobie dawno nieużywane słowo - pacjentami - dokończył z najszerszym uśmiechem na jaki było go stać. - Zacznijmy wiec.- dodał jakby otwierał  festwal z okazji międzynarodowego dnia sportu.
Wstał odpychajac taboret daleko od stolu i podszedł do odtwarzacza. Włożył do napędu pierwszą lepszą, nie porysowana płytę.
-Dobrze, że nie czujesz bólu bo na uściski nie masz co liczyć- powiedział teatralnie kiwajac na boki głową i nawet nie zastanawiając się nad tym co mówi. Wyjął z metalowej szafy statyw z probówkami i strzykawki. Podszedł z powrotem do stołu i położył narzędzia na stoliku. Całemu wydarzeniu podgrywala w tle stara, obrazy dziewiąta symfonia. Doktor wyciągnął rękę w stronę dziewczyny aby ta podała mu swoją do pobrania krwi. Dziewczyna nie była dzika i jedynie siedziała najwidoczniej dość zestresowana sytuacją. Dlatego też Ethan postanowił być dla niej miły i nie pobierać próbki z rozdartej skalpelem rany ani tez nie przywiązywać jej do stołu.

_________________
We all go a little mad sometimes... haven't you?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Góral
avatar



PisanieTemat: Re: Laboratorium naukowe   Czw 30 Kwi 2015 - 18:09

Wiercący wzrok doktora Gardnera wymusił na niej odwrócenie wzroku w innym kierunku. Zanim on przestał się jej przyglądać ona wzrokiem ogarnęła wszystkie narzędzia, które czekały jak na wyciągnięcie ręki. Tydzień przerwy od badań minął tak szybko, że przez chwilę miała wrażenie, że była w podobnej sali poprzedniego dnia. Gdyby odczuwała ból zapewne w tym momencie jeszcze przed rozpoczęciem badań czułaby poprzednie zabliźnienia i napromieniowania. Na sam widok narzędzi. Gdyby podliczyć – spędziłą w pomieszczeniach medycznych mniej więcej połowę swojego życia.
Może było to trochę impertynenckie, ale Jewels starała się ignorować jego obecność w pomieszczeniu. Jakby wcale za chwilę nie miała być poddana badania. Dopiero kiedy się odezwał i zająknął. Lekko się wzdrygnęła i uniosła twarz.
- Nic nie szkodzi. – Odparła spokojnym głosem udając, że nie zauważyła tego drobnego przejęzyczenia. – Ja też nie jestem typem ekstrawertyka, choć to raczej nie mój wybór. Tak do końca. – Dodała i wymusiła na twarzy delikatny uśmiech.
Obserwowała go kiedy ruszył w stronę odtwarzacza i wzruszyła ramionami kiedy powiedział, że nie dostanie uścisków.
- Taak… - Przeciągnęła słowo i podciągnęła się nieco na kozetce. – To raczej było do przewidzenia.
Kiedy doktor wrócił ze strzykawkami akurat wybijała rytm do muzyki, która rozbrzmiała w laboratorium. Potem bez żadnych sprzeciwów – po prostu już przywykła – podciągnęła rękaw swetra i wyciągnęła dłoń w stronę mężczyzny.
- Przewidziane są jakieś wyjścia na dzisiaj? – zapytała jeszcze kiedy jej się przypomniało. Wciąż zestresowana bujała lekko nogami, ale chyba powoli przywykała do tego pomieszczenia. Ale jeśli miała być szczera to po ostatniej podwójnej dawce napromieniowania nie miała wcale ochoty wychodzić.

_________________

Yeah, let's be clear, I'll trust no one
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Laboratorium naukowe   Czw 30 Kwi 2015 - 21:12

Chwycił strzykawkę i przykręcił do niej dość grubą igłę. Szczerze, nie przejmował się jej wyborem skoro dziewczynę i tak by to nie zabolało. Złapał ją za wystawiony nadgarstek i delikatnie pociągnął go w swoją stronę. Podtrzymał jej łokieć i wbił igłę w dół łokciowy, który jak sam widział był kuty już nie raz i nie dwa lecz zdecydowanie regularnie. Pobrał potrzebną mu ilość krwi i przelał do probówki. Ethan uwielbiał kolor krwi żylnej, tej ciemnej z wyrazistą barwą. Odłożył ją do statywu i odwrócił w z powrotem w stronę dziewczyny z niezmiennie teatralnym uśmiechem.
Westchnął i rozejrzał się po laboratorium.
- Nie przewidywałem na dzisiaj żadnych spacerów - powiedział i otworzył szufladę stolika w poszukiwaniu odpowiedniego narzędzia- badam właściwości twojej choroby, a nie jej wytrzymałość- dokończył już w pełni poważny.
Ethanowi nie chodziło o testowanie dziewczyny na powietrzu. W tym wszystkim nie chodziło przecież o to żeby dziewczyna była w końcu zdolna do chodzenia po Ziemi. Nie było im to do niczego potrzebne. Celem nie było żeby wyszła na zewnątrz i dostarczała im nowinek bez kombinezonu na sobie. Chcieli ją wykorzystać aby w końcu wrócić na Ziemie. Aby nie kryć się już pod nią.
Doktor Gardner przeszukiwał wciąż szufladę dopóki nie znalazł skalpela z diamentowym ostrzem. Spojrzał na dziewczynę i obejrzał ją od góry do dołu.
- Będę potrzebował próbki twojej skóry- powiedział i chwycił skalpel zbliżył go  do nadgarstka Jewels- przynajmniej mogę obiecać, że nie zaboli.


_________________
We all go a little mad sometimes... haven't you?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Góral
avatar



PisanieTemat: Re: Laboratorium naukowe   Sro 6 Maj 2015 - 2:03

W sumie i ją mało obchodziło to czy igła będzie cienka, czy gruba, długa czy króciutka. Tak czy siak nie czuła nic co u normalnego człowieka wywołałoby grymas bólu. Taka już była jej przypadłość. W sumie z przyzwyczajenia zerkała na to jak jej krew spływa do probówki i powoli ją napełnia. Choć ta krew zawsze wywoływała u niej uczucie zmieszania, bo przecież doskonale wiedziała, że nie raz i nie dwa miała transfuzję… Ale nie miała większego wyboru. Spokój jej rodziny był dla niej naprawdę bardzo ważny, oni wycierpieli już swoje i prędzej dałaby się zabić niż sprawić, że jej sprzeciw badaniom miałby się odbić negatywnie na nich.
Kiedy doktor zabrał strzykawkę zmierzyła go wzrokiem. Jego uśmiech był sztuczny do bólu, ale już przywykła do tego, że dla nich nie była człowiekiem, albo normalnym człowiekiem. Była pacjentem, eksperymentem, obiektem badań. W sumie dzięki nim, jej ciało było odporne na promieniowanie o wiele bardziej niż u innych mieszkańców Mount Weather. Dlatego zapytała o spacer, bo często po kolejnych dawkach nowych leków, antidotów, specyfików i mikstur mających zlikwidować wrażliwość na promieniowanie, jej podawanych, przez wzgląd na jej chorobę, mogli to po prostu sprawdzić. Nową tezę, nowy, cudowny lek.
- Dobrze. Ostatnio ledwo zdążyłam wyjść i już trafiłam na przeciek… - Mruknęła bardziej do siebie niż do lekarza i odwróciła wzrok w drugą stronę wciąż obserwując gabinet, w którym się znajdowali. Kiedy się odwróciła zobaczyła w jego dłoni skalpel i nieco zbyt ostentacyjnie westchnęła.
- Od dzieciństwa marzyłam o skaryfikacjach… - Odparła z przekąsem i już miała podać mu dłoń, ale w ostatniej chwili cofnęła ją do siebie. – Niech ją pan pobierze jakoś wyżej… żeby nie było widać śladów na dłoni, albo przegubie... – Poprosiła. Choć jej głos brzmiał spokojnie to jednak naprawdę stresowało ją to, że oto na jej ciele pojawi się kolejny znak.

_________________

Yeah, let's be clear, I'll trust no one
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Laboratorium naukowe   Sro 13 Maj 2015 - 16:30

Na zdanie dziewczyny które z resztą wypowiedziała bardziej do siebie niż do niego tylko pokiwał głową, pochłonięty swoją pracą. Dłoń dziewczyny była chłodna. Miał zamiar poddać pobrana próbkę badaniom,  kto wie może jej przypadłość nie miała źródła w krwi lecz w unerwieniu. Kiedy miał już nacisnac dziewczyna odezwała się wybijając go z transu. Spojrzał na nią i znów się uśmiechnął. Nie dziwne ze nie chciała mieć śladów naciec. Nie dość że nie wyglądało by to za ładnie to do tego rzucaloby się w oczy cywilom. Ethan zdawal sobie sprawę ze przypadłość dziewczyny nie jest publicznie znana. Chodzą o niej plotki których sam wiele się na słuchał. Skinął wiec jedynie głową i ruchem dłoni dal jej znać aby pokazała miejsce w którym może pobrać potrzebny mu fragment skóry. Powoli dochodziła godzina posiłku i musieli kończyć swoje badania.Ethanowi  ten czas zleciał wyjątkowo szybko i przyjemnie. Dostarczono mu obiekt który oderwie go od rutyny krwi, flakow i maltretowania rasy gorszej. Było to nowe doświadczenie którego mu brakowało w tym nudnym jak pizda mieście   zamkniętym bunkrze.

_________________
We all go a little mad sometimes... haven't you?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Góral
avatar



PisanieTemat: Re: Laboratorium naukowe   Pią 22 Maj 2015 - 20:45

Jewels przez cały czas kiedy siedziała - słówkami, żartami i wszystkim co powiedziała próbowała w jakiś sposób uspokoić swoje myśli od wiecznego krążenia po okolicach laboratoryjnych. Nie odczuwała bólu, ale była zmęczona. Miała prawo...
Jednak kiedy przyglądała się pracującemu w skupieniu lekarzowi chyba wolała przebywać w towarzystwie tego przeraźliwie spokojnego mężczyzny niż bandy podnieconych laborantów, którzy kompletnie nie kryli żywego zainteresowania jej przypadłością. Sama mogła tez pomilczeć, gdyby przestała zagadywać chwili.
- Może być tutaj... - Przekręciła rękę i wskazała wewnętrzną część ramienia, trochę ponad łokciem. Zresztą było widać różnicę między tym jak wyglądała jej skóra poniżej łokcia, a jak powyżej. Drobne zasinienia, malutkie blizny po igłach i nacięciach. I tak już nie nosiła niczego poza długim rękawem, ale czasem kiedy obserwowała swoje ciało... cóż nie czuła się najlepiej jako praktycznie dorosła dziewczyna.

_________________

Yeah, let's be clear, I'll trust no one
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Laboratorium naukowe   Sob 23 Maj 2015 - 18:47

Poczękał aż dziewczyna wskaże miejsce w którym może spokojnie wyciąć kawałek skóry nie narażając jej na komentarze znajomych czy też nieprzyjemną dla oka widoczną bliznę. Sam nie wiedział czemu dał jej taki luksus, że mogła wyznaczyć fragment skóry który on sobie przywłaszczy. Może przyczyniła się do tego unikatowość dziewczyny. Była dla niego kolejnym obiektem badań jednak trochę innym niż ta garstka zamkniętych przy ścianie Ziemian. Nie hałasowali dziś zbyt bardzo, było popołudnie, a Gardner zdążył już wszystkich wykończyć i otruć usypiaczami. Dziewczynę zaś wyróżniała nie tylko jej przypadłość która była dla Ethana niesamowicie ważna lecz także fakt, że przyszła do jego laboratorium sama, nie wleczona przez jego asystenta, nie naćpana żeby się nie wyrywać. Nie wrzeszczała z bólu i nie gryzła go kiedy tylko odwrócił się by sięgnąć po coś z szafki. Przynajmniej na razie. Współpracowała i to dało jej szanse na życzliwość doktora.
Kiedy zdecydowała się skąd może pozbyć się kawałka skóry, Ethan chwycił za jej łokieć i wbił skalpel we wskazane miejsce. Krew spłynęła wąską stróżką aż po łokieć i na jego dłoń. Spojrzał na jej twarz która była nie skalana bólem. Zaśmiał się w duchu i wyciął mały prostokątny fragment który od razu odłożył na wyznaczone wcześniej szkło na blacie.
Odstawił na miejsce skalpel i chwycił dłuto oraz szwy. Dość szybkim ruchem założył dwa na wycięty fragment i zakleił wszystko bandażem. Obejrzał niczym malarz dzieło które stworzył i odwrócił się na taborecie do spoczywającego na blacie fragmentu skóry. Przedzielił go na cztery malutkie części i wziął jedną pod mikroskop. Wpatrywał się przez chwile w mikroskop. Nagle przypomniał sobie coś o czym sam nie wiedział jak mógł zapomnieć . Miał badać tak, to wiedział ale nie miał tkanki do porównania z tą dziewczyny. Odskoczył od mikroskopu. Spojrzał na dziewczynę o której obecności niemal zapomniał.
Jego ruchy były dość elektryczne. Zapomniał o tak istotnym elemencie. Nie zastanawiając się zbyt długo chwycił powrotem skalpel. Lewy nadgarstek podniósł na wysokość swojej klatki piersiowej, a skalpelem wykonał cztery szybkie ruchy po skórze krzywiąc się przy tym delikatnie z bólu. Odłożył próbkę i skalpel na miejsce. Po jego lewej dłoni ściekała krew prawą zaś dzielił fragment skóry i włożył pod mikroskop. Wpatrywał się w obie próbki już zupełnie zapominając o świecie dając się uspokoić zajęciem które potrafił najlepiej. Oprócz zadawania bólu.

_________________
We all go a little mad sometimes... haven't you?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Góral
avatar



PisanieTemat: Re: Laboratorium naukowe   Pon 25 Maj 2015 - 14:46

Dziewczyna siedziała spokojnie. Nie rozglądała się nerwowo kiedy już się dowiedziała, że nie dostanie nowej blizny poniżej łokcia. To było istotne nie tylko dla niej, więc mogła o to poprosić. A kiedy się zaczęło przyglądała się wszystkiemu co robił Gardner. Wzrokiem wodziła za skalpelem, widziała jak na jej rękę wycieka krew, jak później lekarz odkłada próbkę i zaszywa tę niewielką rankę. Zastanawiała się czasem jak to by było gdyby to wszystko czuła... Nie zastanawiała się jednak teraz, bo tuż po tym jak dr Ethan pobrał od niej próbke zaczął robić to też ze sobą.
Jewels przyglądała się jak zahipnotyzowana kiedy lekarz, jakby nie było to nic nadzwyczajnego, wyciął sobie fragment skóry. Normalnie nie była zaskoczona, nacinaniem, wkłuwaniem, pobieraniem i innymi elementami jej badań. Ale głównie ze względu na to, że próbki pochodziły od niej, a jej choroba sprawiała, że nie czuła żadnego ukłucia, czy nacinania. Jedynie lekkie skrzywienie na twarzy doktora dawało do zrozumienia, że coś poczuł, że nie jest taki jak ona... Chociaż sama nie wiedziała czy gdyby nagle pozyskała możliwość odczuwania bólu zdecydowałaby się na jakiekolwiek ingerowanie w jej ciało. Przywykła do siebie. Przywykła do obsesyjnego obserwowania jej osoby. Nie przywykła jednak jeszcze do tego mężczyzny, który wyglądał na bardzo spokojnego i bardzo podekscytowanego na raz. Opanowany, ale z jakimś małym obłędem w oku. Samo umiejscowienie jego gabinetu dawało jej do myślenia. Zresztą klatki, których starała się nie widzieć wskazywały na to czym się zajmuje. Czy ona też tak skończy? Czy w końcu kiedy kiedyś nie pozwoli na więcej leków, więcej zabiegów, oparzeń, badań i testów - wyląduje w klatce?
Już wiedziała jak nieobliczalni są mieszkańcy Mount Weather. Wiedziała więcej niż przeciętny obywatel. Widziała jak zamknięcie w bunkrze wpływa na ludzi, którzy później obsesyjnie, niemal jakby to była choroba, jak zachowania kompulsywne, poszukują wyjścia. Teoretycznego wyjścia, no i praktycznego. Nikt raczej nie był już jej w stanie wmówić, że robią to dla wszystkich w MW. Te obłąkane jednostki robiły to dla siebie, nie dla maluczkich, którzy właśnie szykowali się do wyjścia na posiłek.
Potarła dłonią miejsce, w którym teraz miała dwa szwy i roztarła między dwoma palcami odrobinę krwi, która pozostała gdzieś dookoła opatrunku. Cieszyła się teraz tylko i wyłącznie z tego, że nie czeka jej nocka w izolatce, jak zwykle po jej... spacerach.

_________________

Yeah, let's be clear, I'll trust no one
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mountain Men
avatar



PisanieTemat: Re: Laboratorium naukowe   Sob 20 Cze 2015 - 0:08

Wpatrując się w mikroskop Ethan przypomniał sobie, że jego obiekt badań wciąż obok niego siedział. Myślał o tym skąd bierze się brak bólu u Jewels. Wszystko powstaje w mózgu. Każdy impuls, który u normalnych ludzi jest przesyłany do nerwów ma źródło właśnie w ich czaszkach. Oderwał wzrok od badań i spojrzał wciąż zmrużonymi oczami na brunetkę. Patrzył powyżej jej oczu, na czoło lecz jak gdyby przewiercał jej czaszkę aby zobaczyć co hamuje naturalne impulsy.
To siedzi w jej głowie.- wyszeptał niby do siebie, a jednak jakby mówił do kogoś innego. Jego mózg znów zalał promień oświecenia i pomysłów na nowe doświadczenia.
Wyrwał się z zapatrzenia w dziewczynę i wyjął nowy notes z biurka. Zaczął notować w nim dane, a następnie znów zasiadł na taborecie przy stole. Na jego nadgarstku powoli zasychała krew dziewczyny. Na dziś i ona i on mieli dosyć wrażeń. Choć doktor mógłby siedzieć nad jej przypadkiem godzinami to zbliżała się pora posiłku. Musiał się odświeżyć i przygotować gdyż rzadko bywał na stołówce i jadł z innymi.
Możesz już iść- rzucił siedząc na taborecie i czekając aby odprowadzić dziewczynę wzrokiem.

_________________
We all go a little mad sometimes... haven't you?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Jelonek Góral
avatar



PisanieTemat: Re: Laboratorium naukowe   Wto 7 Lip 2015 - 10:38

Jewels z niepokojem odebrała wyszeptane przez dr Ethana słowa. To siedzi w jej głowie? Kto mógłby się spodziewać czegoś dobrego po takim stwierdzeniu. W jej myślach od razu pojawiło się wiertełko zbliżające sie do jej czaszki. Zbyt dużo widziała w Mount Weather żeby mogła pozostawić te słowa same sobie. Wiedziała, że teraz cały dzień zejdzie jej na zastanawianiu się co się z nią będzie działo i jak to zrobić żeby w końcu przerwać badania. I żeby nie zaszkodzić swojej rodzinie - cóż, znała tylko jedno wyjście i niestety coraz częściej pojawiało się ono w jej planach. Skończyć ze swoim zmęczeniem i obawami rodziców. Ukrócić zabawę lekarzy... No nic. Chyba nie była zbyt odważna żeby to zrobić, więc wciąz była to faza rozmyślań i ewentualnych planów.
- Oh, w porządku. - Odparła kiedy przyglądając mu się usłyszała w końcu, że może iść. Jak na badania - było to jedno z jej krótszych w dotychczasowym życiu. Jewls ostrożnie zsunęła się z kozetki i ruszyła w stronę drzwi żeby Gardner przypadkiem nie cofnął swojej decyzji. Niby krótko, ale była zmęczona, chciała się tylko ukryć w swoim pokoju. Albo w kącie stołówki.. tak, to by była chyba najlepsza opcja.
W drzwiach jeszcze na chwilę przystanęła i spojrzała na swojego nowego lekarza, który niby spokojniejszy... ale miał w sobie coś dziwnego w porównaniu do innych badaczy. Coś co wywoływało u niej delikatną gęsią skórkę.
- Do widzenia. - Rzuciła na odchodne i zamknęła za sobą drzwi.

zt >> kocham ich ach <3 musimy zrobić jakąś psychozę bejbe

_________________

Yeah, let's be clear, I'll trust no one
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Laboratorium naukowe   

Powrót do góry Go down
 

Laboratorium naukowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
What's wrong with a little chaos? :: Ziemia :: north :: Mount Weather :: Poziom 2-

Forum stworzone na podstawie serialu The 100. Styl, ogłoszenie, wszystkie kody oraz grafika znajdujące się na forum zostały stworzone przez administrację.